środa, 26 listopada 2014

Wymiana okien.

Skończyło się pięknie i ciepłe lato, a po nim złota jesień, która cieszyła nas prześlicznymi barwami liści i babim latem. Teraz już rzadko można liczyć na ładną pogodę z dużą dawką słońca, bardziej spodziewałem się opadów śniegu i dużych mrozów. Krótkie dni powodowały że większość czasu przebywałem w domu, a wzmożone podmuchy wiatru w mroźne dni, dawały się we znaki. W taką pogodę wyszła cała prawda jak zostały zrobione moje okna, podczas podmuchów było widać jak ruszają się firanki, a to powodowało wychłodzenie mieszkania i większe zużycie opału. Dodatkowo parowały szyby a na parapet ciekła woda i musiałem często myć i wycierać parapety. Postanowiłem zmienić to wszystko w tą zimę i zaoszczędzić na spalanym drewnie, wymieniając okna wiosną. Zdawałem sobie sprawę że to będzie duża inwestycja, ale nie było wyjścia. Wczesną wiosną zostały przywiezione zamówione piękne okna. Po świętach Wielkanocnych ekipa zaczęła wymianę, wyrywając stare a montując nowe okna. Wymiana poszła sprawnie, tylko że w domu pozostał nie wyobrażalny bałagan. W pierwszej kolejności poszło odkurzanie podłóg i mycie podłóg oraz mycie szafek i mebli z zewnątrz. Po ogarnięciu największego bałaganu zabrałem się za dokładne porządki które trwały kilka dni, ponieważ musiałem zamontować parapety. Mycie okien i wycieranie kurzy z parapetów mocno mnie zmęczyło. W ciągu całego remontu musiałem kilka razy robić mycie podłogi, odkurzanie i mycie schodów, wycieranie kurzu i mycie poręczy schodów, oraz odkurzanie przestrzeni pod łóżkami/sofami/meblami. Gdy nacieszyłem się zamontowaniem okien zauważyłem potrzebę wytarcia kurzy z obrazów/ lamp/ bibelotów/ książek itp. Teraz już jestem zadowolony doprowadzeniem domu do stanu używalności, a najbardziej że nadchodząca zima nie będzie już uciążliwa, a w domu będzie ciepło.