Skończyło się pięknie i ciepłe
lato, a po nim złota jesień, która cieszyła nas prześlicznymi barwami liści i
babim latem. Teraz już rzadko można liczyć na ładną pogodę z dużą dawką słońca,
bardziej spodziewałem się opadów śniegu i dużych mrozów. Krótkie dni powodowały
że większość czasu przebywałem w domu, a wzmożone podmuchy wiatru w mroźne dni,
dawały się we znaki. W taką pogodę wyszła cała prawda jak zostały zrobione moje
okna, podczas podmuchów było widać jak ruszają się firanki, a to powodowało
wychłodzenie mieszkania i większe zużycie opału. Dodatkowo parowały szyby a na
parapet ciekła woda i musiałem często myć i wycierać parapety. Postanowiłem zmienić
to wszystko w tą zimę i zaoszczędzić na spalanym drewnie, wymieniając okna
wiosną. Zdawałem sobie sprawę że to będzie duża inwestycja, ale nie było
wyjścia. Wczesną wiosną zostały przywiezione zamówione piękne okna. Po świętach
Wielkanocnych ekipa zaczęła wymianę, wyrywając stare a montując nowe okna. Wymiana
poszła sprawnie, tylko że w domu pozostał nie wyobrażalny bałagan. W pierwszej kolejności
poszło odkurzanie podłóg i mycie podłóg oraz mycie
szafek i mebli z zewnątrz. Po ogarnięciu największego bałaganu zabrałem się za
dokładne porządki które trwały kilka dni, ponieważ musiałem zamontować
parapety. Mycie okien i wycieranie kurzy z parapetów mocno mnie zmęczyło. W ciągu
całego remontu musiałem kilka razy robić mycie podłogi, odkurzanie i mycie
schodów, wycieranie kurzu i mycie poręczy schodów, oraz odkurzanie przestrzeni
pod łóżkami/sofami/meblami. Gdy nacieszyłem się zamontowaniem okien zauważyłem potrzebę
wytarcia kurzy z obrazów/ lamp/ bibelotów/ książek itp. Teraz już jestem
zadowolony doprowadzeniem domu do stanu używalności, a najbardziej że nadchodząca
zima nie będzie już uciążliwa, a w domu będzie ciepło.