Salon z aneksem kuchennym , to duża powierzchnia do sprzątania. Mimo iż codziennie się dba o czystość, to jednak zawsze coś się znajdzie. Domownicy siedząc przed telewizorem ciągle coś podjadają, jak nie orzeszki , które są w łupinach i pozostaje po nich śmietnik, to chipsy, które przez przypadek spadły i się pokruszyły, no i jeszcze dwa koty, które wylegują się wszędzie i pozostawiają tam swoją sierść. Jest też pies i gdy cała trojka zacznie się gonić to wszystkie kudły fruwają po mieszkaniu. W takim przypadku codzienne odkurzanie i mycie podłóg jest musowe.
Stojąca w rogu dwumetrowa szeflera wymaga częstej pielęgnacji, liście dobrze jest przetrzeć wilgotną szmatką lub piwem, wtedy pięknie błyszczą, ale niestety piwo zniknęło, więc zostaje szmatka.
Do starcia z kurzu są półki i stojące na nich książki i bibeloty, przy okazji odkurzę ramy obrazów.
Kominek, czyścić trzeba bardzo często, bo w innym razie nie dojdzie się z nim do ładu. O tej porze roku, a jest nią jesień, rozpalamy ogień, by było ciepło i przyjemnie. Odpowiednim środkiem do szyb, wystarczy je spryskać i lekko wypolerować, zetrzeć kurz i popiół ze ścianek i gotowe. Można znowu rozpalać. Na półeczce kominkowej stoją rodzinne fotografie, przemyłam je, w tym miejscu są bardziej narażone na brud.
Balsamem umyłam fronty komody i szafy.
O! idzie mąż z drabiną i zajmie się odkurzeniem i umyciem oświetlenia.
Podłogi umyte, jeszcze nie zdążyły wyschnąć a mój zwierzyniec bawi się w ganianego, no nie, i jeszcze raz muszę myć, bo jest pełno stempli na podłodze.
W kuchni zostały naczynia do pomycia, niestety zmywarki nie mam, więc trzeba na bieżąco to robić, żeby nie urosła sterta.
Wszystko to, co na dzisiaj było zaplanowane, zrobione, więc można usiąść przed kominkiem.
Ogień wesoło trzaska. Przypomina mi ciepłe dni spędzone na wakacjach wśród kwiatów i słońca...
Unosi się subtelny zapach drzewa orzechowego. To doskonały relaks i ukojenie po całym dniu pracy.