poniedziałek, 3 listopada 2014

Nieoczekiwana oferta.

Długi czas szukałam pracy, aż do dzisiaj. Telefon od koleżanki z ofertą pracy. To była radość, nie wiedziałam
jeszcze co i gdzie, ale już się cieszyłam na samą myśl o zmianie na lepsze. Bez wahania zgodziłam się na tą propozycję.
Poszłam na umówione spotkanie i dowiedziałam się na czym ma polegać moja praca.
Po prostu sprzątanie.
Do moich obowiązków będzie należało: odkurzanie podłóg, dywanów i wykładzin, mycie podłóg, wytarcie kurzy z mebli, półek, grzejników parapetów, czyszczenie zewnętrzne lamp, czyszczenie luster, umycie frontów szafek, wytarcie kurzy ze wszystkich powierzchni, odkurzanie i mycie schodów.
Wyżej wymienione czynności dotyczą mieszkań w domkach jednorodzinnych.
Sprzątać będziemy również w hotelach, do mnie będą należały łazienki: wymiana ręczników, uzupełnianie papieru toaletowego, mydła w płynie, mycie szafek i mebli z zewnątrz, mycie luster i powierzchni szklanych, mycie i dezynfekcja toalety/bidetu, mycie umywalek, wanny, kabiny, opróżnianie kosza na śmieci, mycie i polerowanie armatury, mycie podłóg, wycieranie i mycie listew przypodłogowych, mycie drzwi wewnętrznych.
To tyle na początek o obowiązkach, więcej dowiem się w trakcie pracy. Jeszcze dzisiaj jadę załatwić formalności, nie ma na co czekać, tym bardziej, że firma proponuje dobre warunki pracy i płacy.
Jutro zaczynam okres próbny i zobaczymy jak będzie. Jestem dobrej myśli.
Z opowiadań koleżanki wynika że firma sprzątająca w której chcę się zatrudnić zapewnia dobry sprzęt i środki czyszczące, dba o pracowników, a co najważniejsze jest dobra atmosfera.
Kto by pomyślał, taka niespodzianka, tyle czasu się nie widziałyśmy.
Będziemy mogły teraz odświeżyć wspomnienia, ale i tak najważniejsze jest to, że w końcu mam pracę. Nie jest to szczyt moich marzeń, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi, co się ma.
W następnym poście opowiem jak minął pierwszy dzień pracy.