W niedzielę, po sobotnim szaleństwie sprzątania domu, miałam w końcu
czas tylko dla siebie. Zadzwoniłam do mojej przyjaciółki, żeby zajrzała do
mnie. Dawno się nie widziałyśmy. Ona z zaproszenia bardzo się ucieszyła, bo
miała mi coś do opowiedzenia. Na co dzień , Bożena jest pedagogiem wychowawcą w
świetlicy środowiskowej. Nie utożsamia się ze sprzątaniem. Jej pasją jest praca
z dziećmi, tylko na razie jest za mało dochodowa. Koleżanka opowiedziała mi, że
raz na pewnym spotkaniu służbowym ktoś zapytał ją, czym się zajmuje. Zanim
zdążyła odpowiedzieć, kolega zażartował: ''Jest konserwatorem powierzchni
płaskich''. Uraził ją, wyrwał się przed szereg. Bożena wytłumaczyła mi,
dlaczego tak powiedział, otóż od niedawna , a konkretnie w środy wieczorami
dorabia sobie jeszcze , sprzątaniem klatek schodowych. Do jej obowiązków
należy, odkurzanie i mycie schodów. Raz
na miesiąc wyciera kurz i myje poręcze schodów. Raz na kwartał proszą ja o umycie okien. Bożena mówiła , że
nie wstydzi się tego co robi, ale wolałaby żeby dzieciaczki ze świetlicy nie
zobaczyły ją . Może nie byłoby to dla nich najlepszy przykład? Powiedziałyby: ''Pani nam mówi, że mamy się
uczyć, bo osiągniemy więcej, a sama Pani po studiach sprząta klatki ‘’ . Rozumiałam jej obawy, a postępowanie
kolegi skrytykowałam. Dyskutowałyśmy na ten temat i nie tylko przez kilka
dobrych godzin . Tak zastała nas noc.
Szybko się pożegnałyśmy, a wkładając naczynia do zmywarki, zastanawiałam się
nad naszą rozmową , i nad tym jak bardzo Bożena ma mało czasu dla siebie,
dobrze że dziś znalazła chwilkę na pogaduszki.