poniedziałek, 10 listopada 2014

Sprzątanie, sprzątanie i jeszcze raz sprzątanie

Wstaje kolejny jesienny poranek. Słońce jeszcze świeci leniwie, a jego promienie odbijają się w kroplach rosy. Po kilku deszczowych dniach, w końcu jest nadzieja na bezchmurne niebo.
Czas więc zabrać się za sprzątanie.W dniu dzisiejszym zaplanowane jest mycie okien.
Z pomocą oczywiście przyszła rodzina, to pójdzie szybko i sprawnie, bo nie ukrywam, że okien jest sporo.
Sama myłabym je przez tydzień, a tak, jeden zajmie się futrynami i szybami z zewnątrz, drugi w wewnątrz.
Do mnie będzie należało pranie, prasowanie i zawieszeniem czystych pachnących firanek.
Umyłam pralkę z zewnątrz i nastawiłam pranie.Okna się myją, więc zajrzę do łazienki, trzeba wymienić ręczniki, opróżnić kosz na śmieci i uzupełnić papier toaletowy.
Jak dobrze że mam taką pomoc, takim sposobem mogę dużo więcej posprzątać.Odkurzę podłogi, a następnie umyję je, nie pomijając listew przypodłogowych. Do wypolerowania jest lustro na korytarzu i w  łazience.Zapomniałabym!  trzeba  wypolerować armaturę w kuchni i w łazience.
Robimy małą przerwę na kawkę, ciasteczko i pogaduchy. Miło się siedziało, ale trzeba wyprasować zasłonki i firanki, bo okna już błyszczą, i jakoś wyraźniej widać świat przez nie.
Kurze z mebli i półek wytarte, odkurzone bibeloty i obrazy, wyczyszczone z zewnątrz lampy.
Okna zrobione, pokoje zrobione, łazienka zrobiona, tylko w kuchni trzeba wstawić brudne naczynia do zmywarki, umyć fronty szafek i blatów.
Za oknem już ciemno,  czas więc na dzisiaj kończyć,  prawdę mówiąc,  można sprzątać, sprzątać i sprzątać,bez końca.