W minioną niedzielę korzystając ze słonecznej pogody,
wraz z moimi najbliższymi udałam się do mojej rodzinnej miejscowości z zamiarem
odwiedzenia mniej uczęszczanych cmentarzy. Pora ku tego rodzajom spaceru
odpowiednia i na czasie pamięci o zmarłych. Na starym przedwojennym cmentarzu
spotkałam mojego znajomego jeszcze z lat dzieciństwa. Mieliśmy op czym
rozmawiać, ale jakoś temat zszedł na sprzątanie, ów znajomy, którego dalej będę
nazywała Jegomościem opowiedział mi swoją historię z lat młodzieńczych, kiedy
był jeszcze studentem w Łodzi we wczesnych latach siedemdziesiątych ubiegłego
wieku. Należał wówczas do studenckiej spółdzielni pracy, która zajmowała się
sprzątaniem, a najbardziej specjalizowała się w myciu wielkich powierzchni
zewnętrznych dużych biurowców. Wiadomo, że w tamtych czasach były to głównie powierzchnie
z wszelkiej maści luxfer i szkła zbrojonego. Najtańszą i najbardziej skuteczną
metodą mycia niedostępnych zewnętrznych powierzchni, było spuszczanie na linach
sprzątacza - alpinistę, do których zaliczał się również w tamtych czasach mój
znajomy jegomość. Forma mycia powierzchni zewnętrznych opisanych tą metodą była
i jest wciąż aktualna, atrakcyjna i najbardziej opłacalna. Kiedy mężczyźni
podejmowali się tych trudnych wyzwań, Jegomość przypomniał, że studentki też
miały odpowiedzialne zajęcia takie, jak: odkurzanie podłóg, mycie podłóg , wytarcie kurzy z mebli, półek,
grzejników, parapetów, czyszczenie zewnętrzne lamp/elementów oświetlenia -
chociaż te wyższe lampy myli mężczyźni, a kobiety wykonywały mycie szafek,mebli z zewnątrz, mycie luster i powierzchni szklanych czy mycie i
polerowanie armatur. Mycie zewnętrzne dużych powierzchni na znacznych
wysokościach byłoby znacznie kosztowniejsze przy użyciu specjalistycznych
dźwigów, a nie do każdego drapacza chmur sięgnie każdy dźwig. Obecnie, jak
podkreśla Jegomość, do zagadnień mycia tychże wysokich zewnętrznych
powierzchni, już na etapie budowy wieżowców buduje się technologiczne otwory
okienne, na dachach montuje się na trwale uchwyty do kołowrotów, po których na
linach spuszczają się wytrawni alpiniści - sprzątacze. Praca tego typu jest
wyłącznie dedykowana dla wąskiej grupy młodych i odważnych ludzi, którzy w ten
sposób zarabiają na rzeczywiste wysokogórskie wyprawy alpinistyczne. I tak miło
skończyliśmy to krótkie spotkanie.