Gdy dzisiaj
dość wcześnie rano się obudziłam i
zobaczyłam jaka za oknem jest koszmarna pogoda-brzydko, ciemno, mokro to stwierdziłam, że idę dalej spać. Problem
w tym, że nie mogłam zasnąć, więc po pewnym czasie przewracania się z boku na
bok musiałam wstać, poszłam do kuchni zrobiłam sobie kawę. Gdy tak sobie
siedziałam to dotarło do mnie, że mam
chyba wielkiego lenia, ponieważ nic mi
się nie chciało robić. Po dłuższym takim siedzeniu jednak postanowiłam, że
muszę coś jednak posprzątać. Na samym początku
pozbierałam wszystkie ubrania, które były przeznaczone do prania, po ich
posegregowaniu załadowałam pralkę,
ustawiłam temperaturę i włączyłam. Poszłam do kuchni najpierw umyłam naczynia,
których nie było zbyt wiele co u mnie to się rzadko zdarza, później przy użyciu
ściereczki i wody z płynem do mycia naczyń wytarłam stół i blat kuchenny.
Umyłam zlew specjalnym proszkiem do tego przeznaczonym i przeszłam do podłogi.
Najpierw ją pozamiatałam, a później do przygotowanego wiaderka nalałam wodę i
dodałam specjalny środek do mycia płytek
podłogowych, zanim przystąpiłam do mycia wyczyściłam najpierw większe zabrudzenia, a później mopem
umyłam podłogę. Przeszłam do łazienki i pomyślałam, że tam też muszę chociaż
trochę ogarnąć, zaczęłam od kabiny prysznicowej szyby spryskałam płynem i odczekałam
chwilę żeby cały osad spłynął. W tym czasie wytarłam kurz z półek znajdujących
się obok lustra i umyłam umywalkę używając do tego płynu do mycia szyb i
ręczników papierowych. Wróciłam do kabiny spłukałam dokładnie wodą i wytarłam
na sucho. Brodzik wyczyściłam szczoteczką i specjalną pastą, która likwiduje
osad w trudno dostępnych miejscach. Ubikację najpierw spryskałam środkiem do
dezynfekcji, a później wyczyściłam odpowiednią szczotką, na końcu deskę wytarłam na sucho. Lustro umyłam płynem do
mycia szyb. Pranie rozwiesiłam, pralkę w wewnątrz i na zewnątrz wytarłam szmatką.
Na koniec zostały kafelki najpierw wyczyściłam fugi, a później płynem do płytek
umyłam podłogę. I w sumie to cos
posprzątałam chociaż z początku myślałam, że nic nie będę robić.