środa, 5 listopada 2014

Współlokatorki

                   Postanowiłam przeprowadzić się do większego miasta w celu znalezienia lepszej, płatnej pracy. Postawiłam na Warszawę. Wynajem kawalerki samej to ogromny koszt jak na początek, więc postanowiłam wystawić ogłoszenie w celu znalezienia dwóch współlokatorek. Nie minęły cztery dni
i udało się znaleźć dwie przesympatyczne dziewczyny jak i również wymarzone mieszkanie. Pierwszego dnia po wprowadzeniu jedyna myśl, która przyszła do głowy – umycie i dezynfekcja całego mieszkania. Z dziewczynami podzieliłyśmy się obowiązkami. Kamila miała zająć się wycieraniem blatów kuchennych, wycieraniem szafek z kurzu, wymyciem lodówki jak i również mikrofali. Olka zadeklarowała swoją pomoc w umyciu wszystkich okien, parapetów i grzejników.
Ja natomiast skupiłam się na dezynfekowaniu łazienek, wyczyszczeniem armatur, kabin prysznicowych, umywalek jak i toalet. Do tego doszły szafki i dwa, ogromne lustra, które trzeba było wyczyścić na błysk, gdyż widniał na nich okropny osad. Pomimo rozdzielonych obowiązków sprzątanie zajęło nam praktycznie cały dzień. Wieczorem po rozpakowaniu się i generalnych porządkach, usiadłyśmy we trzy w kuchni i zaczęłyśmy się bliżej poznawać. Tak mijał dzień po dniu, tydzień po tygodniu. Ja i Olka pracowałyśmy od 8-18 natomiast Kamila studiowała dziennie. Przychodząc codziennie z pracy do domu z dnia na dzień zastawałam w kuchni coraz gorszy widok. Stertę brudnych naczyń, zastawione blaty i zachlapaną podłogę. W przedpokoju fruwały kłębki włosów i kurzu. No nic – pomyślałam – posprzątam to. Zabrałam się za odkurzanie, mycie podłóg,
a także wyrzuciłam trzy worki śmieci, które nie były wyrzucane od dwóch tygodni. Wspólnie sporządziłyśmy listę dyżurów i obowiązków w domu, tak aby było w miarę sprawiedliwie. Teraz czekam na efekty czy to się w ogóle sprawdzi.