czwartek, 27 listopada 2014

Remont klatki schodowej

Klatka schodowa była już w opłakanym stanie, czas na mały remont.
Ekipa budowlana zamówiona, materiały kupione, to do dzieła. Zaczęli pracę od rozbiórki starych zdemolowanych schodów i ścian, ale jak to zwykle bywa z małego remontu zrobił się duży.Okazało się że do wymiany jest również cała instalacja elektryczna, prawdziwa demolka. Kurzu mnóstwo, wszędzie go pełno, więc podłogi ciągle do odkurzania i mycia.Na meblach i półkach, niestety to samo, kilka razy dziennie ścieram kurze. Mimo tego, że panowie zabezpieczyli wszystko co trzeba folią malarską, kurz dostaje się do mieszkania.
Praca wre, sufit i ściany wypolerowane na gładź i zabierają się za położenie płytek. Schodów trochę jest, podejrzewam, że parę dni będę miała ponad planowe odkurzanie i mycie wszystkiego dookoła.
Coś za coś, a zaczyna rozjaśniać się w niegdyś ponurym i brzydkim miejscem, nie mogę doczekać się końca prac.
Minął tydzień i skończone. Teraz Ja ruszam do sprzątania, aby wykończyć dzieło, które zostało wykonane.
W porównaniu z tym co było, to po prostu "niebo a ziemia", Wystarczy wszystko do pucować i będzie błysk. Starłam i umyłam nowiutką balustradę, umyłam płytki, wyłożone na ścianie oraz odkurzyłam i umyłam schody.Zostało jeszcze oświetlenie do czyszczenia, ale to już mąż, bo ja nie mam pozwolenia do prac na wysokościach.Umyłam fronty szafek na buty i drzwi.
Efekt mojej ciężkiej pracy zadowalający, wszystko nowiutkie i czyściutkie, a regularne sprzątanie pozwoli utrzymać ład i porządek.
Klatka schodowa przeszła prawdziwą metamorfozę, aż nie chce się z niej wychodzić.