Kilka Miesięcy temu ja i mój mąż mieliśmy w mieszkaniu mały
remont. Było to malowanie całego mieszkania i wymiana drzwi wewnętrznych. Po
remoncie jak to po remoncie było dużo sprzątania. Nie chcieliśmy by po
malowaniu zostały trudne do usunięcia zabrudzenia farbą, dlatego kupiliśmy dużych rozmiarów folie i zabezpieczyliśmy wszystkie
meble i podłogi. Przed ewentualnym zachlapaniem zasłoniliśmy żyrandole,
użyliśmy do tego celu reklamówek foliowych. Po całym przedsięwzięciu, korzystając
z tego, że wszystkie meble były odsunięte od ścian trzeba było gruntownie
posprzątać. Na początku wynieśliśmy na śmietnik opakowania po zużytych farbach
i brudne folie. Sprzęt do malowania umyliśmy i wraz z niezużytymi farbami
wynieśliśmy do piwnicy. Po tym przyszedł czas na umycie okien, wytarcie karniszy, parapetów wewnątrz mieszkania i na
zewnątrz, wytarcie kaloryferów z ewentualnych zacieków z farby i kurzu. Później
wytarliśmy kurz z żyrandoli. Umycie podług zajęło niewiele czasu ale z umyciem
listew przypodłogowych było nieco trudniej bo zabrudziły się farbą. Następną
czynnością było przesunięcie mebli na
swoje miejsca. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie pomoc uczynnych sąsiadów. Po
wyjściu sąsiadów odkurzyliśmy meble tapicerowane i wzięliśmy się za wycieranie
kurzy z mebli – zaczynając od górnych ich części ku dołowi – nie pomijając wytarcia
wszystkich frontów. W międzyczasie zahaczyliśmy też o łazienkę i kuchnię i tam
również umyliśmy sprzęty między innymi umywalki, wannę, zlew, baterie, pralkę
z zewnątrz, kosze na bieliznę, lodówkę
kuchenkę itd. Wypucowaliśmy też wszystkie drzwi wewnętrzne i wyjściowe. Po
przesunięciu mebli musieliśmy na nowo odkurzyć i pozmywać podłogi. Po
ich wyschnięciu rozścieliliśmy wyprane dywany i zaprosiliśmy wspomnianych
sąsiadów na kawę i ciasto by im podziękować za pomoc.