wtorek, 25 listopada 2014

Porządki z narzeczonym

Od półtora tygodnia jestem w biegu. Do dziś nie miałam czasu zająć się posprzątaniem swojej sypialni. Wieczorem przychodzą goście, więc trzeba wziąć się do pracy. Narzeczonego proszę o pomoc w myciu okien, parapetów i grzejników. Na szczęście nie kręcił nosem, tylko od razu wziął się do pracy. Sama przecieram ogromne lustra wbudowane w szafę. Następnie ściągam pościel i nastawiam pranie. Zaczynam również przecierać kurze - czego najbardziej nie lubię. Odkurzam i myje podłogę pod łóżkiem. Przychodzi moment na czyszczenie lamp - to jest też etap, którego staram się unikać, ale trzeba kiedyś do tego podejść.  Biorę ściereczkę i starannie wycieram każdy element żyrandola. Po skończeniu czyszczeniu lamp, rozpoczynam składanie ubrań, które są porozrzucane niemalże po całej sypialni. Grzesiek po skończeniu swojej pracy, opróżnia kosz na śmieci, który po brzegi zapełniony jest papierkami po słodyczach – on to jest prawdziwym łasuchem! Ja w międzyczasie przecieram z kurzu nasze wspólne zdjęcia. Następnie kontynuuję odkurzanie podłóg i swojego ulubionego, wrzosowego dywaniku. Ostatnio kupiłam płyn do mycia podłóg, który ma cudowny zapach i utrzymuje się długo jeszcze po umyciu, więc kończąc odkurzanie zaczynam myć podłogę. Po generalnym sprzątaniu sypialni, biegnę do kuchni przygotować coś na kolację, bo zaraz przyjdą goście!