piątek, 28 listopada 2014

Porządki w piwnicy



Dzisiejszego dnia rano po porannej toalecie poszłam do kuchni z myślą o zrobieniu porannej kawy z mlekiem. Po wejściu rozejrzałam się i natychmiast przypomniałam o potrzebie wyniesienia pustych słoików do piwnicy. Nagromadziło się ich trochę ostatnimi czasy. Pomyślałam, że to dobry pretekst do ogarnięcia tam przy okazji. Wzięłam miotłę i szufelkę, wiadro z wodą, ściereczki oraz detergent. Mąż zaproponował, że mi pomoże w sprzątaniu. Zeszliśmy na dół i wzięliśmy się do pracy. Na początek trzeba było wymieść pajęczyny i posprzątać na półkach. Wytarliśmy z kurzu słoiki i butelki z przetworami. Wyrzuciliśmy niepotrzebne graty. Zrobiłam przegląd w butach, przyniesionych kiedyś, wiosną na przechowanie. Stwierdziłam, że większość z nich już się nie przyda. Poprosiłam męża by je wyniósł na śmietnik, sama zabrałam się za wycieranie półek uprzednio starannie zamiecionych przez męża. We dwójkę szybko uporaliśmy się z półkami i mimo zmęczenia kontynuowaliśmy sprzątanie. Zajrzałam do worka z ziemniakami i jak się okazało trzeba było je przebrać. Z powodu zbyt wysokiej temperatury jaka panuje w naszej piwnicy niektóre zgniły. Postanowiliśmy nie robić w przyszłości takich dużych zapasów. Po przebraniu ziemniaków zostało nam zamiecenie podłogi ale by to zrobić porządnie trzeba było wynieść kilka kartonów i wyciągnąć rowery na korytarz. Do kartonów już nie zaglądałam bo by się okazało, że tam też trzeba zrobić przegląd a na to nie miałam dzisiaj już siły ani czasu. Odkurzenie podłogi zajęło nam chwilkę, drugą chwilkę poustawianie kartonów i wciągnięcie rowerów na miejsce i już mogliśmy cieszyć się wysprzątaną piwnicą. Uporządkowane i czyściutkie słoiki poustawiane na półkach aż lśniły kusząc nas swoją zawartością. Zachęceni wzięliśmy kilka ze sobą.