środa, 19 listopada 2014

Ciasteczka i wafle ze zwierzętami w tle.

Witam serdecznie drogich internautów. Stało się nowa praca, nowi znajomi i impreza integracyjna. Zaczęło się niewinnie grupa obcych sobie ludzi zjednoczonych pod wspólną banderą pracodawcy. Tak było do piątku, do spotkania po pracy. Umówiliśmy się u koleżanki w domu. Każdy miał przydzielone jakieś zadanie. Kobiety postanowiły nas nakarmić a mężczyźni unikając kłopotów i bałaganu w kuchni, zadbali o trunki, wszelakie. Oczywiście odpowiadał mi ten układ, dużo pracy przy garach a potem mycie naczyń, zamiatanie mycie podłogi i mycie zmywarki zewnątrz.
Poszedłem na łatwiznę odwiedziłem sklep pewnego chrząszcza, który ma wszystko i kupiłem wodę ognistą z pewnym zwierzęciem krętorogim z rodziny parzystokopytnych i sok jabłkowy. W czasie pobytu w sklepie zauważyłem jak pracownice niczym mrówki uwijały się przy sprzątaniu regałów, usuwaniu śmieci i przy zamiataniu podłogi. Gdy już spotkaliśmy się na wyznaczonym miejscu towarzystwo było zgodne kolega też odwiedził sklep i kupił przedstawiciela tej samej rodziny zwierząt. Nasze koleżanki stanęły na wysokości zadania jedzenie, które przygotowały było przepyszne. W menu znajdowały się: sałatki warzywne, makaronowe, paróweczki, ciasta i oczywiście coś zwierzęcego, czyli udka pieczone. Kurcze było pysznie. Wszyscy najedzeni i zrelaksowani po ciężkim dniu przygotowań i sprzątania zaczęliśmy dyskusje. Tematy były przeróżne od środków do mycia umywalki i wanny przez odkurzanie dywanów i wymianę worków na śmieci do bardzo osobistych. Nie zabrakło polityki i dowcipów. Było pięknie do czasu, gdy musieliśmy się rozejść. Niestety komunikacja publiczna jest ograniczona rozkładem jazdy i tego nikt nie przeskoczy, ostatni autobus i koniec. Jadąc autobusem lub pociągiem nie zawsze jest czysto czy pachnąco. Siedzenia są brudne szyby i powierzchnie szklane nadają się do mycia a zapach w miesiącach letnich naprawdę odstrasza. Wracając do spotkania, My poszliśmy a koleżanka walczyła jeszcze długi czas, aby doprowadzić dom do porządku. Było nas sześć osób, więc zostawiliśmy szklanki, sztućce, talerze, które trzeba było zapakować do zmywarki i umyć. Nie obyło się, bez starcia kurzu ze stołu i pozamiatania podłogi. Koleżanka naprawdę się przygotowała na nasze przyjście dom lśnił czystością nawet schody były zamiecione a poręcze schodów odkurzone.

Na drugi dzień, gdy spotkaliśmy się w pracy wszyscy byliśmy w świetnych nastrojach. Nasze zwierzęta, które spożyliśmy te pierzaste i te kopytne nikomu nie zaszkodziły. Zdecydowaliśmy o powtórzeniu spotkania.