Witam serdecznie
drogich internautów. Stało się nowa praca, nowi znajomi i impreza integracyjna.
Zaczęło się niewinnie grupa obcych sobie ludzi zjednoczonych pod wspólną
banderą pracodawcy. Tak było do piątku, do spotkania po pracy. Umówiliśmy się u
koleżanki w domu. Każdy miał przydzielone jakieś zadanie. Kobiety postanowiły
nas nakarmić a mężczyźni unikając kłopotów i bałaganu w kuchni, zadbali o
trunki, wszelakie. Oczywiście odpowiadał mi ten układ, dużo pracy przy garach a
potem mycie naczyń, zamiatanie mycie podłogi i mycie zmywarki zewnątrz.
Poszedłem na
łatwiznę odwiedziłem sklep pewnego chrząszcza, który ma wszystko i kupiłem wodę
ognistą z pewnym zwierzęciem krętorogim z rodziny parzystokopytnych i sok
jabłkowy. W czasie pobytu w sklepie zauważyłem jak pracownice niczym mrówki
uwijały się przy sprzątaniu regałów, usuwaniu śmieci i przy zamiataniu podłogi.
Gdy już spotkaliśmy się na wyznaczonym miejscu towarzystwo było zgodne kolega
też odwiedził sklep i kupił przedstawiciela tej samej rodziny zwierząt. Nasze
koleżanki stanęły na wysokości zadania jedzenie, które przygotowały było
przepyszne. W menu znajdowały się: sałatki warzywne, makaronowe, paróweczki,
ciasta i oczywiście coś zwierzęcego, czyli udka pieczone. Kurcze było pysznie. Wszyscy
najedzeni i zrelaksowani po ciężkim dniu przygotowań i sprzątania zaczęliśmy
dyskusje. Tematy były przeróżne od środków do mycia umywalki i wanny przez
odkurzanie dywanów i wymianę worków na śmieci do bardzo osobistych. Nie zabrakło
polityki i dowcipów. Było pięknie do czasu, gdy musieliśmy się rozejść. Niestety
komunikacja publiczna jest ograniczona rozkładem jazdy i tego nikt nie
przeskoczy, ostatni autobus i koniec. Jadąc autobusem lub pociągiem nie zawsze
jest czysto czy pachnąco. Siedzenia są brudne szyby i powierzchnie szklane
nadają się do mycia a zapach w miesiącach letnich naprawdę odstrasza. Wracając do
spotkania, My poszliśmy a koleżanka walczyła jeszcze długi czas, aby
doprowadzić dom do porządku. Było nas sześć osób, więc zostawiliśmy szklanki,
sztućce, talerze, które trzeba było zapakować do zmywarki i umyć. Nie obyło się,
bez starcia kurzu ze stołu i pozamiatania podłogi. Koleżanka naprawdę się
przygotowała na nasze przyjście dom lśnił czystością nawet schody były
zamiecione a poręcze schodów odkurzone.
Na drugi dzień,
gdy spotkaliśmy się w pracy wszyscy byliśmy w świetnych nastrojach. Nasze
zwierzęta, które spożyliśmy te pierzaste i te kopytne nikomu nie zaszkodziły.
Zdecydowaliśmy o powtórzeniu spotkania.