Pierwszy dzień w nowej pracy minął pracowicie, ale sympatycznie, jak widać da się połączyć te dwie rzeczy.
Wszyscy mili i skorzy do pomocy, bo nie ukrywam że byłam trochę przejęta.
Dobrze że miałam tam koleżankę, oprowadziła mnie po firmie i przedstawiła całej załodze, oczywiście że nie obyło się bez słodkiego poczęstunku.
Dosyć tego dobrego i czas rozpocząć pracę.
Pojechałyśmy na nowe osiedle domków jednorodzinnych, które otaczał las.Urzekły mnie drzewa przybierające wszystkie możliwe odcienie żółci, brązu i czerwieni.Przepiękny jesienny krajobraz.
W jednym z mieszkań czekał już na nas mężczyzna w podeszłym wieku, to u niego pierwsze mieszkanie do posprzątania.Koleżanka zajęła się kuchni myciem zewnętrznym mebli, umycie blatów, wyczyściła lampy, na koniec mycie podłogi i listew przypodłogowych.
Salon, to moja działka, odkurzanie podłóg i dywanu i przestrzeni pod sofą, wytarcie kurzy z mebli, obrazów i figurek stojących na półkach. Biblioteczka mnóstwo książek i wytarcie z nich kurzu.Mycie podłogi i salon gotowy.W sypialni odkurzenie wykładziny, starcie kurzu z półek, obrazów, no i kaloryfery do mycia.
W między czasie koleżanka umyła łazienkę na błysk, i gotowe.Właściciel domu bardzo zadowolony
że na zbliżające się urodziny będzie mógł zaprosić gości do czystego mieszkania.
Teraz można wypij herbatkę i zjeść drugie śniadanie bo trzeba ruszać do następnego klienta.
Idziemy do domu, tym razem myć okna.Sprawnie i szybko nam to poszło, co to, dla ambitnej ekipy sprzątającej.Okna lśnią.
Na dzisiaj dosyć wrażeń.
W drodze powrotne z koleżanką na kawkę i pogaduchy o starych dobrych czasach.
Jestem bardzo zadowolona, praca super, oby tak dalej.
Mimo jesiennego nastroju, ludzie byli mili, sympatyczni i uprzejmi a to najważniejsze.
Zobaczymy co przyniesie kolejny dzień.