środa, 12 listopada 2014

Dzień „Wszystkich Świętych”

Dość wcześnie zaczęliśmy przygotowania do tegorocznych świąt zmarłych. Tak się składa, że mimo upływu czasu wciąż mocno jesteśmy związani z naszymi zmarłymi i czcimy ich święta na okrągło, przez cały rok. Zamawiamy w ich intencjach msze św. , modlimy się, utrzymujemy w należytym ładzie grobowce, zapalamy znicze przy każdych odwiedzinach ich domów. Pomimo, że na pierwszy rzut oka wszystko było gotowe, trochę boczyłem się na żonę, gdy naszykowała pojemnik z ciepłą wodę zawierającą odpowiednie środki myjące i z zestawem niezbędnego sprzętu i kazała się zawieźć szybko na cmentarz, ponieważ po powrocie miała jeszcze w planach posprzątać dom. Na nic się zdały moje ostrzeżenia o grożącym przeziębieniu, o zbędności takich zabiegów, ale stało się tak, jak każda gospodyni przed świętami czynić musi.  Ja zająłem się sprzątaniem liści i robiąc swoje przyglądałem się przy okazji innym ludziom jak pracują przy „swoich” grobach odkurzając je i myjąc, przekonując się, że było to naprawdę generalne sprzątanie, bo nie spotkałem ani jednego grobu, który nie byłby uprzątnięty. Po skończonej pracy na cmentarzu i powrocie do domu żona zabrała się za porządki w domu aby zdążyć przed świętem. W pierwszej kolejności poszło wytarcie kurzy z mebli, półek, parapetów i grzejników. Wszystkie te zabiegi były formalnością dla tego że kilkanaście dni wcześniej dom przeszedł generalne porządki, a teraz zostało tylko odkurzenie i umycie podłóg oraz schodów. Od strony rzeczowej przygotowania do świętowania „Wszystkich Świętych” należy uznać za wzorowe. Nawet tzw. natura spisała się na medal, gdyż przymrozki przestały trapić tutejszych ludzi, a na czas procesji tak w dniu 1 listopada jak i w Dniu Zadusznym wyszło piękne i cieplutkie słoneczko – jak w lecie. Efekt zabiegów mojej żony przerósł moje oczekiwania, bo nie pamiętam aby kiedyś granit tak błyszczał i niczym lustro odbijał inne widoki.