Witam
serdecznie drogich internautów. Zbliża się grudzień a z nim Święta i prezenty. Więc
każdy z nas zmienia się w Świętego Mikołaja. Ja również. Dzieci już w
październiku napisały listy do M. Wypłata wpłynęła na konto, więc zaczynamy.
Tajne negocjacje z Babcią, która zaopiekuje się naszymi pociechami a my na
zakupy. Kasa i karta płatnicza w portfelu lista zakupów i do Galerii. Już z
oddali witają nas piękne kolorowe światełka i cudowne wystawy, narzuca się
wniosek, że załoga umyła wszystkie okna i powierzchnie szklane oraz całe
oświetlenie. Weszliśmy, wpadłem w poślizg na umytej podłodze, ale nie upadłem.
Wytyczyliśmy trasę po Galerii i kolejność zakupów. Na pierwszy rzut, dzieci, a
więc do S…ka, u drzwi wita nas groźny Pan z ochrony, który wypatruje złodziei,
denerwują mnie ci ludzie. Inni pracownicy sklepu wycierają kurz z półek i z
powierzchni pod meblami. Żona ogląda lalki a ja karabiny, klocki L….o i gadżety
z klubami piłkarskimi. Ok. dzieci odfajkowane, trochę grosza wydane. Teraz
Babcie i Dziadkowie, wchodzimy do drogerii R……n. I znowu jak ja ich nazywam
Ochraniacz, czyta w naszych myślach i torebkach. Przemierzamy sklep w
skupieniu, slalom gigant między etykietami „Uwaga świeżo umyta podłoga”, pech
chciał zagadałem się i wpadłem na drabinę, z której pracownik wycierał kurz z
lamp i oświetlenia. Z bolącym ramieniem i przekroczonym budżetem opuszczamy to
miejsce. Został prezent dla Ukochanej, więc rozdzieliliśmy się, ja do Jubilera
a Żona do sklepu dla majsterkowiczów, szkoda, że nie ma sklepu z instrumentami,
tam mogłaby wybrać super prezent dla męża basisty. U jubilera oślepił mnie
blask świateł odbijający się od umytych i wypolerowanych powierzchni szklanych
w gablotach. Sprzedawczyni, której przeszkodziłem w wymianie worka na śmieci,
była bardzo uprzejma i w profesjonalny sposób wyciągnęła z mego konta kolejne
pieniądze. Umówiliśmy się ze Ślubną, że spotykamy się w kawiarni. Chwilę musiałem
poczekać, więc obserwowałem jak ekspedientka myje naczynia, jak wyciera kurz ze
zmywarki z zewnątrz, jak wyciera stoły i blaty szafek. Kawka była bardzo pyszna
jej aromat unosił się w powietrzu. Przed wyjściem z Galerii po prawie trzech
godzinach, nadszedł czas na skorzystanie z toalety. Tam też czuć było klimat
świąt. Panie właśnie myły lustra, myły i dezynfekowały umywalki, uzupełniały
mydło i wymieniały papier toaletowy. Zauważyłem, że podłogi i kafle na ścianach
były już umyte i wypolerowane a ubikacje umyte. Jeszcze zwróciłem uwagę na
błysk wypolerowanej armatury i zapach odświeżacza powietrza. Pachniało morską
świeżością.
W taki sposób z wielkimi torbami i
pustymi portfelami jesteśmy gotowi by zarzucić na siebie czerwony strój i białą
brodę i ruszyć z zaprzęgiem reniferów aby obdarować prezentami najbliższych.