środa, 19 listopada 2014

Pomoc domowa

Witam wszystkich. Sami wiecie jak jest ciężko w dzisiejszych czasach. W pewnym etapie mojego cudownego życia, zrobiło mi się ciężko finansowo. Postanowiłam popracować jako pomoc domowa . Pracę dostałam u pewnej statecznej starszej pani. To co ode mnie wymagała, nie mieściło mi się w głowie. Miło było tylko przez pierwsze dwa tygodnie sprzątania, jeszcze wtedy nie było tak źle . Drobne odkurzanie, mycie podłóg, pranie  i prasowanie. Ale to się zmieniło. Jej wymagania stały się nie do zniesienia. Zakazała mi odkurzać schody i używać do nich mopa. Musiałam myć je nawilżanymi chusteczkami. Do mycia sedesu poleciła używać gąbki, a nie szczotki sedesowej. Dotykała potem szczotki, czy aby nie jest mokra. Ręczniki kazała składać w prostokąty, wzorkiem na zewnątrz. Okna kazała myć w pełnym słońcu, choć wtedy płyn na szybie szybciej schnie i robią się smugi. Nie pozwoliła otwierać szafek w kuchni. Ale któregoś dnia bardzo mi się chciało pić. Szukałam kubka, otworzyłam. Matko jedyna! Tak brudnych naczyń w życiu nie widziałam. W domu była zmywarka, ale talerze i szklanki chyba ktoś spłukiwał tylko zimną wodą. Zajrzałam do drugiej szafki. A tam mikrofalówka pełna okruchów, plam i zacieków. Chciałam nawet odruchowo ją umyć, ale powstrzymałam się. Nie miałam ochoty na pracę w tym domu. Na drugi dzień poszłam i złożyłam rezygnację. Starsza pani bardzo była zdziwiona , prosiła mnie abym została u niej i nadal zajmowała się jej domem. Jednak ja byłam nie ugięta. Odeszłam. Teraz mam naprawdę fajną pracę, sprzątam w przedszkolu. Pozdrawiam.