Witam wszystkich.
Sami wiecie jak jest ciężko w dzisiejszych czasach. W pewnym etapie mojego
cudownego życia, zrobiło mi się ciężko finansowo. Postanowiłam popracować jako
pomoc domowa . Pracę dostałam u pewnej statecznej starszej pani. To co ode mnie
wymagała, nie mieściło mi się w głowie. Miło było tylko przez pierwsze dwa tygodnie
sprzątania, jeszcze wtedy nie było tak źle . Drobne odkurzanie, mycie podłóg,
pranie i prasowanie. Ale to się zmieniło.
Jej wymagania stały się nie do zniesienia. Zakazała mi odkurzać schody i używać
do nich mopa. Musiałam myć je nawilżanymi chusteczkami. Do mycia sedesu
poleciła używać gąbki, a nie szczotki sedesowej. Dotykała potem szczotki, czy
aby nie jest mokra. Ręczniki kazała składać w prostokąty, wzorkiem na zewnątrz.
Okna kazała myć w pełnym słońcu, choć wtedy płyn na szybie szybciej schnie i
robią się smugi. Nie pozwoliła otwierać szafek w kuchni. Ale któregoś dnia
bardzo mi się chciało pić. Szukałam kubka, otworzyłam. Matko jedyna! Tak
brudnych naczyń w życiu nie widziałam. W domu była zmywarka, ale talerze i
szklanki chyba ktoś spłukiwał tylko zimną wodą. Zajrzałam do drugiej szafki. A
tam mikrofalówka pełna okruchów, plam i zacieków. Chciałam nawet odruchowo ją
umyć, ale powstrzymałam się. Nie miałam ochoty na pracę w tym domu. Na drugi
dzień poszłam i złożyłam rezygnację. Starsza pani bardzo była zdziwiona ,
prosiła mnie abym została u niej i nadal zajmowała się jej domem. Jednak ja
byłam nie ugięta. Odeszłam. Teraz mam naprawdę fajną pracę, sprzątam w przedszkolu.
Pozdrawiam.