Spodziewam się jutro odwiedzin
przesympatycznych gości i zastanawiam się, co mogłabym dobrego dla nich
przygotować. Upewniam się, co jest w lodówce, ups, świeci pustkami, spostrzegam
przy tym że czeka mnie umycie zewnętrzne powierzchni lodówki. A więc lecę na
zakupy, koncept, co zrobić przyjdzie sam. I rzeczywiście kupiłam jarzyny, wobec
tego zrobię sałatkę jarzynową - myślę, że to niezła myśl. Do tego pasować
będzie pieczone mięsko, z minimum dwiema lub trzema surówkami. To teraz została
nam jeszcze przekąska i coś na deser, dokupię mascarpone i zrobię tiramisu a noże
wyjdzie mi rewelacyjne. To teraz należyte zaplanowanie frontu prac. Zaczynam od
wstawienia brudnych naczyń do zmywarki, a to, co będzie mi potrzebne od razu
umyję. No jednocześnie opróżnię komorę zlewu, w której przygotowywać będę
warzywa na sałatkę. Zakończywszy tą pracę wypoleruję armaturę zlewozmywaka. Kolejnym
krokiem do wykonania jest umycie stołu, na którym przygotowywałam mięso do
pieczenia, a przy okazji wykonam umycie blatów kuchennych. Zaglądam do piekarnika,
bowiem zaniepokoił mnie wydobywający się zapach, ok. to tylko kapiący tłuszcz.
Ponownie sprawdzam, już upieczone, więc wyjmuję z piekarnika upieczone mięso!
To teraz czas, aby umiejętnie zająć się ścieraniem naciekłego tłuszczu, bowiem
systematyczne usuwanie zabrudzeń naprawdę oszczędza czas. A więc jazda do
roboty czeka umycie piekarnika. Oczywiście wyczyszczę go, wewnątrz, ale także umyję
płaszczyznę zewnętrzną.