Zapewne
jesteście ciekawi kontynuacji historii z moimi współlokatorkami? Otóż powiem
Wam, że nie wyszło tak kolorowo jakbym chciała. Obecnie mija już trzeci miesiąc
od sporządzenia listy obowiązków. Od wprowadzenia się na nowe mieszkanie,
Kamila raz odkurzyła wspólną przestrzeń tj. przedpokój, łazienki i kuchnię.
Olka wyrzuciła śmieci, aż dwa razy! W momencie kiedy delikatnie wspominam o
porządkach oburzają się i tłumaczą tym, że są zmęczone po pracy czy po całym
dniu na uczelni. Obie obiecują, że zrobią to na weekend. Kiedy przychodzi
sobota, jedna i druga do południa męczy się po piątkowej imprezie. Następnie po
szybkim rosole szykują się na kolejne wyjście wieczorem. I co tu począć? Samo
się nie posprząta. Mam wolną chwilę to zabieram się za czyszczenie łazienek,
wycieram kurze, wstawiam brudne naczynia do zmywarki, czyszczę kuchenkę oraz
blaty kuchenne. Dodatkowo jako, że jesteśmy nowymi lokatorami bloku, doszedł
obowiązek utrzymywania porządku na klatce schodowej. Wszystko na mojej głowie.
Poważnie zastanawiam się nad zmianą współlokatorek bo
na dłuższą metę nie wytrzymam będąc ich służącą.
na dłuższą metę nie wytrzymam będąc ich służącą.