W
związku z tym że dzisiaj pogoda jak na tę porę roku jest ładna i dość przyjemna
postanowiłam posprzątać. Sprzątanie więc zaczęłam od umycia okien, ponieważ ta
czynność zajmuje mi najwięcej czasu dlatego, że w domu mam sporo tych okien do
umycia i do tego prawie wszystkie są nietypowego rozmiaru więc ich
umycie wymaga od mnie dużego zaangażowania, a także jest to dla mnie
niezła gimnastyka, a w dodatku pogoda dzisiaj jest sprzyjająca. Na samym początku zanim zabrałam się za mycie okien
najpierw ściągnęłam wszystkie firanki i zasłony, które od
razu wrzuciłam do pralki, a że okien jest sporo to pranie firanek i zasłon
musiałam podzielić, bo wszystko naraz się nie zmieściło. Ja mycie okien
rozpoczęłam od wytarcia miotełką kurzu z ram okiennych, parapetów
znajdujących się wewnątrz pomieszczenia jak i na zewnątrz i wytarłam kurz
z grzejników znajdujących się pod oknami. Dodatkowo grzejniki
odkurzyłam w środku odkurzaczem. Następnie obmyłam mokrą ściereczką karnisz i
wszystkie zagłębienia znajdujące się w ramach okiennych. Wytarłam także
parapety znajdujące się na zewnątrz i wewnątrz pomieszczeń, po zmianie wody
umyłam także ramy okienne i grzejniki, przetarłam szyby. Gdy wytarłam wszystko
suchą ściereczką, zabrałam się za mycie szyb. Użyłam do tego płynu ze
spryskiwaczem do mycia szyb i ręczników papierowych, najpierw spryskałam szyby
odczekałam chwilę żeby płyn się trochę wsiąknął, a później wytarłam je na
sucho. Po umyciu wszystkich okien stwierdziłam, że dalsze sprzątanie zostawię
sobie na kolejny dzień, a mam jeszcze wiele do zrobienia. Zawiesiłam tylko jeszcze firanki i zasłony ,
które najpierw musiałam wyprasować. Prasowanie
zajęło mi dużo czasu bo muszę
przyznać, że nie znoszę prasowania firanek i zasłon. Choć mycie okien zajmuje sporo
mojego czasu i energii to warto bo efekt
na końcu zawsze jest znakomity i prawie zawsze jestem zadowolona.