czwartek, 27 listopada 2014

Nieplanowane mycie okien

W związku z tym że dzisiaj pogoda jak na tę porę roku jest ładna i dość przyjemna postanowiłam posprzątać. Sprzątanie więc zaczęłam od umycia okien, ponieważ ta czynność zajmuje mi najwięcej czasu dlatego, że w domu mam sporo tych okien do umycia i do tego prawie wszystkie są nietypowego rozmiaru więc  ich umycie  wymaga od mnie dużego zaangażowania, a także jest to dla mnie niezła gimnastyka, a w dodatku pogoda dzisiaj jest sprzyjająca. Na samym początku zanim zabrałam się za mycie okien najpierw  ściągnęłam wszystkie  firanki  i zasłony, które od razu wrzuciłam do pralki, a że okien jest sporo to pranie firanek i zasłon musiałam podzielić, bo wszystko naraz się nie zmieściło. Ja mycie okien  rozpoczęłam  od wytarcia miotełką kurzu z ram okiennych, parapetów znajdujących się wewnątrz pomieszczenia jak i na zewnątrz i wytarłam  kurz z grzejników  znajdujących się pod oknami.  Dodatkowo grzejniki odkurzyłam w środku odkurzaczem. Następnie obmyłam mokrą ściereczką karnisz i wszystkie zagłębienia znajdujące się w ramach okiennych. Wytarłam także parapety znajdujące się na zewnątrz i wewnątrz pomieszczeń, po zmianie wody umyłam także ramy okienne i grzejniki, przetarłam szyby. Gdy wytarłam wszystko suchą ściereczką, zabrałam się za mycie szyb. Użyłam do tego płynu ze spryskiwaczem  do mycia szyb i ręczników papierowych, najpierw spryskałam szyby odczekałam chwilę żeby płyn się trochę wsiąknął, a później wytarłam je na sucho. Po umyciu wszystkich okien stwierdziłam, że dalsze sprzątanie zostawię sobie na kolejny dzień, a mam jeszcze wiele do zrobienia.  Zawiesiłam tylko jeszcze firanki i zasłony , które najpierw musiałam wyprasować. Prasowanie  zajęło mi dużo  czasu bo muszę przyznać, że nie znoszę prasowania firanek i zasłon. Choć mycie okien zajmuje sporo mojego  czasu i energii to warto bo efekt na końcu zawsze jest znakomity i prawie zawsze jestem zadowolona.