Kolejny dzień i kolejny problem to, słanie
łóżka. Najpierw trzeba się z niego wygrzebać, potem wywietrzyć sypialnię, i
jeszcze równo ułożyć pościel, a to jest zawracanie głowy, a na końcu pasowało by jeszcze odkurzyć podłogę i
wytrzeć kurze z mebli. Nie uważam, żeby codzienne słanie łóżka było konieczne,
zwłaszcza, że i tak wieczorem człowiek musi się do niego położyć. W sumie
wydaje się, że jest to czynność zupełnie pozbawiona sensu. Zrezygnowałem też z
przygotowywania osobnych posiłków dla psa i kupiłem gotowe jedzenie w puszkach.
Pies trochę się krzywił, ale cóż. Skoro ja mogę się obyć bez domowych obiadków,
on też nie powinien grymasić. Minął kolejny dzień i postanowiłem, że koniec z
wyciskaniem soku ze świeżych owoców. Kupię sobie gotowy sok w butelce lub
kartonie. Trochę bolą mnie plecy po pracy, ale gorący prysznic powinien pomóc.
Po którym musiałem zabrać się za sprzątanie i mycie kabiny prysznicowej,
ponieważ moja kąpiel spowodowała zabrudzenia, kabiny prysznicowej oraz
zachlapałem lustro i podłogę. Pomyślałem, że zrezygnuję z codziennego golenia,
bo to zwykła strata czasu, a tym samym nie muszę czyścić umywalki i polerować
lustra. Zyskam przez to cenne minuty, których moja żona nigdy nie traci, bo nie
ma zarostu. Kolejne odkrycie to że nie ma sensu za każdym razem jeść zupę z
talerza tylko prosto z garnka. Smakuje tak samo, a nie trzeba brudzić talerza
ani chochli. Teraz już nie czuję się tak, jakbym był automatyczną zmywarką do
naczyń. Ciągłe zmywanie zaczyna mi działać na nerwy. Nie wiem kiedy ale zrobił
się już wieczór a ja coraz bardziej tęskniłem i miałem dość samotności.