Pracy dużo niebyło, wymiana drzwi wejściowych, położenie
płytek na podłodze w korytarzu kuchni. Ale bałaganu bardzo dużo. Gdy opuścili
mieszkanie panowie którzy robili remont, patrząc na to wszystko nie wierzyłem
że morze być taki brudno. Teraz ja zabieram się do roboty, zdejmując firanki,
zasłony do prania Myjąc dokładnie okno ,parapety ,ramy, okienne ,kaloryfer .Wilgotną
szmatką wycieram, szafki kuchenne, stół, kuchnie gazową, ,lodówki, zmywarki .Następnie
myje lustro, szafę i wieszak. Na koniec sprzątania zmywam dokładnie podłogi,
listwy podłogowe. Sprzątanie po remoncie
niedziela, 30 listopada 2014
piątek, 28 listopada 2014
Św. Mikołaj
Witam
serdecznie drogich internautów. Zbliża się grudzień a z nim Święta i prezenty. Więc
każdy z nas zmienia się w Świętego Mikołaja. Ja również. Dzieci już w
październiku napisały listy do M. Wypłata wpłynęła na konto, więc zaczynamy.
Tajne negocjacje z Babcią, która zaopiekuje się naszymi pociechami a my na
zakupy. Kasa i karta płatnicza w portfelu lista zakupów i do Galerii. Już z
oddali witają nas piękne kolorowe światełka i cudowne wystawy, narzuca się
wniosek, że załoga umyła wszystkie okna i powierzchnie szklane oraz całe
oświetlenie. Weszliśmy, wpadłem w poślizg na umytej podłodze, ale nie upadłem.
Wytyczyliśmy trasę po Galerii i kolejność zakupów. Na pierwszy rzut, dzieci, a
więc do S…ka, u drzwi wita nas groźny Pan z ochrony, który wypatruje złodziei,
denerwują mnie ci ludzie. Inni pracownicy sklepu wycierają kurz z półek i z
powierzchni pod meblami. Żona ogląda lalki a ja karabiny, klocki L….o i gadżety
z klubami piłkarskimi. Ok. dzieci odfajkowane, trochę grosza wydane. Teraz
Babcie i Dziadkowie, wchodzimy do drogerii R……n. I znowu jak ja ich nazywam
Ochraniacz, czyta w naszych myślach i torebkach. Przemierzamy sklep w
skupieniu, slalom gigant między etykietami „Uwaga świeżo umyta podłoga”, pech
chciał zagadałem się i wpadłem na drabinę, z której pracownik wycierał kurz z
lamp i oświetlenia. Z bolącym ramieniem i przekroczonym budżetem opuszczamy to
miejsce. Został prezent dla Ukochanej, więc rozdzieliliśmy się, ja do Jubilera
a Żona do sklepu dla majsterkowiczów, szkoda, że nie ma sklepu z instrumentami,
tam mogłaby wybrać super prezent dla męża basisty. U jubilera oślepił mnie
blask świateł odbijający się od umytych i wypolerowanych powierzchni szklanych
w gablotach. Sprzedawczyni, której przeszkodziłem w wymianie worka na śmieci,
była bardzo uprzejma i w profesjonalny sposób wyciągnęła z mego konta kolejne
pieniądze. Umówiliśmy się ze Ślubną, że spotykamy się w kawiarni. Chwilę musiałem
poczekać, więc obserwowałem jak ekspedientka myje naczynia, jak wyciera kurz ze
zmywarki z zewnątrz, jak wyciera stoły i blaty szafek. Kawka była bardzo pyszna
jej aromat unosił się w powietrzu. Przed wyjściem z Galerii po prawie trzech
godzinach, nadszedł czas na skorzystanie z toalety. Tam też czuć było klimat
świąt. Panie właśnie myły lustra, myły i dezynfekowały umywalki, uzupełniały
mydło i wymieniały papier toaletowy. Zauważyłem, że podłogi i kafle na ścianach
były już umyte i wypolerowane a ubikacje umyte. Jeszcze zwróciłem uwagę na
błysk wypolerowanej armatury i zapach odświeżacza powietrza. Pachniało morską
świeżością.
W taki sposób z wielkimi torbami i
pustymi portfelami jesteśmy gotowi by zarzucić na siebie czerwony strój i białą
brodę i ruszyć z zaprzęgiem reniferów aby obdarować prezentami najbliższych.
Porządki w piwnicy
Dzisiejszego dnia rano po porannej toalecie poszłam do
kuchni z myślą o zrobieniu porannej kawy z mlekiem. Po wejściu rozejrzałam się
i natychmiast przypomniałam o potrzebie wyniesienia pustych słoików do piwnicy.
Nagromadziło się ich trochę ostatnimi czasy. Pomyślałam, że to dobry pretekst
do ogarnięcia tam przy okazji. Wzięłam miotłę i szufelkę, wiadro z wodą,
ściereczki oraz detergent. Mąż zaproponował, że mi pomoże w sprzątaniu.
Zeszliśmy na dół i wzięliśmy się do pracy. Na początek trzeba było wymieść
pajęczyny i posprzątać na półkach. Wytarliśmy z kurzu słoiki i butelki z
przetworami. Wyrzuciliśmy niepotrzebne graty. Zrobiłam przegląd w butach,
przyniesionych kiedyś, wiosną na przechowanie. Stwierdziłam, że większość z nich
już się nie przyda. Poprosiłam męża by je wyniósł na śmietnik, sama zabrałam
się za wycieranie półek uprzednio starannie zamiecionych przez męża. We dwójkę
szybko uporaliśmy się z półkami i mimo zmęczenia kontynuowaliśmy sprzątanie.
Zajrzałam do worka z ziemniakami i jak się okazało trzeba było je przebrać. Z
powodu zbyt wysokiej temperatury jaka panuje w naszej piwnicy niektóre zgniły.
Postanowiliśmy nie robić w przyszłości takich dużych zapasów. Po przebraniu
ziemniaków zostało nam zamiecenie podłogi ale by to zrobić porządnie trzeba
było wynieść kilka kartonów i wyciągnąć rowery na korytarz. Do kartonów już nie
zaglądałam bo by się okazało, że tam też trzeba zrobić przegląd a na to nie
miałam dzisiaj już siły ani czasu. Odkurzenie podłogi zajęło nam chwilkę, drugą
chwilkę poustawianie kartonów i wciągnięcie rowerów na miejsce i już mogliśmy
cieszyć się wysprzątaną piwnicą. Uporządkowane i czyściutkie słoiki poustawiane
na półkach aż lśniły kusząc nas swoją zawartością. Zachęceni wzięliśmy kilka ze
sobą.
Sprzątanie mojej sypialni
Codziennie
poświęcam dużo czasu na sprzątanie, dzisiaj postanowiłam posprzątać swoją
sypialnię. Na samym początku pozbierałam
wszystkie ubrania, które były przeznaczone do prania, po posegregowaniu ubrań i
załadowaniu pralki ustawiłam temperaturę wsypałam proszek, nalałam płynu i
włączyłam .Sprzątanie zaczęłam od odkurzania podłogi, przestrzeni pod łóżkiem i
meblami tam gdzie możliwy był dostęp, a następnie przeszłam do wycierania kurzu
w tym celu nalałam ciepłej wody do miski i dodałam odpowiedniego płynu. Wycieranie kurzu zaczęłam od półek, na których
mam mnóstwo książek więc najpierw je musiałam
zdjąć, gdy półki były już gotowe książki
wróciły na swoje miejsca ale wcześniej każdą z osobna wytarłam wilgotną
ściereczką. Następnie wytarłam kurze z mebli i pozostałych powierzchni używając
do tego tych samych środków, których użyłam wycierając półki. Po tych
czynnościach przeszłam do wycierania parapetów, ale najpierw musiałam zdjąć
wszystkie kwiatki tam się znajdujące. Parapet wytarłam mokrą szmatką nasączoną
wodą z płynem do mycia naczyń, a następnie ręcznikiem papierowym wytarłam na
sucho, kwiatki wróciły z powrotem na parapet po wcześniejszym wytarciu mokrą
szmatką liści z nagromadzonego kurzu. Przeszłam
do wytarcia kurzu z grzejników znajdujących się pod parapetami do tego celu użyłam
tych samych środków, których użyłam do mycia parapetów. Później spryskałam
płynem do mycia szyb stolik i ręcznikiem papierowym wytarłam do sucha. Tym
samym płynem spryskałam futryny z jednej
i drugiej strony, a także zewnętrzną i wewnętrzną powierzchnię skrzydła drzwiowego do mojego pokoju, a następnie futryny i skrzydło
drzwiowe wytarłam ściereczką. Przed myciem podłogi wytarłam wilgotną szmatką
listwy przypodłogowe, a później woda z płynem przeznaczonym do paneli umyłam
podłogę używając do tego mopa. Lubię gdy
w mojej sypialni jest czysto i panuje porządek.
"Ostatki"
Już kilka dni minęło od pamiętnego finału robót
gipsiarskich. Dziś pozostały już tylko wspomnienia i widoczne efekty fizyczne
po tym wszystkim co zostało zrobione. Taki „proceder” jaki miał miejsce u mnie,
jakoś – mniej lub bardziej – odbić się musi chyba każdemu w sposób fizyczny i
psychiczny negatywnie. Po wszystkim przychodzi jednak ogromna ulga i nabiera
się nowych sił! A tych potrzeba nadal jest ogromna! Chodzenie ze ścierką i
przecieranie kurzu z wszelkich powierzchni, to podstawowa czynność jeszcze
przez dłuższy czas po tych wszystkich gipsiarskich robotach. Ale trzeba również
posprzątać generalnie – to znaczy: pozdejmować wszystko ze ścian, zetrzeć te
ściany na mokro – przynajmniej raz (a najlepiej ze trzy razy). Wyprać zasłony i
firany, wyczyścić okna, powyrzucać śmieci, powycierać meble oraz wszelkie
zewnętrzne i wewnętrzne powierzchnie, zmyć te powierzchnie, jeszcze raz je
zetrzeć. Odkurzyć, wyczyścić i umyć urządzenia sanitarne, wyczyścić armaturę…
Jest jeszcze trochę tej roboty… Postanowiłem pójść jednak na łatwiznę… Zrobiłem
jedynie to co musiałem osobiście – poskładałem to co było na wierzchu i
zrobiłem pranie. Dokładne sprzątanie zleciłem jednej z firm – oni mają w swych
ofertach takie listę czynności:
•Odkurzanie podłóg,
•Mycie podłóg
•Wytarcie kurzy z mebli, półek, grzejników, parapetów
•Czyszczenie zewnętrzne lamp/elementów oświetlenia
•Mycie szafek, mebli z zewnątrz
•Mycie pralki z zewnątrz
•Mycie luster i powierzchni szklanych
•Mycie i polerowanie armatury
•Mycie i dezynfekcja toalety/ bidetu /
•Mycie umywalek/wanny/kabiny prysznicowej
•Uzupełnienie papieru toaletowego, mydła w płynie
•Wymiana ręczników
•Opróżnienie kosza na śmieci
•Odkurzanie
•Mycie podłóg
•Wytarcie kurzy ze wszystkich powierzchni
•Umycie blatów/stołów/lad kuchennych
•Umycie zewnętrznej powierzchni lodówki/kuchenki
mikrofalowej/piekarnika
•Umycie frontów szafek
•Umycie lub wstawienie brudnych naczyń do zmywarki
•Umycie i wypolerowanie armatury/zlewozmywaka
•Czyszczenie luster/ powierzchni szklanych
•Opróżnienie kosza na śmieci
•Odkurzanie podłogi, dywanów, wykładzin
•Odkurzanie przestrzeni pod łóżkami/sofami/meblami jeśli
możliwy jest dostęp
•Umycie podłogi
•Odkurzanie i mycie schodów
•Wytarcie kurzu i umycie poręczy schodów.
•Wytarcie kurzy z mebli
•Wytarcie kurzy z obrazów/ lamp/ bibelotów/książek itp.
•Mycie zewnętrzne mebli
•Mycie drzwi wewnętrznych
•Mycie wszystkich luster
•Odkurzanie kaloryferów
•Wycieranie i mycie listew przypodłogowych
Teraz jestem już zadowolony, bo pozostało mi tylko
pilnowanie porządku na bieżąco. Pozostały już wspomnienia – po „Junkersie”,
przewierconych rurach, codziennym bałaganie i sprzątaniu przez ponad tydzień…
Ale – „wszystko dobre, co się dobrze kończy”!
(koniec)
Kolejna część pamiętnika.
Kolejny dzień i kolejny problem to, słanie
łóżka. Najpierw trzeba się z niego wygrzebać, potem wywietrzyć sypialnię, i
jeszcze równo ułożyć pościel, a to jest zawracanie głowy, a na końcu pasowało by jeszcze odkurzyć podłogę i
wytrzeć kurze z mebli. Nie uważam, żeby codzienne słanie łóżka było konieczne,
zwłaszcza, że i tak wieczorem człowiek musi się do niego położyć. W sumie
wydaje się, że jest to czynność zupełnie pozbawiona sensu. Zrezygnowałem też z
przygotowywania osobnych posiłków dla psa i kupiłem gotowe jedzenie w puszkach.
Pies trochę się krzywił, ale cóż. Skoro ja mogę się obyć bez domowych obiadków,
on też nie powinien grymasić. Minął kolejny dzień i postanowiłem, że koniec z
wyciskaniem soku ze świeżych owoców. Kupię sobie gotowy sok w butelce lub
kartonie. Trochę bolą mnie plecy po pracy, ale gorący prysznic powinien pomóc.
Po którym musiałem zabrać się za sprzątanie i mycie kabiny prysznicowej,
ponieważ moja kąpiel spowodowała zabrudzenia, kabiny prysznicowej oraz
zachlapałem lustro i podłogę. Pomyślałem, że zrezygnuję z codziennego golenia,
bo to zwykła strata czasu, a tym samym nie muszę czyścić umywalki i polerować
lustra. Zyskam przez to cenne minuty, których moja żona nigdy nie traci, bo nie
ma zarostu. Kolejne odkrycie to że nie ma sensu za każdym razem jeść zupę z
talerza tylko prosto z garnka. Smakuje tak samo, a nie trzeba brudzić talerza
ani chochli. Teraz już nie czuję się tak, jakbym był automatyczną zmywarką do
naczyń. Ciągłe zmywanie zaczyna mi działać na nerwy. Nie wiem kiedy ale zrobił
się już wieczór a ja coraz bardziej tęskniłem i miałem dość samotności.
sprzatanie przedpokoju
Dzisiaj zabrałam się za duże sprzątanie przedpokoju. Najpierw posprzatałam klatkę naszemu króliczkowi, która znajduje się w przedpokoju. Do worka od śmieci wysypałam zawartość kuwety, Po czym ja oczyściłam i umyłam, wytarłam na sucho i nałożyłam świeżą ściółkę. Klatkę czyścimy dwa razy w tygodniu. Nastepnie zwinęłam chodnik, który potem trzeba wynieść na dwór rozwiesić na trzepaku i ręczną trzepaczką wytrzepać i wyszczotkować szczotką z twardego włosia. Potem zabrałam się za odkurzanie odkurzaczem, najpierw dużą ssawką do podług, posadzkę, a potem mniejszą szczotką ściany, które mają taką strukturę, że można odkurzać. Następnie pisanką pronto do mebli wyczyściłam szafy, szafkę na buty, oraz wieszak, potem płynem do szyb wyczyściłam jedno duże i dwa małe lustra znajdujące się na drzwiach od szaf. Nastepnie wodą z płynem umyłam wszystkie drzwi, oraz wyczyściłam znajdujące się w nich szybki. Wilgotną ściereczką wytarłam żyrandol i kinkiet oraz lampkę stojącą, oraz pozakładałam klosze, które umyłam wytarłam na sucho. Na koniec umyłam podłodgę, a gdy wyschła położyłam chodnik, który potem wyprałam pianką do prania dywanów.
czwartek, 27 listopada 2014
Sprzątanie ach jak czysto
Utrzymanie czystości w domu jest trudnym zajęciem, zwłaszcza gdy mieszka się z rodzinką z dziećm. Wielkie gruntowne porządki pochłaniają całe dnie i są bardzo męczące. Jednak przy odpowiedniej organizacji można znacznie skrucić czas wykonywania tego przez wielu nielubianego, aczkolwiek ważnego obowiązku. Do utrzymania czystości w domu najlepiej jest też włączyć całą rodzine. Wykonywanie codziennych porządków samemu jest męczące. Codzienne porządki nie dopuszczają do zwiększenia się bałaganu w domu. Wystarczy wyrobić w sobie kilka nawyków tj. sprzątanie blatów kuchennych po zakończeniu gotowania, czy regularne odkurzanie dywanów lub wykładzin, lub mycie luster i powierzchni szklanych.
Uwarzam, że warto zainwestować pewną sume pieniędzy na dobrej jakości akcesoria do sprzątania tj. odkurzacz, mop czy ściereczka do wycierania kurzu. By utrzymaćw domu czystość będą niezbędne także środki chemiczne w których myjemy poręcze schodów, drzwi lub też listwy przypodłogowe.
Jeśli będą one miały przyjemny zapach, wtedy sprzątanie będzie przyjemniejsze.
Pamiętnik.
Pewnego dnia Zostałem sam w domu, ponieważ moja kobieta wyjechała na dwa
tygodnie. Pomyślałem sobie, że to całkiem przyjemna odmiana, odpoczniemy a ja
na pewno sobie sam poradzę i, że razem z psem miło spędzimy te dni. W pierwszy dzień wszystko
dokładnie zaplanowałem, cały rozkład zajęć. Wiem już, o której będę wstawał,
ile czasu poświęcę na poranną toaletę i śniadanie. Policzyłem, ile zajmie mi
zmywanie naczyń, sprzątanie, odkurzanie podłóg, wyprowadzanie psa, zakupy i
gotowanie. Jestem miło zaskoczony, że
mimo wszystko zostaje mi mnóstwo wolnego czasu, nawet po dużym sprzątaniu po
obiedzie, myjąc blat stołu i ladę kuchenną. Nie wiem, dlaczego prowadzenie domu
jest dla kobiet takim problemem, skoro można tak szybko się z tym uporać. Wystarczy
odpowiednio zorganizować sobie pracę. Po
wieczornym sprzątaniu, kolejnego dnia muszę jeszcze raz przemyśleć rozkład
mojego dnia. Zdaje się, że wymaga kilku drobnych poprawek. Przy śniadaniu zauważyłem, że picie soku ze świeżych owoców
ma jedną zasadniczą wadę. Za każdym razem trzeba myć wyciskarkę, oraz zrobić mycie
zewnętrzne mebli i umyć lub wstawić brudne naczynia do zmywarki. Dotarło do
mnie że na pewno nie będę codziennie biegał z odkurzaczem i robił odkurzanie podłogi,
dywanów, wykładzin tak jak chciała żona. Raz na dwa dni to aż nadto. Muszę
tylko pamiętać, żeby zdejmować buty, a psu wycierać łapy. Nadszedł kolejny dzień i mam wrażenie, że prowadzenie domu
zajmuje jednak więcej czasu, niż przypuszczałem. Będę musiał zrewidować swoją
strategię. Więc przyniosłem z baru kilka
gotowych dań w ten sposób nie stracę w kuchni aż tyle czasu. Przygotowanie
posiłku nigdy nie powinno trwać dłużej niż jedzenie.
Nieplanowane mycie okien
W
związku z tym że dzisiaj pogoda jak na tę porę roku jest ładna i dość przyjemna
postanowiłam posprzątać. Sprzątanie więc zaczęłam od umycia okien, ponieważ ta
czynność zajmuje mi najwięcej czasu dlatego, że w domu mam sporo tych okien do
umycia i do tego prawie wszystkie są nietypowego rozmiaru więc ich
umycie wymaga od mnie dużego zaangażowania, a także jest to dla mnie
niezła gimnastyka, a w dodatku pogoda dzisiaj jest sprzyjająca. Na samym początku zanim zabrałam się za mycie okien
najpierw ściągnęłam wszystkie firanki i zasłony, które od
razu wrzuciłam do pralki, a że okien jest sporo to pranie firanek i zasłon
musiałam podzielić, bo wszystko naraz się nie zmieściło. Ja mycie okien
rozpoczęłam od wytarcia miotełką kurzu z ram okiennych, parapetów
znajdujących się wewnątrz pomieszczenia jak i na zewnątrz i wytarłam kurz
z grzejników znajdujących się pod oknami. Dodatkowo grzejniki
odkurzyłam w środku odkurzaczem. Następnie obmyłam mokrą ściereczką karnisz i
wszystkie zagłębienia znajdujące się w ramach okiennych. Wytarłam także
parapety znajdujące się na zewnątrz i wewnątrz pomieszczeń, po zmianie wody
umyłam także ramy okienne i grzejniki, przetarłam szyby. Gdy wytarłam wszystko
suchą ściereczką, zabrałam się za mycie szyb. Użyłam do tego płynu ze
spryskiwaczem do mycia szyb i ręczników papierowych, najpierw spryskałam szyby
odczekałam chwilę żeby płyn się trochę wsiąknął, a później wytarłam je na
sucho. Po umyciu wszystkich okien stwierdziłam, że dalsze sprzątanie zostawię
sobie na kolejny dzień, a mam jeszcze wiele do zrobienia. Zawiesiłam tylko jeszcze firanki i zasłony ,
które najpierw musiałam wyprasować. Prasowanie
zajęło mi dużo czasu bo muszę
przyznać, że nie znoszę prasowania firanek i zasłon. Choć mycie okien zajmuje sporo
mojego czasu i energii to warto bo efekt
na końcu zawsze jest znakomity i prawie zawsze jestem zadowolona.
Remont klatki schodowej
Klatka schodowa była już w opłakanym stanie, czas na mały remont.
Ekipa budowlana zamówiona, materiały kupione, to do dzieła. Zaczęli pracę od rozbiórki starych zdemolowanych schodów i ścian, ale jak to zwykle bywa z małego remontu zrobił się duży.Okazało się że do wymiany jest również cała instalacja elektryczna, prawdziwa demolka. Kurzu mnóstwo, wszędzie go pełno, więc podłogi ciągle do odkurzania i mycia.Na meblach i półkach, niestety to samo, kilka razy dziennie ścieram kurze. Mimo tego, że panowie zabezpieczyli wszystko co trzeba folią malarską, kurz dostaje się do mieszkania.
Praca wre, sufit i ściany wypolerowane na gładź i zabierają się za położenie płytek. Schodów trochę jest, podejrzewam, że parę dni będę miała ponad planowe odkurzanie i mycie wszystkiego dookoła.
Coś za coś, a zaczyna rozjaśniać się w niegdyś ponurym i brzydkim miejscem, nie mogę doczekać się końca prac.
Minął tydzień i skończone. Teraz Ja ruszam do sprzątania, aby wykończyć dzieło, które zostało wykonane.
W porównaniu z tym co było, to po prostu "niebo a ziemia", Wystarczy wszystko do pucować i będzie błysk. Starłam i umyłam nowiutką balustradę, umyłam płytki, wyłożone na ścianie oraz odkurzyłam i umyłam schody.Zostało jeszcze oświetlenie do czyszczenia, ale to już mąż, bo ja nie mam pozwolenia do prac na wysokościach.Umyłam fronty szafek na buty i drzwi.
Efekt mojej ciężkiej pracy zadowalający, wszystko nowiutkie i czyściutkie, a regularne sprzątanie pozwoli utrzymać ład i porządek.
Klatka schodowa przeszła prawdziwą metamorfozę, aż nie chce się z niej wychodzić.
Ekipa budowlana zamówiona, materiały kupione, to do dzieła. Zaczęli pracę od rozbiórki starych zdemolowanych schodów i ścian, ale jak to zwykle bywa z małego remontu zrobił się duży.Okazało się że do wymiany jest również cała instalacja elektryczna, prawdziwa demolka. Kurzu mnóstwo, wszędzie go pełno, więc podłogi ciągle do odkurzania i mycia.Na meblach i półkach, niestety to samo, kilka razy dziennie ścieram kurze. Mimo tego, że panowie zabezpieczyli wszystko co trzeba folią malarską, kurz dostaje się do mieszkania.
Praca wre, sufit i ściany wypolerowane na gładź i zabierają się za położenie płytek. Schodów trochę jest, podejrzewam, że parę dni będę miała ponad planowe odkurzanie i mycie wszystkiego dookoła.
Coś za coś, a zaczyna rozjaśniać się w niegdyś ponurym i brzydkim miejscem, nie mogę doczekać się końca prac.
Minął tydzień i skończone. Teraz Ja ruszam do sprzątania, aby wykończyć dzieło, które zostało wykonane.
W porównaniu z tym co było, to po prostu "niebo a ziemia", Wystarczy wszystko do pucować i będzie błysk. Starłam i umyłam nowiutką balustradę, umyłam płytki, wyłożone na ścianie oraz odkurzyłam i umyłam schody.Zostało jeszcze oświetlenie do czyszczenia, ale to już mąż, bo ja nie mam pozwolenia do prac na wysokościach.Umyłam fronty szafek na buty i drzwi.
Efekt mojej ciężkiej pracy zadowalający, wszystko nowiutkie i czyściutkie, a regularne sprzątanie pozwoli utrzymać ład i porządek.
Klatka schodowa przeszła prawdziwą metamorfozę, aż nie chce się z niej wychodzić.
Kuchnia to moja oaza
Jest to drugie miejsce, tuż po sypialni gdzie uwielbiam spędzać swój wolny czas. Uwielbiam gotować i szukać nowych połączeń smakowych. Choć odbiegam od tradycyjnych, rodzinnych potraw, moje dzieci kochają moją kuchnię. Oprócz tego, że lubię eksperymentować w kuchni, lubię także zachowywać w niej porządek i czystość. Po przygotowaniu obiadu, postanowiłam posprzątać w kuchni. Zaczynam od czyszczenia piekarnika. Najpierw spryskuję specjalną pianką i czekam parę minut, aż środek zacznie działać. W tym czasie chwytam za ściereczkę, zaczynam przecierać szafki i blaty kuchenne. Później wyciągam naczynia ze zmywarki i układam je na półce. Po ułożeniu naczyń, szoruję zlewozmywak do efektu lśnienia. Wracam do piekarnika, gąbką zaczynam czyścić każdą ściankę z osadzonego tłuszczu. Zastanawiam się skąd tyle się tego bierze, jak ostatnio z niego nie korzystałam. Opróżniając worek na śmieci zauważyłam opakowania po pizzy – No nie! Małżonek znowu podjada w nocy jakieś świństwa. Już wiadomo od czego piekarni jest taki brudny. Mając jeszcze trochę czasu do przyjścia dzieci ze szkoły, biorę się za mycie lodówki. Przecieram także drzwi, które są ubrudzone przez moje pociechy. Szykując się do mycia podłogi, w progu już usłyszałam krzyki maluchów – „Mamo, mamo! Dostałam Dzisiaj 6 z plastyki(…)”. Mycie podłogi, chyba przełożę na inny raz.
Zmęczenie materiału
„Gipsiarze” nawet się sprężyli i zakończyli szlifowanie –
czyli wygładzanie powierzchni. Prześcieradła również jakieś się znalazły,
chociaż na jedne drzwi zabrakło… Fakt jest jednak taki, że choć pozawieszane na
drzwiach były mokre, to i tak całkowicie nie uchroniły tych pomieszczeń przed
całkowitym zakurzeniem. Lecz miałem porównanie z tym, gdzie w ogóle nie było
zasłony ochronnej – brakuje wskaźnika na skali porównawczej! W zasadzie – tam gdzie
było zasłonięte, to na powierzchniach osiadła bardzo delikatna warstwa kurzu. A
tam gdzie nie było zasłony, to wszędzie wszystko zmieniło wygląd na biało –
szare aksamitne pokrycie! Rzecz jasna – wszystko wcześniej okryłem folią, by
zabezpieczyć meble i urządzenia przed dostaniem się tego świństwa do ich
środka! Ale i tak po odsłonięciu folii skutki były opłakane! Po finalnych
robotach gipsiarsko szlifiarskich trzeba było zabrać się za generalne porządki!
Tak więc zabrałem się znów po raz kolejny za takie czynności jak:
•Odkurzanie podłóg,
•Mycie podłóg,
•Wytarcie kurzy z mebli, półek, grzejników, parapetów,
•Czyszczenie zewnętrzne lamp/elementów oświetlenia,
•Mycie szafek, mebli z zewnątrz,
•Mycie pralki z zewnątrz,
•Mycie luster i powierzchni szklanych,
•Mycie i polerowanie armatury,
•Mycie i dezynfekcja toalety/ bidetu /,
•Mycie umywalek/wanny/kabiny prysznicowej,
•Uzupełnienie papieru toaletowego, mydła w płynie,
•Wymiana ręczników,
•Opróżnienie kosza na śmieci,
•Odkurzanie,
•Mycie podłóg,
•Wytarcie kurzy ze wszystkich powierzchni,
•Umycie blatów/stołów/lad kuchennych,
•Umycie zewnętrznej powierzchni lodówki/kuchenki
mikrofalowej/piekarnika,
•Umycie frontów szafek,
•Umycie i wypolerowanie armatury/zlewozmywaka,
•Czyszczenie luster/ powierzchni szklanych,
•Opróżnienie kosza na śmieci,
•Odkurzanie podłogi, dywanów, wykładzin,
•Umycie podłogi,
•Odkurzanie i mycie schodów,
•Wytarcie kurzu i umycie poręczy schodów.,
•Wytarcie kurzy z mebli,
•Wytarcie kurzy z obrazów/ lamp/ bibelotów/książek itp.,
•Mycie zewnętrzne mebli,
•Mycie drzwi wewnętrznych,
•Mycie wszystkich luster,
•Odkurzanie kaloryferów,
•Wycieranie i mycie listew przypodłogowych,
Muszę jednak przyznać, że dziś robota szła mi bardzo ciężko
i mozolnie… Chyba miałem niekorzystny biomet! Nie pomagały nawet wypite dwie
kawy. Coś jakoś zrobiłem tak żeby przeegzystować do następnego dnia – i dałem
sobie spokój.
(cdn)
środa, 26 listopada 2014
Wymiana okien.
Skończyło się pięknie i ciepłe
lato, a po nim złota jesień, która cieszyła nas prześlicznymi barwami liści i
babim latem. Teraz już rzadko można liczyć na ładną pogodę z dużą dawką słońca,
bardziej spodziewałem się opadów śniegu i dużych mrozów. Krótkie dni powodowały
że większość czasu przebywałem w domu, a wzmożone podmuchy wiatru w mroźne dni,
dawały się we znaki. W taką pogodę wyszła cała prawda jak zostały zrobione moje
okna, podczas podmuchów było widać jak ruszają się firanki, a to powodowało
wychłodzenie mieszkania i większe zużycie opału. Dodatkowo parowały szyby a na
parapet ciekła woda i musiałem często myć i wycierać parapety. Postanowiłem zmienić
to wszystko w tą zimę i zaoszczędzić na spalanym drewnie, wymieniając okna
wiosną. Zdawałem sobie sprawę że to będzie duża inwestycja, ale nie było
wyjścia. Wczesną wiosną zostały przywiezione zamówione piękne okna. Po świętach
Wielkanocnych ekipa zaczęła wymianę, wyrywając stare a montując nowe okna. Wymiana
poszła sprawnie, tylko że w domu pozostał nie wyobrażalny bałagan. W pierwszej kolejności
poszło odkurzanie podłóg i mycie podłóg oraz mycie
szafek i mebli z zewnątrz. Po ogarnięciu największego bałaganu zabrałem się za
dokładne porządki które trwały kilka dni, ponieważ musiałem zamontować
parapety. Mycie okien i wycieranie kurzy z parapetów mocno mnie zmęczyło. W ciągu
całego remontu musiałem kilka razy robić mycie podłogi, odkurzanie i mycie
schodów, wycieranie kurzu i mycie poręczy schodów, oraz odkurzanie przestrzeni
pod łóżkami/sofami/meblami. Gdy nacieszyłem się zamontowaniem okien zauważyłem potrzebę
wytarcia kurzy z obrazów/ lamp/ bibelotów/ książek itp. Teraz już jestem
zadowolony doprowadzeniem domu do stanu używalności, a najbardziej że nadchodząca
zima nie będzie już uciążliwa, a w domu będzie ciepło.
Finalna "mgiełka"!
Mimo tego całego bałaganu w całym mieszkaniu, sobota upływała
jakoś lekko. W głowie odczuwałem od dawna niespotykany luz i lekkość ducha.
Może dlatego, że stosunkowo miałem dużo mniej do roboty niż w poprzednie dni.
Niedziela - to już prawdziwy „lajcik”! Natomiast w poniedziałek zaczął się prawdziwy
horror! Ekipa „majstrów” zjawiła się jak zwykle – po dziewiątej. „Ma pan jakieś
stare prześcieradła?” „Ciężko będzie…” – odpowiedziałem. „Dobrze byłoby
namoczyć je i pozawieszać na drzwiach – będzie dziś trochę mgły w trakcie
naszej roboty… Mokre prześcieradła zahamowałyby przenikanie kurzu do pozostałych
pomieszczeń. Miałby pan mniej roboty…” „a ile dni potrwa jeszcze ta średnia
przyjemność???”. „Jak dobrze pójdzie, to dziś będzie koniec”. Odetchnąłem z
ulgą… Nabrałem nawet sił psychicznych i fizycznych! Pomyślałem sobie, że skoro
w ubiegłym tygodniu dałem radę tyle razy sprzątać, to po spokojnym przecież
weekendzie, dam radę jeszcze wykonać takie rzeczy jak:
•Odkurzanie podłóg,
•Mycie podłóg,
•Wytarcie kurzy z mebli, półek, grzejników, parapetów,
•Czyszczenie zewnętrzne lamp/elementów oświetlenia,
•Mycie szafek, mebli z zewnątrz,
•Mycie pralki z zewnątrz,
•Mycie luster i powierzchni szklanych,
•Mycie i polerowanie armatury,
•Mycie i dezynfekcja toalety/ bidetu /,
•Mycie umywalek/wanny/kabiny prysznicowej,
•Uzupełnienie papieru toaletowego, mydła w płynie,
•Wymiana ręczników,
•Opróżnienie kosza na śmieci,
•Odkurzanie,
•Mycie podłóg,
•Wytarcie kurzy ze wszystkich powierzchni,
•Umycie blatów/stołów/lad kuchennych,
•Umycie zewnętrznej powierzchni lodówki/kuchenki
mikrofalowej/piekarnika,
•Umycie frontów szafek,
•Umycie i wypolerowanie armatury/zlewozmywaka,
•Czyszczenie luster/ powierzchni szklanych,
•Opróżnienie kosza na śmieci,
•Odkurzanie podłogi, dywanów, wykładzin,
•Umycie podłogi,
•Odkurzanie i mycie schodów,
•Wytarcie kurzu i umycie poręczy schodów.,
•Wytarcie kurzy z mebli,
•Wytarcie kurzy z obrazów/ lamp/ bibelotów/książek itp.,
•Mycie zewnętrzne mebli,
•Mycie drzwi wewnętrznych,
•Mycie wszystkich luster,
•Odkurzanie kaloryferów,
•Wycieranie i mycie listew przypodłogowych,
A jak dziś to zrobię, to jutro będę zastanawiał się co dalej!
(cdn)
Sprzątanie jest sztuką
Taką samą jak malarstwo, rzeźbiarstwo czy każda inna
dziedzina indywidualnej sztuki. Wymaga ogromnej precyzji i zaangażowania się
osoby, która sprząta szczególnie nie u siebie, ale np. w firmie klienta. Mimo
wielkiego postępu technicznego, stosowania nowoczesnych odkurzaczy czy też
detergentów chemicznych, zawsze najważniejszym elementem pozostaje wymiar
ludzki, jego perfekcja i zaangażowanie. Utarło się i coś w tym prawdy jest, że
do sprzątania bardziej nadają się kobiety, są dokładniejsze i bardziej zależy
im na estetyce. Żaden odkurzacz, froterka, zmywarka czy elektroniczny mop nie
zastąpi sprawnej damskiej dłoni w polerowaniu najbardziej widocznych
płaszczyzn, czy też zdjęcia kurzu z elementów najbardziej niedostępnych takich
jak choćby zakamarki kaloryfera czy tylne części klimatyzatora. Sprzątaniepomieszczeń biurowych bardzo często ma charakter sprzątania i porządkowania
pomieszczeń po innych jego użytkownikach regularnie zaśmiecających. Mniej jest
codziennie za to takich czynności jak kurz na meblach i biurkach, ale większego
nakładu pracy wymaga utrzymanie dobrego stanu podłogi. Oczywistym jest, że
znaczna część zabrudzenia powstaje nie przez konkretnych pracowników -
użytkowników biur, ale przez petentów zewnętrznych, którzy są tym elementem rotacyjnym
przebywającym krótko w pomieszczeniach biurowych, ale bardzo często. Przychodzą
oni z zewnątrz w bardzo różnym obuwiu nierzadko wnosząc na podeszwach elementy błotne,
szczególnie przy deszczowej pogodzie. Zostawiają wtedy mokre parasole, z
których okapują resztki wody, czy mokre palta również ociekające z wody.
Utrzymanie porządku w biurach ma jeszcze jedną cechę, musi być wykonywane
systematycznie - codziennie i nie wymaga większego nasilenia prac w okresach
poprzedzających większe obrządki świąteczne. Sprzątanie tego typu zasadniczo
różni się od sprzątania wielopokojowych apartamentów, z których znaczna część
częściej zachodzi kurzem niż zwykłym zabrudzeniem przez drugiego człowieka.
Sprzątanie u sąsiadki
Moja sąsiadka w ubiegłym tygodniu złamała sobie nogę. Więc już wie, że do świąt będzie miała w gipsie i nie będzie w stanie posprzątać mieszkania. Poszłam więc do niej i zaproponowałam, że mogę posprzątać jej pokój, ucieszyła się bardzo. Zabrałam się więc do pracy. Pościerałam kurz z górnej części meblościanki. Potem prontem do mebli, wyczyściłam fronty, blaty i pułki, zaś wiszące pułki na ścianie wytarłam nawilżonymi chusteczkami do mebli. Umyłam okno, oraz szyby w meblościance, wyprałam serwetki, firanki i zasłonki, odkurzyłam tapicerkę i dywan, podłogę umyłam, wypastowałam i wyfroterowałam. Umyłam żyrandol, klosze, lampę stojącą, szklane przedmioty, które stały na meblościance, oraz grzejniki i drzwi. Odkurzyłam książki, które stały na wiszących pułkach. Wytarłam kwietniki i wyprałam sztuczne kwiaty. Teraz wystarczy wszystko poustawiać na miejsce i będzie posprzątane. Oprócz pokoju umyłam jeszcze podłogę w przedpokoju, wyczyściłam lustro, odkurzyłam szafkę na buty oraz wieszak na ubrania.
Mały gość
Jesień, przybrała całą paletę barw, w parkach dywany z kolorowych liści, drzewa szykują się do zimowego snu. Pogoda, niestety też się zmieniła, coraz częściej pada deszcz, wieje porywisty wiatr, no i dzień jest krótszy, co sprawia że człowiek jest przygnębiony, rozleniwiony.
Dzisiaj, Ja mam taki dzień, po prostu nic mi się nie chce. Po tygodniu urlopu czas do pracy. Za oknami okropna pogoda, trzeba się zmobilizować i ruszać.
Zbliżają się święta Bożego Narodzenia, więc zleceń jest więcej, to akurat cieszy, bo jest praca, którą zresztą lubię.
Sprzątająca ekipa ruszyła.W dniu dzisiejszym miałyśmy dwa mieszkania do gruntownego sprzątania. W zakres czynności wchodzi: odkurzanie i pranie dywanów, do tego używamy specjalnej maszyny piorącej, z którą praktycznie " samo się " robi, okna, ramy okienne i parapety, wieszanie firan i zasłon . Wszystkie szafki i fronty mebli do mycia, z zewnątrz i wewnątrz, odkurzanie i mycie przestrzeni pod łóżkami, wyczyszczenie oświetlenia i grzejników.
W czasie mycia okien odwiedził nas mały ptaszek, wpadł do pokoju, chwilę to trwało zanim zdecydował się odlecieć, ale znalazł drogę powrotną, nie ma jak wolność.
Wracając do obowiązków, to do posprzątania są też łazienki: mycie wanien, umywalek, kabin prysznicowych, wypolerowanie armatur, luster, uzupełnić trzeba było papier toaletowy, mydło w płynie i dezynfekcja muszli. Podłogi do odkurzenia i umycia, starcie kurzy z półek, no trochę tego jest.
Do wieczora będzie wszystko pachnące i błyszczące.
Myjemy okna z drugiej strony domu, a tu, nasz mały gość znowu nas odwiedzi, najwyraźniej spodobała się mu zabawa w ganianego, tym razem nie było tak prosto, pozwalał sobie na zwiedzanie całego domu, niezły był ubaw.W końcu odleciał a my wróciłyśmy do pracy.
Dzisiaj, Ja mam taki dzień, po prostu nic mi się nie chce. Po tygodniu urlopu czas do pracy. Za oknami okropna pogoda, trzeba się zmobilizować i ruszać.
Zbliżają się święta Bożego Narodzenia, więc zleceń jest więcej, to akurat cieszy, bo jest praca, którą zresztą lubię.
Sprzątająca ekipa ruszyła.W dniu dzisiejszym miałyśmy dwa mieszkania do gruntownego sprzątania. W zakres czynności wchodzi: odkurzanie i pranie dywanów, do tego używamy specjalnej maszyny piorącej, z którą praktycznie " samo się " robi, okna, ramy okienne i parapety, wieszanie firan i zasłon . Wszystkie szafki i fronty mebli do mycia, z zewnątrz i wewnątrz, odkurzanie i mycie przestrzeni pod łóżkami, wyczyszczenie oświetlenia i grzejników.
W czasie mycia okien odwiedził nas mały ptaszek, wpadł do pokoju, chwilę to trwało zanim zdecydował się odlecieć, ale znalazł drogę powrotną, nie ma jak wolność.
Wracając do obowiązków, to do posprzątania są też łazienki: mycie wanien, umywalek, kabin prysznicowych, wypolerowanie armatur, luster, uzupełnić trzeba było papier toaletowy, mydło w płynie i dezynfekcja muszli. Podłogi do odkurzenia i umycia, starcie kurzy z półek, no trochę tego jest.
Do wieczora będzie wszystko pachnące i błyszczące.
Myjemy okna z drugiej strony domu, a tu, nasz mały gość znowu nas odwiedzi, najwyraźniej spodobała się mu zabawa w ganianego, tym razem nie było tak prosto, pozwalał sobie na zwiedzanie całego domu, niezły był ubaw.W końcu odleciał a my wróciłyśmy do pracy.
wtorek, 25 listopada 2014
Jak pech to pech.
Witam
serdecznie. Dzisiaj to dzień prawdziwego pecha. Na dzisiejsze popołudnie
mieliśmy zaplanowane, USG córki oraz wizytę u znajomych. Zaczęło się pechowo,
nadszedł czas wyjścia do lekarza, dzwonię na radio taxi. Okazało się, że
zabrakło dla nas samochodu, czekaliśmy dwadzieścia minut. Już w przychodni było
spokojnie, jedna osoba przed nami. USG wyszło dobrze. Gabinet okazał się
wysprzątany, poczekalnia zamieciona, worki na śmieci wymienione. Badanie
wymagało opróżnienia pęcherza, więc ruszyliśmy do łazienki. Było czyściutko,
lustra i powierzchnie szklane umyte, armatura wypolerowana a umywalka i toaleta
umyta i zdezynfekowana. Opuściliśmy przychodnię z uczuciem ulgi, radości, że nasza
córka jest zdrowa. Do Znajomych wybraliśmy się spacerkiem po Starówce. Było
miło i ciepło. Wystawy sklepowe przykuwały naszą uwagę. Wszystkie szyby umyte,
schody zamiecione i te towary w oknach. Synek piłkarz nie mógł oderwać się od
witryn sklepów sportowych, żona i córka podziwiały wystawy Jubilerów.
Wizyta okazała
się bardzo przyjemna i udana. Zostaliśmy przywitani pysznym ciastem i kawą, dla
dzieci znalazł się super Żurek. Spotkanie zeszło na miłych rozmowach oraz
wymianie doświadczeń służbowych, jak to wśród kolegów z pracy. Nasi gospodarze
ugościli nas w pięknie wysprzątanym mieszkaniu. Podłogi były umyte, kurz z
mebli i szafek wytarty, dywan odkurzony a jedzeni podane na pięknej umytej
porcelanie. Gdy wyszliśmy po naszej wizycie zostały do umycia naczynia i szklanki,
ale tym zajmie się zmywarka.
I na tym
przyjemności się skończyły, dalej tylko nerwy, łzy i wizyta w Szpitalu. Spadł
na nas pech a dosłownie nasza córka spadła ze schodów. Były to piękne, kręcone,
drewniane schody. Przy okazji muszę dodać, że były umyte schody i poręcze. A
nasze dzieci zapragnęły się ścigać, kto pierwszy na dole. I trach córcia wpadła
w poślizg i była na parterze szybciej niż by tego chciała. Na pierwszy rzut oka
było strasznie, czterolatka płacze, że nie może ruszyć ręką i bardzo ją boli.
Syn ośmioletni płacze, że nie udało mu się jej złapać. No i zamiast do domu
spać to ruszyliśmy do Szpitala na Izbę Przyjęć. Na nasze szczęście lekarz
ortopeda właśnie zszedł z oddziału i czekaliśmy dwadzieścia minut. Pacjentka przed
nami czekała dwie i pół godziny. Potem prześwietlenie RTG i znowu do kolejki. Aby
nie pisać w głowie czarnych scenariuszy, moją uwagę skupiłem na czystości w
placówce zdrowia. Muszę przyznać, że okna rejestracji były umyte, kurze z pstrzeni
pod meblami były wytarte, podłogi umyte, w łazience mydło było uzupełnione a
papier toaletowy wystawiony, lustra i powierzchnie szklane też czyste, worki na
śmieci wymienione. Cała wizyta trwała ponad godzinę i zakończyła się dobrymi
wiadomościami. Ręka cała, tylko trochę poobijana. Wróciliśmy do domu bardzo
wykończeni psychicznie i fizycznie. Teraz wypoczywamy i mamy nadzieję, że ta
noc upłynie w spokoju.
sprzątanie kuchni
Za kilka dni przyjeżdżają do mnie goście z rodziny. Więc oprócz przygotowywania różnych potraw zabrałam się za generalne porządki w kuchni. Przy okazji będzie posprzątane już na święta. Umyłam woda z płynem górę szafek, blaty fronty, oraz zewnętrzne pułeczki po czym wytarłam je na sycho. Nastepnie umyłam szafki od wewnątrz. Kafelki na ścianie umyłam płynem cilit bank po czym spłukałam czysta wodą, wytarłam na sucho i wypolerowałam. Umyłam również okno i elementy oświetleniowe, rozmroziłam lodówkę i zamrażarkę, którą potem umyłam od wewnątrz i z zewnątrz. Tak samo umyłam też zmywarkę, kuchenkę mikrofalową i kuchenkę gazową. Wyczyściłam też wszystkie ozdoby kuchenne. Powycierałam zkurzu naczynia i inne drobne sprzęty gospodarstwa domowego i poukładałam w szafkach oraz szufladach. Powycierałam również krzesła i stół. Umyłam zlewozmywak, grzejnik i na koniec kafelki na podłodze. Założyłam czystą firankę i teraz tylko czekać na gości.
Porządki z narzeczonym
Od półtora tygodnia jestem w
biegu. Do dziś nie miałam czasu zająć się posprzątaniem swojej sypialni.
Wieczorem przychodzą goście, więc trzeba wziąć się do pracy. Narzeczonego
proszę o pomoc w myciu okien, parapetów i grzejników. Na szczęście nie kręcił
nosem, tylko od razu wziął się do pracy. Sama przecieram ogromne lustra
wbudowane w szafę. Następnie ściągam pościel i nastawiam pranie. Zaczynam
również przecierać kurze - czego najbardziej nie lubię. Odkurzam i myje podłogę
pod łóżkiem. Przychodzi moment na czyszczenie lamp - to jest też etap, którego
staram się unikać, ale trzeba kiedyś do tego podejść. Biorę ściereczkę i starannie wycieram każdy
element żyrandola. Po skończeniu czyszczeniu lamp, rozpoczynam składanie ubrań,
które są porozrzucane niemalże po całej sypialni. Grzesiek po skończeniu swojej
pracy, opróżnia kosz na śmieci, który po brzegi zapełniony jest papierkami po
słodyczach – on to jest prawdziwym łasuchem! Ja w międzyczasie przecieram z
kurzu nasze wspólne zdjęcia. Następnie kontynuuję odkurzanie podłóg i swojego
ulubionego, wrzosowego dywaniku. Ostatnio kupiłam płyn do mycia podłóg, który
ma cudowny zapach i utrzymuje się długo jeszcze po umyciu, więc kończąc
odkurzanie zaczynam myć podłogę. Po generalnym sprzątaniu sypialni, biegnę do
kuchni przygotować coś na kolację, bo zaraz przyjdą goście!
Moje sprzątanie
Zabieram się za kolejne sprzątanie a będzie to mój pokój.
Wyrzucam śmieci z kosza, następnie zwijam dywan aby go wytrzepać następnie
wycieram kurze wilgotną ściereczką. Z półek i szuflad wyrzucam zbędne rzeczy,
które zagracają szuflady . Podczas tego sprzątania, słucham muzyki tura
wprowadza mnie w leprze nastrój, mycie okna ram okiennych, oraz parapetów nie
sprawia mi większej trudnościMyiąc podłogę wycieram też listwy, sprzątanie
dobiega końca, rozkładam dywan odkurzam, wietrzę pomieszczenie aby pokój
pachniał świeżością.
W przychodni
Wczorajszego popołudnia wybrałam się na wizytę kontrolną do
mojego lekarza. Gdy już byłam na miejscu okazało się, że są jakieś opóźnienia i
kolejka oczekujących na wizytę jest dość długa. Musiałam się uzbroić w
cierpliwość. Na szczęście wzięłam ze sobą krzyżówki, które często zabieram w takie miejsca, gdzie
trzeba czekać. Zajęłam się więc krzyżówką i początkowo czas jakoś mijał.
Niestety po jakichś czterdziestu minutach znużyło mnie to zajęcie i poczułam zniecierpliwienie.
Bezwiednie zaczęłam przyglądać się ludziom kręcącym się po korytarzu. Moją
uwagę zwróciła pani sprzątaczka uwijająca się przy swojej robocie. Właśnie
wycierała ściereczką parapet a gdy to skończyła, zajęła się myciem drzwi. Gdy i
to zrobiła, zwinnie zaczęła wycierała mopem podłogę. Ludzie siedzący na
krzesłach kolejno unosili nogi do góry a sprzątaczka robiła slalom między
nóżkami od krzeseł. Po kilku ruchach wracała do wózka z wiadrami na wodę i
płukała zabrudzony mop. Tę czynność powtarzała aż do umycia całej powierzchni
podłogi, po czym znikła za drzwiami toalety zabierając ze sobą wózek. Nie
wychodziła stamtąd jakiś czas. Pewnie jej
kolejnym zadaniem, jak się domyślałam było posprzątanie toalety. Już zaczynałam
się nudzić, gdy dobiegły mnie jakieś podniesione głosy. Ktoś jak zwykle
próbował wejść do gabinetu poza kolejnością, ale ludzie skutecznie go
powstrzymali. W tym momencie drzwi od gabinetu lekarskiego się otworzyły i ku
mojemu zadowoleniu usłyszałam stamtąd moje imię i nazwisko. Szybko zabrałam moje rzeczy z
sąsiedniego krzesła i pobiegłam w stronę otwartych drzwi. Pomyślałam – dobrze,
że to już moja kolej bo w domu na mnie też czeka małe sprzątanie.
poniedziałek, 24 listopada 2014
Moja łazieneczka
Łazienka jest miejscem, które łatwo doprowadzić do stanu zaniedbania, dlatego regularnie wykonuję wszystkie prace związane z utrzymaniem ładu i czystości. Nie doprowadzam do zaległości, gdyż ich usuwanie kosztowałoby mnie dużo czasu, a niekiedy też środków finansowych. Każdy domownik powinien dbać o wspólne użytkowanie łazienki. Każdego dnia zaraz po kąpieli czy prysznicu myję wannę, kabinę prysznicową i umywalkę. Para która powstaje przy gorącej kąpieli ułatwia mi zmywanie brudu, gdyż ten się rozpuszcza. Przecieram codziennie wszystkie powierzchnie szafek. Lustro i powierzchnie szklane przecieram wodą z octem. Zawsze uczulam moich domowników aby po skorzystaniu z łazienki uporządkowali swoje przybory toaletowe i postawili je na swoim miejscu. Co najmniej raz w tygodniu wymieniam wszystkie ręczniki, staram się również umyć dokładnie podłogę raz w tygodniu, a najbardziej koło muszli i zaraz ją wycieram na sucho, żeby bakterie się nie rozwijały. Bardzo ważna jest dezynfekcja toalety i bidetu, staram się utrzymać ją w nieskazitelnej czystości.
niedziela, 23 listopada 2014
Sobota pracująca
Jaki to dziś dzień??? Sobota…! Stefan – jeden z „majstrów” –
przyszedł po dziesiątej. Coś tam postukał, gdzieś pozaglądał… Złapał małe
wiaderko i zabrał się do rozrabiania gładzi… W międzyczasie łykał kawę którą
Jemu zaparzyłem. Wygładzanie – jak na mój gust – szło bardzo mozolnie… Centymetr
po centymetrze. Przy tym ze szpachelki spadało Stefanowi co nie miara!
Rozsypywało się to przy okazji po całej łazience – a i w przedpokoju nie
brakowało… Pomyślałem sobie: „znowu będzie kolejny dzień sprzątania…!” Przed
niedzielą porządki zrobić trzeba koniecznie! Ja wiem że można wezwać firmę
sprzątającą, bo oni w swoich ofertach mają takie usługi jak:
•Odkurzanie podłóg,
•Mycie podłóg
•Wytarcie kurzy z mebli, półek, grzejników, parapetów
•Czyszczenie zewnętrzne lamp/elementów oświetlenia
•Mycie szafek, mebli z zewnątrz
•Mycie pralki z zewnątrz
•Mycie luster i powierzchni szklanych
•Mycie i polerowanie armatury
•Mycie i dezynfekcja toalety/ bidetu /
•Mycie umywalek/wanny/kabiny prysznicowej
•Uzupełnienie papieru toaletowego, mydła w płynie
•Wymiana ręczników
•Opróżnienie kosza na śmieci
•Odkurzanie
•Mycie podłóg
•Wytarcie kurzy ze wszystkich powierzchni
•Umycie blatów/stołów/lad kuchennych
•Umycie zewnętrznej powierzchni lodówki/kuchenki
mikrofalowej/piekarnika
•Umycie frontów szafek
•Umycie lub wstawienie brudnych naczyń do zmywarki
•Umycie i wypolerowanie armatury/zlewozmywaka
•Czyszczenie luster/ powierzchni szklanych
•Opróżnienie kosza na śmieci
•Odkurzanie podłogi, dywanów, wykładzin
•Odkurzanie przestrzeni pod łóżkami/sofami/meblami jeśli
możliwy jest dostęp
•Umycie podłogi
•Odkurzanie i mycie schodów
•Wytarcie kurzu i umycie poręczy schodów.
•Wytarcie kurzy z mebli
•Wytarcie kurzy z obrazów/ lamp/ bibelotów/książek itp.
•Mycie zewnętrzne mebli
•Mycie drzwi wewnętrznych
•Mycie wszystkich luster
•Odkurzanie kaloryferów
•Wycieranie i mycie listew przypodłogowych
Ale przecież dziś właśnie jest sobota! Chyba trudno będzie
tak na szybko cokolwiek znaleźć… A przy tym, to na niedzielę, trzeba raczej
samemu wszystko ogarnąć! Okazało się jednak, że Stefan przytachał ze sobą jakiś
potwornie mocny odkurzacz! Powciągał tym sprzętem wprawie wszystkie odpadki a
mnie pozostało pościerać na mokro, umyć i wysuszyć. Stefan powiedział na
koniec, że to co zrobił – ma schnąć do poniedziałku. Pożegnał się i poszedł.
(cdn)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)