czwartek, 4 grudnia 2014

URLOP

Dzień dobry, w ten jesienny, szary, smutny dzień. W takich chwilach tęsknimy za latem, za wakacjami. Mnie również dopadło przesilenie jesienne, jedynym lekarstwem są wspomnienia z urlopu w Jastarni. Był to pierwszy rodzinny wyjazd z dwójką dzieci. Kilka lat temu byliśmy nad morzem tylko z trzyletnim synkiem. I mieliśmy już jakieś wyobrażenie, jaka praca nas czeka przy upilnowaniu dwóch pociech. Nie myliliśmy się, uwagę, jaką musieliśmy poświęcić dla bezpieczeństwa nad wodą można porównać z pracą na akord w fabryce. Ale tego, co przeżyliśmy, co zobaczyliśmy i co zapamiętaliśmy tego nikt nam nie zabierze to jest już nasze na zawsze.

Był to poniedziałek, wstaliśmy o 4: 30, słoneczko nas przywitało. W głowach huczała nam muzyka, ponieważ w sobotę byliśmy u Brata na weselu. Do Jastarni dojechaliśmy po prawie sześciu godzinach. Było pięknie gorąco, słonecznie. A w mojej głowie kłębiły się myśli: mam urlop, nie będę sprzątał, niech obsługa dba o porządek, ja będę wypoczywał. W domu zostawiliśmy pustą lodówkę i zapasy suchej żywności, aby było, co jeść po powrocie. Przed wyjazdem jeszcze umyliśmy podłogę i listwy przypodłogowe, wytarliśmy kurze z mebli i zdezynfekowaliśmy umywalkę i toaletę. Więc mogłem spać spokojnie. Dotarliśmy po krótkim spacerku z dworca do pensjonatu. Chcieliśmy ulokować się w pokoju, odświeżyć się przebrać i ruszyć na plażę. Okazało się, że nasze nowe lokum nie jest jeszcze gotowe i że Panie muszą posprzątać, czyli umyć okno i parapety, umyć lustro i prysznic w łazience i wypolerować wszystkie powierzchnie szklane. Miało zająć to jakieś pół godziny, więc jedna pani sprzątała powierzchnie płaskie, zamiatała i myła podłogę, wycierała kurz z powierzchni pod łóżkami i szafami, wycierała fronty szafek i blaty stołów. Druga przebierała pościele i myła łóżka i wykonywała resztę prac w pokoju i łazience. Co mieliśmy zrobić? Zostawiliśmy walizki i jak staliśmy tak ruszyliśmy się kąpać w morzu. Temperatura wody wynosiła ok. 20 stopni, fale były nieduże. Dzieci i my nie mieliśmy ochoty wychodzić z wody. I tak przez tydzień pobytu w Jastarni moczyliśmy się i pławiliśmy w słońcu. Tylko jednego dnia przed południem trochę padało, więc wybraliśmy się do Helu do Fokarium. Jak to bywa wszystko, co piękne szybko się kończy, urlop też. Ani dzieci ani my nie mieliśmy ochoty wracać do domu. Teraz wypatrujemy kolejnego lata i mamy nadzieję, że wyjedziemy gdzieś na urlop.