Dzień dobry, w
ten jesienny, szary, smutny dzień. W takich chwilach tęsknimy za latem, za
wakacjami. Mnie również dopadło przesilenie jesienne, jedynym lekarstwem są
wspomnienia z urlopu w Jastarni. Był to pierwszy rodzinny wyjazd z dwójką
dzieci. Kilka lat temu byliśmy nad morzem tylko z trzyletnim synkiem. I mieliśmy
już jakieś wyobrażenie, jaka praca nas czeka przy upilnowaniu dwóch pociech. Nie
myliliśmy się, uwagę, jaką musieliśmy poświęcić dla bezpieczeństwa nad wodą
można porównać z pracą na akord w fabryce. Ale tego, co przeżyliśmy, co
zobaczyliśmy i co zapamiętaliśmy tego nikt nam nie zabierze to jest już nasze
na zawsze.
Był to
poniedziałek, wstaliśmy o 4: 30, słoneczko nas przywitało. W głowach huczała
nam muzyka, ponieważ w sobotę byliśmy u Brata na weselu. Do Jastarni dojechaliśmy
po prawie sześciu godzinach. Było pięknie gorąco, słonecznie. A w mojej głowie
kłębiły się myśli: mam urlop, nie będę sprzątał, niech obsługa dba o porządek,
ja będę wypoczywał. W domu zostawiliśmy pustą lodówkę i zapasy suchej żywności,
aby było, co jeść po powrocie. Przed wyjazdem jeszcze umyliśmy podłogę i listwy
przypodłogowe, wytarliśmy kurze z mebli i zdezynfekowaliśmy umywalkę i toaletę.
Więc mogłem spać spokojnie. Dotarliśmy po krótkim spacerku z dworca do
pensjonatu. Chcieliśmy ulokować się w pokoju, odświeżyć się przebrać i ruszyć
na plażę. Okazało się, że nasze nowe lokum nie jest jeszcze gotowe i że Panie
muszą posprzątać, czyli umyć okno i parapety, umyć lustro i prysznic w łazience
i wypolerować wszystkie powierzchnie szklane. Miało zająć to jakieś pół
godziny, więc jedna pani sprzątała powierzchnie płaskie, zamiatała i myła
podłogę, wycierała kurz z powierzchni pod łóżkami i szafami, wycierała fronty
szafek i blaty stołów. Druga przebierała pościele i myła łóżka i wykonywała
resztę prac w pokoju i łazience. Co mieliśmy zrobić? Zostawiliśmy walizki i jak
staliśmy tak ruszyliśmy się kąpać w morzu. Temperatura wody wynosiła ok. 20
stopni, fale były nieduże. Dzieci i my nie mieliśmy ochoty wychodzić z wody. I tak
przez tydzień pobytu w Jastarni moczyliśmy się i pławiliśmy w słońcu. Tylko jednego
dnia przed południem trochę padało, więc wybraliśmy się do Helu do Fokarium. Jak
to bywa wszystko, co piękne szybko się kończy, urlop też. Ani dzieci ani my nie
mieliśmy ochoty wracać do domu. Teraz wypatrujemy kolejnego lata i mamy
nadzieję, że wyjedziemy gdzieś na urlop.