Gorąco witam w
mroźny dzień. Ostatnio pisałem o pechu, jaki spotkał moją Rodzinę. Muszę z
przykrością zawiadomić, że nie opuścił nas aż do soboty. Zacznę od początku. Tradycyjnie
sobota to dzień sprzątania i odwiedzin rodziny. Mój syn w tym dniu ma „przechlapane”
nie dość, że zmuszamy go do wycierania kurzu z półek, biurka i z szafek to
jeszcze przychodzą kuzynki. I nie dociera do niego, że dziewczyny są fajne
albo, że to też ludzie. Trudno dotrzeć do ośmiolatka, który uważa tylko kumpli,
komputer i piłkę nożną. Żartujemy z żoną, że jeszcze trochę a będzie wyczekiwał,
kiedy siostra przyprowadzi koleżanki. Córeczka nasza bardzo się cieszy z
odwiedzin i od rana układa lalki, wyciera kurz z pudełek i książek, muszę
napomknąć, że od gwiazdora zażyczyła sobie zestaw do sprzątania. Zabawkową miotłę,
mop z wiaderkiem, zmiotkę i szufelkę. I uznała, że teraz razem będziemy
pracować.
Sprzątanie to
obowiązek, który przypadł mi w udziale. Tylko jestem takim gościem, który nie
lubi jak mu się kręci ktoś pod nogami. Więc żona w pracy a dzieci oddelegowałem
w gości. Zawczasu wymieniłem worki na śmieci i zrobiłem listę zakupów. Odprowadzając
syna zahaczyłem o kontener i wyrzuciłem worki ze śmieciami a że w naszym domu
segregujemy odpadki to i torby z makulaturą i plastikiem. W osiedlowym sklepie
kupiłem zapas papieru toaletowego i mydło w płynie, aby uzupełnić dozownik.
Zacząłem od
wytarcia kurzu z poręczy schodów i od zamiecenia i umycia schodów, aby nie
wnosić do domu bałaganu. Następnie wytarłem kurz i umyłem drzwi i rurkę od gazu,
która służy nam za wieszak do parasoli. Potem wziąłem się za kuchnię, a w niej
umyłem zmywarkę z zewnątrz, umyłem z zewnątrz lodówkę i piec. Przyszedł czas na
umycie blatów i wytarcie frontów szafek. Wypolerowałem armaturę i umyłem
wierzchy szafek. Umyłem lampę i mogłem pozamiatać i umyć podłogę. Kuchnia skończona
biorę się za łazienkę, umyłem i zdezynfekowałem wannę i umywalkę, wytarłem kurz
z lustra i oświetlenia, umyłem toaletę i uzupełniłem zapas mydła i papieru toaletowego.
I stało się.
Zamiast sprzątać
pokoje, okazało się, że mój synek w zabawie u kolegi uderzył stopą w nogę od
łóżka. Za kilka minut tata kolegi wniósł go na czwarte piętro do domu. Palec
wyglądał normalnie, ale gdy postawił stopę na podłogę, to odstawał od
pozostałych pod dziwnym kontem. Więc co zrobić we wtorek z córką byliśmy na
Izbie Przyjęć a w sobotę z synem. Po dwóch godzinach oczekiwania ortopeda
postawił diagnozę: ZŁAMANIE IV PALCA LEWEJ STOPY. I przez cztery tygodnie zakaz
gry w piłkę, zakaz ćwiczeń na lekcjach Wf-u i zakaz basenu.
Mam tylko
nadzieję, że los się do nas uśmiechnie i pech pójdzie sobie w las.