Już mija pierwsza dekada grudnia, a do
świąt pozostało tak niewiele dni. Mimo wielu rozwieszonych dekoracji, a także
całego mnóstwa akcentów świątecznych, brakuje mi bardzo tej magii, którą
odczuwałam będąc jeszcze małą dziewczynką. Być może brak śniegu, jak i jesienna
pogoda nie służą moim odczuciom. Dosyć z humorami nie pora na refleksje, kiedy
czekają porządki jak najbardziej świąteczne. Zastanawiam się nad tym, od czego
mam rozpocząć tegoroczne sprzątanie, w gruncie rzeczy wytarcie kurzy z półek,
na których stoją książki jak i moje bibeloty, zrobiłam w ubiegłą sobotę. Było
to nieplanowane, niemniej jednak konieczne. Moje papużki wykorzystawszy moment
nieuwagi opuściły klatkę. Poczym urządziły sobie niewielkie harce. A mnie pozostało
mycie szafek, mebli z zewnątrz. Lecz to nie wszystko, było jeszcze czyszczenie
zewnętrzne lamp i elementów oświetlenia. Gdy usuwałam ten nieład to za jednym ciągiem,
załatwiłam wycieranie kurzy ze wszystkich powierzchni. Takich jak obrazy,
grzejniki oraz listwy przypodłogowe. A parapety powycieram, kiedy będę myć
okna. Co się tyczy innych czynności, odkurzanie podłóg i dywanów oraz ich mycie,
ta kwestia jest codziennym punktem moich zajęć. Wychodzi na to, iż rozpocznę
tego roczne porządki od łazienki, bardzo lubię mycie i polerowanie armatury.
Umywalkę i kabinę prysznicową umyje wodą z octem, zauważyłam, bowiem że osadził
się na nich kamień. albowiem nie ma nic lepszego od starych sprawdzonych i
niezawodnych metod. Wymiana ręczników i uzupełnienie papieru a także mydła w
płynie sfinalizuję sprzątanie.