Przyszedł moment na porządki w piwnicy. - O la
Boga! - krzyknęłam w myślach otwierając drzwi do piwnicy. Przed moimi oczami
rozległ się widok sceny opuszczonego domu z serialu "American Horror
Story" - coś przerażającego! Ciarki przeszły całe, moje ciało. Pajęczyny
były wszędzie. Na suficie, na ścianach, a także poprzeplatane na półkach.
Zapach myszy lub szczurów unosił się w powietrzu. Na ścianach były ogromne zacieki,
tynk odpadał. Na posadzce były plamy brudu i odchody tych strasznych gryzoni! I
od czego zacząć sprzątać? Chwyciłam za małą zmiotkę i rozpoczęłam ściągać
pajęczyny. Następnie zaczęłam wycierać szafki i półki z ogromnej warstwy kurzu.
W kącie stało stare, ogromne lustro. Umyłam je i zrobiłam miejsce na ścianie,
aby je powiesić. Suchą ściereczką przetarłam również lampę, która ledwo co
oświetlała 20m2 piwnicy. Cisza, która mnie otaczała, momentami paraliżowała moje
ciało. Na chwilę usiadłam na stare, drewniane krzesło. Rozejrzałam się dookoła.
– I pomyśleć, że jeszcze z kilkadziesiąt lat temu była tu kostnica, grhhh! Zbędne
rzeczy zebrałam z podłogi i poukładałam na półce. Następnie odkurzyłam podłogę
z wierzchniego kurzu. Do wiaderka nalałam cytrynowego płynu i rozpoczęłam
czyścić posadzkę. Takie wierzchnie sprzątanie zajęło mi dobrych, kilka godzin,
ale na dziś wystarczy. Reszta zostaje na dzień jutrzejszy.