Dzisiejszy
dzień nie należy do udanych, wstałam dzisiaj chyba lewą nogą, pogoda jest
okropna, a do tego ten bałagan pozostały po weekendzie, to jeden wielki koszmar, na samym początku rozglądam się co trzeba
posprzątać i się okazuje, że wszystko.
Choć sprzątam codziennie to i tak zdarza
się, że jest jeszcze wiele do zrobienia przy
licznej rodzinie i w dodatku gdy wszyscy są w domu . Sprzątanie rozpoczęłam
od pokojów najpierw wytarłam kurze z
półek przestawiając wszystkie przedmioty tam się znajdujące, a następnie
odłożyłam je na miejsca. Później wytarłam
kurze z pozostałych powierzchni: mebli i
telewizora. Więc przeszłam do umycia
parapetów znajdujących się w pomieszczeniach użyłam do tego ściereczki i wody z
płynem do mycia naczyń, a następnie wytarłam do sucha ręcznikami papierowymi.
Grzejniki dokładnie wytarłam
szmatką nie pomijając żadnego żeberka.
Odkurzanie zaczęłam w miejscach trudno dostępnych to znaczy po łóżkami i
meblami tam gdzie możliwy był dostęp, a potem odkurzyłam pozostałe powierzchnie.
Do mycia podłogi używam płynu przeznaczonego do paneli i mopa. Przeszłam do mycia łazienki zaczęłam od umycia specjalnym
płynem wanny, umywalki i toalety odczekałam
chwilę i spłukałam wodą, przetarłam ściereczką
lustro i zewnętrzne elementy oświetlenia, uzupełniłam mydło i papier
toaletowy, a także wymieniłam ręczniki. Na końcu przetarłam wilgotnym mopem
podłogę. W kuchni sprzątanie zaczęłam od umycia sterty naczyń pozostałych z
dnia poprzedniego, następnie szmatką
przetarłam parapety i grzejniki, a później ściereczką i wodą z płynem do mycia
naczyń umyłam stół i blaty. Dalej przy użyciu wilgotnej szmatki umyłam
zewnętrzną powierzchnię lodówki i kuchenki mikrofalowej, a kuchenkę wyczyściłam
płynem do usuwania tłuszczu, potem
umyłam i wypolerowałam zlewozmywak i armaturę. Podłogę umyłam wodą z płynem przeznaczonym do płytek i mopem. Sprzątanie po weekendzie
nie należy do rzeczy prostych.