Dzisiaj rano usłyszałam dzwonek
do drzwi. Wyjrzałam przez wizjer i zobaczyłam sąsiadkę mieszkającą naprzeciwko.
Otworzyłam drzwi i zaprosiłam ją do środka. Zaproponowałam kawę do picia,
sąsiadka na to przystała. Zaczęłyśmy luźną pogawędkę o przeróżnych sprawach. Po
chwili przeszłyśmy na temat sprzątania. Sąsiadka zaczęła opowiadać jak tydzień
temu przyjechała do niej rodzina z drugiego krańca Polski na parę dni. Chciała
przed nimi dobrze się zaprezentować, więc musiała zrobić generalne porządki w
mieszkaniu. Wymyła zatem okna, wyczyściła podłogi. Później te podłogi
wypastowała na glanc. Powycierała kurze ze wszelkich zakamarków. Wycierała
kurze z oświetlenia, listew, również z bibelotów. Chciała ażeby łazienka lśniła.
Zatem zagoniła męża do wycierania urządzeń sanitarnych. Jej mąż jest dokładny
więc powycierał z największą starannością umywalkę, wannę i armaturę. Ponoć
łazienka wyglądała jak nowa. Wziął się również za toaletę, która lśniła jak
lustro. Gdy sąsiadka tak opowiadała o swoich zmaganiach, przed przyjazdem
rodziny, przypomniałam sobie, że w lodówce został mi kawałek ciasta. Zachęciłam
więc sąsiadkę do spróbowania mojego wypieku. Tak kawa i ciasto wprowadziło mnie
w dobry nastrój, sąsiadkę chyba też. Sąsiadka dalej opowiadała o przyjeździe
swojej rodziny, której tak dawno już nie widziała. Rodzina, która zjawiła się u
sąsiadki składała się z małżeństwa i paroletniego dziecka. Sąsiadka ma dwójkę
dzieci. Więc opowiadała, że miała prawdziwe urwanie głowy. Musiała wszystko
jakoś ogarnąć. Dzieci sąsiadki bardzo lubią swojego kuzyna. Opowiadał jak
dzieci, jak to dzieci cały czas bałaganiły i musiała po nich sprzątać.
Oczywiście jej kuzynka w tym pomagała. Dzieci sąsiadki wraz z jej małoletnim
kuzynem nawet popisali ścianę kredkami. Na całe szczęście sąsiedzi mają
pomalowane ściany dobrej jakości farbą i wszystko dało się jakoś powycierać
ścierką. Mimo całego zamieszania sąsiadka jest bardzo zadowolona z odwiedzin
swojej rodziny.