Bywają takie dni, w których sami nie
potrafimy określić, co tak naprawdę nam doskwiera, jako że nie jest to choroba
ciała. Lecz bardzo męczący stan naszej psychiki, to też usiłujemy znaleźć
jakieś efektywne i skuteczne dla siebie rozwiązanie. Osobiście dysponuję
sprawdzonym i niezawodnym w moim przypadku antidotum. Jest to najzwyczajniejsze
duże sprzątanie. Mimo że systematycznie wykonuję prace porządkowe, to zawsze
znajdzie się jeszcze coś do zrobienia. Na przykład wytarcie kurzy z półek, na których
mam sporo książek i wszelakich bibelotów. To nie koniec wycierania kurzy, bowiem
w kolejce czekają jeszcze obrazy, lampy i żyrandole. Wycieranie grzejników,
wycieranie i mycie listew przypodłogowych. Mycie okien, mycie zewnętrzne mebli,
odkurzanie i mycie podłóg, mycie wszystkich luster, odkurzanie kaloryferów,
mycie drzwi zewnętrznych. Jak widać pod dostatkiem zajęć, aby zapomnieć o złym
nastroju, niemniej jednak zmieniam lokum, by na nowo rozpocząć: mycie i
polerowanie armatury łazienkowej, mycie i dezynfekcja toalety, bidetu, mycie
umywalki, wanny, kabiny prysznicowej, uzupełnienie papieru toaletowego, i mydła
w płynie, wymiana ręczników, opróżnienie kosza na śmieci, czyszczenie
zewnętrzne lamp, elementów oświetlenia, mycie szafek, mebli zewnątrz, mycie
pralki zewnątrz, odkurzanie i mycie podłóg. Po takim zaangażowaniu w
sprzątanie, refleksje są oczywiste: zmęczona ale zadowolona. Ani najmniejszego
śladu po przygnębieniu.