piątek, 5 grudnia 2014

Guwernantka

Ostatnio zadzwoniła do mnie córka z informacją, że znalazła pracę. Ucieszyło mnie to ogromnie, gdyż wiedziałam, że szukała jej od dłuższego czasu. Nie czekając, zapytałam: „A jaka to praca, kochanie?” Odrzekła: „Guwernantką jestem.” W jej głosie słyszałam rozpromienienie. Wiedziałam, że lubi przebywać z dziećmi i sprawiało jej to ogromną radość. Zapytałam czy zna już swoje obowiązki, odpowiedziała, że tak bo jest już po 3 dniu pracy.  Przyjeżdża codziennie, rano do państwa Krakiewiczów, zawozi sześcioletnią Julkę i pięcioletniego Kacperka do przedszkola. Następnie wraca do ich domu i zajmuje się przygotowywaniem posiłków. W międzyczasie wstawia brudne naczynia do zmywarki, przeciera blaty i szafki. Porządkuje pokoje dzieci z porozrzucanych zabawek, odkurza dywany i ściereczką wyciera półki z kurzu. Później dezynfekuje armaturę łazienkową i toalety. Po tym wszystkim ma jakieś 2 godziny na odpoczynek. Później jedzie po dzieci do przedszkola, przywozi do domu. Podaje obiad, sprząta po posiłku i siada z dziećmi do lekcji. Pomaga odrabiać lekcje i uczy języka hiszpańskiego. Słuchając jakie ma obowiązki i jaka odpowiedzialność na niej spoczywa, szkoda zrobiło mi się mojej córki. Taka młoda dziewczyna zamiast w miarę korzystać z młodości to pakuje się w obowiązki prawdziwej matki. Nie pozostaje mi nic innego, jak cieszyć się tym, że sprawia jej to przyjemność. Chociaż mam nadzieję, że z czasem zrozumie, że przyjdzie jeszcze jej czas na opiekowanie się domem i dziećmi.