środa, 17 grudnia 2014

Postanowienie Nowo Roczne

Zbliżają się Święta a kończy rok, w tym czasie myślimy o różnych postanowieniach. Gdy postanowimy zmienić strategie sprzątania, wprowadzając grafik sprzątania dotyczący bieżących zadań, zwykle obejmuje tydzień. Można ustalić, zapisać i powiesić w widocznym miejscu, że np. w poniedziałki i czwartki będzie odkurzanie podłogi, dywanów, wykładzin oraz mycie podłóg; pranie w piątki a w soboty mycie i dezynfekcja toalety, bidetu, Wytarcie kurzy z obrazów, lamp, bibelotów, książek i tym podobne. we wtorki i piątki i tak dalej.

Aby móc posługiwać się takim grafikiem, należy go dobrze przygotować, biorąc pod uwagę, wszystkie pomieszczenia wymagające sprzątania, oraz wszelkie czynności porządkowe. To wcale nie jest takie proste, ponieważ trzeba także, wziąć pod uwagę powtarzalność konkretnych czynności w danym pomieszczeniu np. pokój małego dziecka czy kuchnię trzeba sprzątać częściej niż np. pokój dzienny, najlepiej robić to na bieżąco. Musimy jednak uważać, że jeśli będzie bardzo dużo szczegółowych pozycji, grafik stanie się nieczytelny, co utrudni sprzątanie zakłócając rytm.

Zalety takiego grafiku to: dobry sposób na kontrolę, z wywiązywania się z dużej ilości konkretnych zadań powtarzających się regularnie w tygodniu. Natomiast wady takiego grafiku to: trudno uwzględnić czynności wykonywane raz w miesiącu lub nieregularnie, co sprowadza się do określania ich jako do wykonania według potrzeb, a w rzeczywistości do częstego ich pomijania. W takim wypadku potrzeba zastosować grafik drugi na dłuższy okres czasu np. miesiąc w którym możemy uwzględnić, prace takie jak, mycie drzwi wewnętrznych, wytarcie kurzu i umycie poręczy schodów, a tak że, wycieranie i mycie listew przypodłogowych. Grafik przyniesie nam korzyść, wystarczy być zdyscyplinowanym.

piątek, 12 grudnia 2014

Blask lampionów

Dużymi krokami zbliżają się święta Bożego Narodzenia, to radosny czas, ale i więcej sprzątania i bieganiny po sklepach. Menu ułożone, można więc pomału gromadzić produkty, ale znając życie i tak zrobię więcej niż trzeba. Tak jest co roku, obiecuję sobie że tyle nie będę robić, a zawsze wychodzi jakoś inaczej.
Prezenty częściowo kupione, zostało jeszcze parę sztuk do kupienia, tyle w tych sklepach  jest pięknych rzeczy, że nie wiadomo co wybrać.
Dzisiaj do gruntownego sprzątania jest łazienka. Zaczynam od odkurzenia ścian i sufitu z pajęczyn, pajączki bardzo lubią moją łazienkę. Najwięcej czasu pochłaniają płytki na ścianach, jest ich dużo i są na wysoki połysk, także pucowania sporo. Specjalnym płynem muszę doprowadzić fugi do porządku, są ciemne i wszystko na nich widać, ale jak regularnie je czyszczę to nie jest tak źle. Wanna, umywalka i muszla też na bieżąco myte i nie wymagają dużego nakładu pracy. No to fugi gotowe, płytki wypucowane, armatura umyta, muszla zdezynfekowana. Odkurzyłam półki i flakony z pachnidłami, lustro umyte na błysk, wymieniłam ręczniki na świeżutkie i pachnące, uzupełniłam mydło w płynie i papier toaletowy. Na koniec odkurzyłam i umyłam podłogę i gotowe, teraz wystarczy codziennie trochę umyć i na święta będzie czyściutko. Zajęło mi to sporo czasu, a trzeba jeszcze obiad przygotować dla rodziny, szybko więc wstawiłam brudne naczynia do zmywarki i zabrałam się robienia kotletów. Oczywiście wszędzie pełno bułki rozsypanej, więc blaty i stół do mycia. Podłoga też do odkurzenia i umycia. Smażąc kotlety zaczęło pryskać tłuszczem na około, no i fronty szafek do mycia, swoją drogą co to za olej! zawszę go kupuję i nigdy tak mi nie chlapało!
Pod wieczór odkurzyłam i umyłam schody nie pomijając listew przypodłogowych, odkurzyłam balustradę, starłam kurze z półek i szafek stojących na korytarzu. Postanowiłam udekorować balustradę wcześniej przygotowaną girlandą, ale jest pięknie, świątecznie. Może jest trochę za szybko, ale chcę się cieszyć świętami jak najdłużej. W oknach stoją już lampiony, które wieczorem swoim blaskiem rozświetlają mieszkanie. Największą satysfakcją jest to że zrobione są własnoręcznie i poświęciłam sporo wolnego czasu by oczy cieszyły się takim widokiem. Dodają uroku i niecodziennego klimatu. Na jednych aniołki grają na harfie,na drugich Święta Rodzina w  stajence, a jeszcze na innych Gwiazdor który gna na saniach z prezentami.
Z tej okazji życzę wszystkim spokojnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia.

czwartek, 11 grudnia 2014

Nieco większa rodzinka

Kto ma dużą rodzinę, ten z pewnością wie, ilu obowiązkom należy podołać każdego dnia. Od samego rana musimy trzymać rękę na pulsie, aby dzień rozpoczął się bez żadnych niespodzianek, przepychania bądź ogólnego zamętu. Toteż budzę męża by nie zaspał do pracy! Później kolejno każde z dzieci. Pierwszego stawiam na nogi najstarszego syna, bowiem do obowiązków jego należy, wyprowadzenie przed lekcjami na spacer psa. Przy przygotowywaniu śniadania pomaga mi córka, zatem wychodzi to nam dosyć sprawnie. Po śniadaniu starsze dzieci wychodzą do szkoły, a ja odprowadzam maluchy do przedszkola. Po powrocie do domu zabieram się za porządki, zgarniam zabrudzone naczynia, wstawiam je do zmywarki lub od razu je myję pod bieżącą wodą. Umycie stołów i blatów kuchennych to rutynowa czynność. Jak i umycie frontów szafek, mycie zewnętrznelodówki. Ślady paluszków moich bąbli na niskiej wysokości drzwi do metra, mam wrażenie, bowiem iż nigdy nie znikają. Kiedy już po odkurzam wykładziny oraz podłogi, tudzież powierzchnie pod łóżkami i sofami, wówczas mogę zrobić sobie małą przerwę na kawkę. Bowiem czas leci nie ubłagalnie szybko, a ja jeszcze mam sporo do zrobienia, umycie wszystkich luster. Umycie podług, wytarcie wszystkich kurzy z mebli. Natomiast w łazience czeka nastawienie prania, wymiana ręczników, uzupełnienie papieru i mydła w płynie. Nieźle muszę się uwijać by zdążyć przed pójściem po bąbli żeby zabrać ich do domu z przedszkola, z ugotowaniem smacznego obiadu dla całej mojej rodzinki. I tak z wolna płynie dzień za dniem matki Polki.

wtorek, 9 grudnia 2014

Sentymenty z dzieciństwa

Już mija pierwsza dekada grudnia, a do świąt pozostało tak niewiele dni. Mimo wielu rozwieszonych dekoracji, a także całego mnóstwa akcentów świątecznych, brakuje mi bardzo tej magii, którą odczuwałam będąc jeszcze małą dziewczynką. Być może brak śniegu, jak i jesienna pogoda nie służą moim odczuciom. Dosyć z humorami nie pora na refleksje, kiedy czekają porządki jak najbardziej świąteczne. Zastanawiam się nad tym, od czego mam rozpocząć tegoroczne sprzątanie, w gruncie rzeczy wytarcie kurzy z półek, na których stoją książki jak i moje bibeloty, zrobiłam w ubiegłą sobotę. Było to nieplanowane, niemniej jednak konieczne. Moje papużki wykorzystawszy moment nieuwagi opuściły klatkę. Poczym urządziły sobie niewielkie harce. A mnie pozostało mycie szafek, mebli z zewnątrz. Lecz to nie wszystko, było jeszcze czyszczenie zewnętrzne lamp i elementów oświetlenia. Gdy usuwałam ten nieład to za jednym ciągiem, załatwiłam wycieranie kurzy ze wszystkich powierzchni. Takich jak obrazy, grzejniki oraz listwy przypodłogowe. A parapety powycieram, kiedy będę myć okna. Co się tyczy innych czynności, odkurzanie podłóg i dywanów oraz ich mycie, ta kwestia jest codziennym punktem moich zajęć. Wychodzi na to, iż rozpocznę tego roczne porządki od łazienki, bardzo lubię mycie i polerowanie armatury. Umywalkę i kabinę prysznicową umyje wodą z octem, zauważyłam, bowiem że osadził się na nich kamień. albowiem nie ma nic lepszego od starych sprawdzonych i niezawodnych metod. Wymiana ręczników i uzupełnienie papieru a także mydła w płynie sfinalizuję sprzątanie.

Nowa piwnica.

Mój wymarzony dom w końcu stoi. Kiedy pomyślę. ile było problemów z jego wybudowaniem, aż głowa boli, ale już jest. Teraz kończę sprzątanie, układanie i mycie. Same umycie okien zajęło mi kilka dni nie wspomnę o odkurzaniu kaloryferów.
Najważniejszą i moją wymarzną rzeczą w nowym domu jest nowa piwnica. Wyłożona glazurą i terakotą. Oczywiście piękne półki, wytarcie kurzu z tych półek też trochę czasu mi zabrało. Ale cudownie było na nich ustawiać słoiki z własnymi przetworami. W piwnicy znajduje się szczególna pólka, a jest to schowek na wino. Od wielu lat zbieram butelki z winami i nie miałem je gdzie trzymać, teraz z tym już nie mam problemu. Kiedy skończyłem  układanie rzeczy na regałach, zacząłem układać skrzynki z warzywami, a następnie zająłem się koszami ciuchów, butów i innych przedmiotów. Zrobiłem sobie też kącik z zapasami tj. środki chemiczne, papier toaletowy, ręczniki itp. rzeczy.
Z uśmiechem na twarzy zobaczyłem, ze mam jeszcze dużo miejsca, ale wiedziałem. że po jakimś czasie zapełni się ta pusta przestrzeń. Musiałem jeszcze odkurzyć, a później umyć podłogę, trochę się naśmieciło. Rodzina się śmieje, że mam nowe swoje ulubione miejsce w podziemiach. Wiem, że będę tam często zaglądał i dbał o porządek. Muszę jeszcze teraz, zabrać z moich zapasów środki które, pozwolą mi na uzupełnienie papieru toaletowego oraz mydła w płynie w nowych łazienkach. Wiem dobrze ze taki duży dom, to i dużo pracy, ale ja to lubię robić.

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Nowe mieszkanie.

Zakup nowego mieszkania dla nas może oznaczać, że jest to nowo wybudowany dom, lub mieszkanie, które jest już umeblowane. To drugie zdarza się dość często. Nie można oczywiście się dziwić ponieważ w opinii wielu osób, to dobre rozwiązanie zarówno dla kupującego jaki i dla sprzedającego. Sprzedając umeblowane mieszkanie, tak naprawdę sprzedający pozbywa się jakichkolwiek problemów z przeprowadzką, kupujący również. Oczywiście w sytuacji kupującego, kłopot, może się pojawić jeśli będzie musiał wynieść z niego wszystkie nie swoje meble, w takiej sytuacji wskazana będzie utylizacja, sprzedaż, ewentualnie oddanie ich za darmo. Decydując się na zakup mieszkania umeblowanego, decydujemy się tak naprawdę na wejście „na gotowe”. Oczywiście swoje rzeczy trzeba wnieść, należy jednak docenić to, że nie ma potrzeby meblowania czegokolwiek. Decydując się na umeblowane mieszkanie, trzeba jednak pamiętać o jednym że, kupujemy coś, co ktoś używał i nawet jeśli mieszkanie wygląda dobrze, warto wszystko posprzątać. Umeblowane mieszkanie wymaga gruntownego sprzątania. Większość osób myśli o sprzątaniu ogólnym i w tej sytuacji oczywiście warto je wykonać. Mycie podłóg, odkurzanie i konserwacja podłóg, sprzątanie łazienki czy dezynfekcja toalety to oczywiście należy zrobić, wchodząc jednak do nowego mieszkania ze starymi meblami, warto zrobić coś więcej. Wprowadzając się do takiego mieszkania, warto jednak pokusić się o poważniejsze sprzątanie, czyli wykonanie czyszczenia dywanów i wykładzin, wytrzeć wszystkie kurze. Takie rozwiązanie jest niezbędne, nie tylko dlatego, by usnąć brud, ale również dlatego by usunąć roztocza, nadać mieszkaniu lepszy zapach. Sprzątanie takie, można wykonać samodzielnie, można również zamówić do tej pracy odpowiednią osobę lub firmę, zajmującą się świadczeniem takich usług. Tak posprzątane mieszkanie, możemy uznać za wolne od zabrudzeń spowodowanych przez poprzedniego właściciela. Mieszkanie w takim miejscu może być tylko przyjemnością.


Wspomnienia minionych lat








Grudniowe dni to istne szaleństwo. Pomału trzeba myśleć o świętach, rozdzielić sobie zadania, by nie robić wszystkiego na ostatnią chwilę. W mieszkaniu z grubsza posprzątane, umyte okna i parapety na których już stoją adwentowe świeczki, wiszą czyste firanki i zasłony, umyte oświetlenie, meble i froty szafek z zewnątrz zakonserwowałam odpowiednim balsamem, dzięki czemu będą do samych świąt czyste i błyszczące, kurz będzie i tak się gromadził, ale wystarczy wilgotna szmatka i gotowe. Resztę porządków bliżej świąt i tak co drugi dzień trzeba odkurzyć i umyć podłogę nie pomijając listew przypodłogowych. Brudne naczynia codziennie wstawia się do zmywarki, blaty i stół na bieżąco się wyciera.

W dniu dzisiejszym zaplanowałam sobie zajrzeć na strych i tam zrobić trochę porządków, a przy okazji przygotować ozdoby świąteczne, to moje ulubione zajęcie, ale największą frajdę sprawia mi, oglądanie pamiątek, które skrzętnie przechowuję w kartonach, są tam rysunki, laurki, zabawki moich dzieci jak były małe, siedzę nad nimi i wspominał minione lata, ale to miłe uczucie. Na strych nie chodzi się codziennie, więc raz w roku tam zaglądam z wielką przyjemnością.
Przy okazji ścieram kurze z półek i bibelotów i następnie wracają na swoje miejsce. A to pech! źle chwyciłam karton z bombkami i wszystkie wylądowały na ziemi, rozbiły się w drobny mak, szkoda, bo niektóre z nich to pamiątka z mojego dzieciństwa, także, trochę przetrwały lat. aż do dzisiaj.
Odkurzacz mam pod ręką i odkurzyłam ściany z pajęczyn i te nieszczęsne bombki z podłogi. Mam nadzieję że nic więcej nie zniszczę. Przygotowałam sobie dekorację świąteczną, która w tym roku będzie zdobiła mieszkanie. Na klatce schodowej na balustradzie zawiśnie girlanda, zdobiona w czerwone kokardy, złote dzwoneczki i błyszczące łańcuchy. Ale tego nazbierałam!, nie mogę zdecydować się w jakim kolorze zabłyśnie tegoroczna choinka. W tamtym roku przeważały odcienie czerwieni i złota, a tym roku chyba będzie kolorowo, po prostu zawieszę wszystko co mam i będzie bajecznie. Już nie mogę doczekać się tych radosnych dni, pełnych aromatów i zapachów unoszących się w całym domu, gwaru przy wigilijnym stole, widoku uśmiechniętej i radosnej rodziny, bo dni codzienne bywają różne. No i prezenty, jak każdy czekam na nie co roku.

niedziela, 7 grudnia 2014

Zdrowy styl życia

Każdy z nas dysponuje wolnym czasem, wykorzystując go na swoje ulubione zajęcia, albo zajmuje się nadrabianiem zaległych codziennych spraw. Są i tacy, których większość codzienności pochłania oglądanie telewizji, stanowiąc tym samym jedyny przyjęty element ich codziennego dnia. Takie nałogowe wręcz spędzanie czasu przed telewizorem nie obędzie się bez obligatoryjnej i obowiązkowej porcji porannej kawy, jedni telewizjo mani wypijają 50 miligramowe filiżanki w stylu włoskim, inni zaś potrzebują pól litrowy garnuszek tego kofeinowego płynu. Zasiadają od wczesnych godzin porannych w wygodnym fotelu przed szklanym ekranem, czas w tak sprzyjających klimatach płynie a raczej upływa im bardzo przyjemnie i się nie nudzą. To też duża część naszego społeczeństwa, nie zmienia swych wieloletnich przyzwyczajeń, nawyków - które nie zawsze pozostają w zgodzie ze zdrowym stylem życia. Osobiście optuję za słuchaniem radia, towarzyszy mi właściwie w trakcie całego dnia, wyłączywszy oczywiście trwanie reklam, kiedy je słyszę - wyciszam na chwilkę radio. Sprzątanie to nasza pasja!  Najlepsi na rynku! Nasze usługi! Wycieranie grzejników, wycieranie i mycie listew przypodłogowych. Mycie okien, mycie zewnętrzne mebli, odkurzanie i mycie  podłóg, mycie wszystkich luster, odkurzanie kaloryferów, mycie drzwi zewnętrznych, wytarcie kurzy z półek, obrazów, lamp, żyrandoli, mycie i polerowanie armatury łazienkowej, mycie i dezynfekcja toalety, bidetu, mycie umywalki, wanny, kabiny prysznicowej, uzupełnienie papieru toaletowego, i mydła w płynie, wymiana ręczników, opróżnienie kosza na śmieci, czyszczenie zewnętrzne lamp, elementów oświetlenia, mycie szafek, mebli zewnątrz, mycie pralki zewnątrz, odkurzanie i mycie podłóg. Wysłuchawszy bloku reklamowego, czuję się tak jak bym sama uczestniczyła w tym wielkim sprzątaniu. A więc najwyższa pora na spacer. Wielu preferuje aktywny wypoczynek, oparty na fizycznym wysiłku, co daje im wiele zadowolenia A jednocześnie poprawia kondycję psychiczną oraz fizyczną. Wprawdzie jest to prywatną sprawą każdego z nas jak spędza wolny czas, ale napiętnowanie złego stylu życia jeszcze nikomu nie zaszkodziło.

piątek, 5 grudnia 2014

Guwernantka

Ostatnio zadzwoniła do mnie córka z informacją, że znalazła pracę. Ucieszyło mnie to ogromnie, gdyż wiedziałam, że szukała jej od dłuższego czasu. Nie czekając, zapytałam: „A jaka to praca, kochanie?” Odrzekła: „Guwernantką jestem.” W jej głosie słyszałam rozpromienienie. Wiedziałam, że lubi przebywać z dziećmi i sprawiało jej to ogromną radość. Zapytałam czy zna już swoje obowiązki, odpowiedziała, że tak bo jest już po 3 dniu pracy.  Przyjeżdża codziennie, rano do państwa Krakiewiczów, zawozi sześcioletnią Julkę i pięcioletniego Kacperka do przedszkola. Następnie wraca do ich domu i zajmuje się przygotowywaniem posiłków. W międzyczasie wstawia brudne naczynia do zmywarki, przeciera blaty i szafki. Porządkuje pokoje dzieci z porozrzucanych zabawek, odkurza dywany i ściereczką wyciera półki z kurzu. Później dezynfekuje armaturę łazienkową i toalety. Po tym wszystkim ma jakieś 2 godziny na odpoczynek. Później jedzie po dzieci do przedszkola, przywozi do domu. Podaje obiad, sprząta po posiłku i siada z dziećmi do lekcji. Pomaga odrabiać lekcje i uczy języka hiszpańskiego. Słuchając jakie ma obowiązki i jaka odpowiedzialność na niej spoczywa, szkoda zrobiło mi się mojej córki. Taka młoda dziewczyna zamiast w miarę korzystać z młodości to pakuje się w obowiązki prawdziwej matki. Nie pozostaje mi nic innego, jak cieszyć się tym, że sprawia jej to przyjemność. Chociaż mam nadzieję, że z czasem zrozumie, że przyjdzie jeszcze jej czas na opiekowanie się domem i dziećmi. 

Czas żeby zabrać się do pracy

Dzisiaj rano gdy sobie tak siedziałam przy stole w kuchni i  piłam kawę rozmyślałam co trzeba posprzątać  i w sumie to wyszło, że wszystko,  wszędzie panuje nieporządek. Pomyślałam, że sprzątanie zacznę od najmniejszego pomieszczenia w domu czyli od  łazienki, a mianowicie od umycia wanny, umywalki i toalety  środkiem bakteriobójczym, następnie pozbieram puste opakowania po kosmetykach, środkach do pielęgnacji włosów i tym podobnych. Później ręcznikiem papierowym  i płynem do mycia szyb umyję lustro i półkę znajdującą się nad umywalką, ściereczką przetrę zewnętrzne elementy oświetlenia, uzupełnię mydło w  płynie i papier toaletowy i wymienię ręczniki, szmatką przetrę zewnętrzną powierzchnie pralki. To chyba na tyle jeśli chodzi o łazienkę, na końcu umyję wilgotnym mopem podłogę. Później przejdę do sprzątania w  pokojach najpierw wytrę  kurze z półek przestawiając wszystkie przedmioty tam się znajdujące, a następnie odłożę  je na miejsca. Później wytrę  kurze z pozostałych powierzchni mebli i  telewizora, przejdę do umycia parapetów znajdujących się w pomieszczeniach używając  do tego ściereczki i wody z płynem do mycia naczyń, a następnie wytrę  do sucha ręcznikami papierowymi. Wilgotną szmatką przetrę grzejniki i zewnętrzną i wewnętrzną stronę drzwi, odkurzanie podłóg zacznę w trudno dostępnych miejscach, a później odkurzę  pozostałą powierzchnię, do umycia podłogi użyję wody z  płynem  przeznaczonym do paneli i mopa. Sprzątanie w kuchni zacznę od umycia naczyń, których ciągle jest bardzo dużo, później wodą z płynem do mycia naczyń i ściereczką  przetrę blat, stół i parapet. Dalej  wilgotną  szmatką umyję  zewnętrzną powierzchnię lodówki i kuchenki mikrofalowej, a kuchenkę wyczyszczę  płynem do  usuwania tłuszczu, później  umyję  i wypoleruje  zlewozmywak. Podłogę umyję  wodą  z płynem przeznaczonym do płytek i mopem. A teraz koniec tego rozmyślania czas żeby zabrać się do pracy. 

Malowanie mieszkania


Trudno było się do tego malowania zebra ć ,pokój był nieduży ,meble przenieśliśmy do drugiego pokoju. Trzeba było opróżnić całkowicie pokój zdjąć firanki, wynieść dywan i wszystkie niepotrzebne rzeczy .Malowanie przebiegało dosyć sprawnie najgorzej było z malowaniem sufitu ,troczkiem nachlapało się na podłogi. Potem zabrałem się do mycia okna , parapetów ,wycierając wilgotną szmatką oświetlenia , lustro meble wewnątrz zewnątrz było tego mycia dość dużo na koniec mycie podłogi , ustawienie mebli , odkurzenie dywanu. Pokoik pachniał świeżością czystością.                                Malowanie mieszkania

 

czwartek, 4 grudnia 2014

Błysk na święta



         Świąteczne porządki z pewnością kazdemu dodadzą energii i pozytywnie nastroja na kilka najblizszych tygodni. Jeśli porządki maja być gruntowne to nie można pominąć żadnego urzadzenia w kuchni, łazience i pokojach.
Do czyszczenia blatów i stołu kuchennego są potrzebne preparaty rozpuszczające tłuszcz czyli soda i ocet. Lodówkę można umyć ciepłą wodą z płynem do naczyń. Piekarnik i mikrofalówkę przecieram najpierw cytryną, a potem wodą z płynem do naczyń.
Przedświąteczne porządki to w większości domów czas na trzepanie dywanów i pranie wykładzin. A jak wtedy one pięknie pachną. Szafki i meble myję szmatką z detergentem, ponieważ najłatwiej je tak odświeżyć. W przypadku podłóg  dobieram odpowiednie środki czyszczące. Kaloryfery odkurzam owiniętą wilgotną szmatką na szczotce do butelek. Do mycia drzwi wystarczy dobra gąbka i uniwersalny płyn do mycia.
Łazienke zostawiam sobie na  koniec, ponieważ cały czas do niej kursuje, sprzątając inne pomieszczenia, więc i tak jest wciąż przybrudzona. Fugi czyszcze zużytą szczoteczką do zębów, kafelki poleruję płynem do okien. Dalej zostaje dezynfekcja toalety i bidetu, mycie wanny i kabiny, następnie myję lustra i poleruję armaturę- koniecznie na sam koniec zostawiam umywalkę.
Błysk w mieszkanku jest już na święta więc można  przygotowywać potrawy.

Brak prądu

Trzeci dzień pod rząd nie będzie prądu, tego dowiedziałam się dzwoniąc do elektrowni, więc skoro świt biorę się za zaplanowane sprzątanie, a będzie to łazienka. Zaczynam od zgarnięcia pajęczyn z sufitu i ścian, bo coś pajączki lubią moją łazienkę. Fugi są w opłakanym stanie, żeby je doprowadzić do czystości musiałam użyć specjalnego płynu. Dużo tych fug, trochę się naszorowałam, ale warto było, do tego wypucuję płytki na błysk i jedno gotowe. Z wanną, umywalką i muszlą nie było dużo pracy,bo o nie dbam codziennie. Wypolerowałam lustro na błysk, a następnie armaturę. odkurzyłam  i umyłam podłogę. Ręczniki wczoraj wymieniłam i uzupełniłam papier. Łazienka zajęła mi całe przedpołudnie, zrobiło się już ciemno i bez światła to dużo nie zdziałam. Świeczki porozstawiane są wszędzie, zrobił się nastrojowy klimat. Teraz sobie odpocznę, bo za chwilkę zjawi się rodzinka na obiadek i spędzimy miły wieczór przy blasku świec.

Wyjątek od sprzątania mój największy błąd

Śniadanko, obiadek i kolacja, a potem moja  kuchnia wygląda jak po wojnie. Nigdy  nie zostawiam takiego bałaganu do następnego dnia, wczoraj zrobiłam jednak wyjątek i to był mój największy błąd, kuchnia wyglądała gorzej niż po wojnie nie mam słów by to opisać. Nie było nic czystego, a gdzie by się nie spojrzało były kubki, szklanki, talerze itd., najpierw zaczęłam od wyrzucenia wszystkich śmieci tych z blatu, stołu i podłogi, a następnie pozbierałam wszystkie rzeczy, które nie powinny się znajdować w kuchni i w końcu przystąpiłam do  umycia naczyń, nalałam więc gorącej wody i dodałam niewielką ilość płynu do mycia naczyń najpierw umyłam szklanki potem kubki, porcelanę , sztućce, garnki i patelnię , wodę to wymieniałam kilka razy, ponieważ była zatłuszczona. Gdy wszystko  już wypłukałam, odstawiłam na suszarkę by obciekło zabrałam się za układanie wszystkiego w szafkach, a żeby to zrobić najpierw ręcznikiem papierowym musiałam powycierać kubki, szklanki, naczynia, sztućce i tak dalej gdy to już zrobiłam przeszłam do umycia blatu i stołu użyłam do tego ściereczki i bakteriobójczego środka do czyszczenia tej  powierzchni. Dalej płynem do mycia szyb i ściereczką z mikrofibry przetarłam fronty szafek, a następnie umyłam kuchenkę ręcznikiem papierowym i preparatem odtłuszczającym, dalej wilgotną szmatką wytarłam zewnętrzną powierzchnię kuchenki  mikrofalowej, a następnie ściereczką i mleczkiem do czyszczenia umyłam zewnętrzną powierzchnię lodówki. Mokrą szmatką wytarłam jeszcze parapety, a specjalnym proszkiem umyłam zlewozmywak i armaturę. Podłogę najpierw pozamiatałam, zanim przystąpiłam do jej umycia opróżniłam najpierw kosz na śmieci i założyłam nowy worek, a później  do przygotowanego wiaderka nalałam gorącej wody i dodałam płynu do mycia płytek i przy pomocy mopa umyłam podłogę. Posprzątanie zajęło mnóstwo nie tylko czasu ale też energii, postanowiłam, że taki wyjątek nigdy się już nie powtórzy. 

URLOP

Dzień dobry, w ten jesienny, szary, smutny dzień. W takich chwilach tęsknimy za latem, za wakacjami. Mnie również dopadło przesilenie jesienne, jedynym lekarstwem są wspomnienia z urlopu w Jastarni. Był to pierwszy rodzinny wyjazd z dwójką dzieci. Kilka lat temu byliśmy nad morzem tylko z trzyletnim synkiem. I mieliśmy już jakieś wyobrażenie, jaka praca nas czeka przy upilnowaniu dwóch pociech. Nie myliliśmy się, uwagę, jaką musieliśmy poświęcić dla bezpieczeństwa nad wodą można porównać z pracą na akord w fabryce. Ale tego, co przeżyliśmy, co zobaczyliśmy i co zapamiętaliśmy tego nikt nam nie zabierze to jest już nasze na zawsze.

Był to poniedziałek, wstaliśmy o 4: 30, słoneczko nas przywitało. W głowach huczała nam muzyka, ponieważ w sobotę byliśmy u Brata na weselu. Do Jastarni dojechaliśmy po prawie sześciu godzinach. Było pięknie gorąco, słonecznie. A w mojej głowie kłębiły się myśli: mam urlop, nie będę sprzątał, niech obsługa dba o porządek, ja będę wypoczywał. W domu zostawiliśmy pustą lodówkę i zapasy suchej żywności, aby było, co jeść po powrocie. Przed wyjazdem jeszcze umyliśmy podłogę i listwy przypodłogowe, wytarliśmy kurze z mebli i zdezynfekowaliśmy umywalkę i toaletę. Więc mogłem spać spokojnie. Dotarliśmy po krótkim spacerku z dworca do pensjonatu. Chcieliśmy ulokować się w pokoju, odświeżyć się przebrać i ruszyć na plażę. Okazało się, że nasze nowe lokum nie jest jeszcze gotowe i że Panie muszą posprzątać, czyli umyć okno i parapety, umyć lustro i prysznic w łazience i wypolerować wszystkie powierzchnie szklane. Miało zająć to jakieś pół godziny, więc jedna pani sprzątała powierzchnie płaskie, zamiatała i myła podłogę, wycierała kurz z powierzchni pod łóżkami i szafami, wycierała fronty szafek i blaty stołów. Druga przebierała pościele i myła łóżka i wykonywała resztę prac w pokoju i łazience. Co mieliśmy zrobić? Zostawiliśmy walizki i jak staliśmy tak ruszyliśmy się kąpać w morzu. Temperatura wody wynosiła ok. 20 stopni, fale były nieduże. Dzieci i my nie mieliśmy ochoty wychodzić z wody. I tak przez tydzień pobytu w Jastarni moczyliśmy się i pławiliśmy w słońcu. Tylko jednego dnia przed południem trochę padało, więc wybraliśmy się do Helu do Fokarium. Jak to bywa wszystko, co piękne szybko się kończy, urlop też. Ani dzieci ani my nie mieliśmy ochoty wracać do domu. Teraz wypatrujemy kolejnego lata i mamy nadzieję, że wyjedziemy gdzieś na urlop. 

środa, 3 grudnia 2014

Gdy dopada mnie przygnębienie

Bywają takie dni, w których sami nie potrafimy określić, co tak naprawdę nam doskwiera, jako że nie jest to choroba ciała. Lecz bardzo męczący stan naszej psychiki, to też usiłujemy znaleźć jakieś efektywne i skuteczne dla siebie rozwiązanie. Osobiście dysponuję sprawdzonym i niezawodnym w moim przypadku antidotum. Jest to najzwyczajniejsze duże sprzątanie. Mimo że systematycznie wykonuję prace porządkowe, to zawsze znajdzie się jeszcze coś do zrobienia. Na przykład wytarcie kurzy z półek, na których mam sporo książek i wszelakich bibelotów. To nie koniec wycierania kurzy, bowiem w kolejce czekają jeszcze obrazy, lampy i żyrandole. Wycieranie grzejników, wycieranie i mycie listew przypodłogowych. Mycie okien, mycie zewnętrzne mebli, odkurzanie i mycie podłóg, mycie wszystkich luster, odkurzanie kaloryferów, mycie drzwi zewnętrznych. Jak widać pod dostatkiem zajęć, aby zapomnieć o złym nastroju, niemniej jednak zmieniam lokum, by na nowo rozpocząć: mycie i polerowanie armatury łazienkowej, mycie i dezynfekcja toalety, bidetu, mycie umywalki, wanny, kabiny prysznicowej, uzupełnienie papieru toaletowego, i mydła w płynie, wymiana ręczników, opróżnienie kosza na śmieci, czyszczenie zewnętrzne lamp, elementów oświetlenia, mycie szafek, mebli zewnątrz, mycie pralki zewnątrz, odkurzanie i mycie podłóg. Po takim zaangażowaniu w sprzątanie, refleksje są oczywiste: zmęczona ale zadowolona. Ani najmniejszego śladu po przygnębieniu. 

Odwiedziny rodziny



Dzisiaj rano usłyszałam dzwonek do drzwi. Wyjrzałam przez wizjer i zobaczyłam sąsiadkę mieszkającą naprzeciwko. Otworzyłam drzwi i zaprosiłam ją do środka. Zaproponowałam kawę do picia, sąsiadka na to przystała. Zaczęłyśmy luźną pogawędkę o przeróżnych sprawach. Po chwili przeszłyśmy na temat sprzątania. Sąsiadka zaczęła opowiadać jak tydzień temu przyjechała do niej rodzina z drugiego krańca Polski na parę dni. Chciała przed nimi dobrze się zaprezentować, więc musiała zrobić generalne porządki w mieszkaniu. Wymyła zatem okna, wyczyściła podłogi. Później te podłogi wypastowała na glanc. Powycierała kurze ze wszelkich zakamarków. Wycierała kurze z oświetlenia, listew, również z bibelotów. Chciała ażeby łazienka lśniła. Zatem zagoniła męża do wycierania urządzeń sanitarnych. Jej mąż jest dokładny więc powycierał z największą starannością umywalkę, wannę i armaturę. Ponoć łazienka wyglądała jak nowa. Wziął się również za toaletę, która lśniła jak lustro. Gdy sąsiadka tak opowiadała o swoich zmaganiach, przed przyjazdem rodziny, przypomniałam sobie, że w lodówce został mi kawałek ciasta. Zachęciłam więc sąsiadkę do spróbowania mojego wypieku. Tak kawa i ciasto wprowadziło mnie w dobry nastrój, sąsiadkę chyba też. Sąsiadka dalej opowiadała o przyjeździe swojej rodziny, której tak dawno już nie widziała. Rodzina, która zjawiła się u sąsiadki składała się z małżeństwa i paroletniego dziecka. Sąsiadka ma dwójkę dzieci. Więc opowiadała, że miała prawdziwe urwanie głowy. Musiała wszystko jakoś ogarnąć. Dzieci sąsiadki bardzo lubią swojego kuzyna. Opowiadał jak dzieci, jak to dzieci cały czas bałaganiły i musiała po nich sprzątać. Oczywiście jej kuzynka w tym pomagała. Dzieci sąsiadki wraz z jej małoletnim kuzynem nawet popisali ścianę kredkami. Na całe szczęście sąsiedzi mają pomalowane ściany dobrej jakości farbą i wszystko dało się jakoś powycierać ścierką. Mimo całego zamieszania sąsiadka jest bardzo zadowolona z odwiedzin swojej rodziny.

Awaria prądu cz. 2

Mieszkanie wygląda jakby przeszło tornado, a wszystko dlatego że wczoraj wyłączyli prąd w trakcie sprzątania. Zdążyłam tylko uporządkować naczynia w szafkach, umyć je w wewnątrz i na zewnątrz, nie pomijając frontów, no i płytki na ścianie umyłam. Zaczęłam pranie firan i zasłon, ale niestety bez prądu ani rusz. Zaplanowana była jeszcze łazienka, no i klops, wszystko musiałam zostawić na następny dzień.
Dzisiaj z samego rana ruszyłam z pełną parą i zaczęłam od wyprania firan i zasłon. Trochę się tego nazbierało bo postanowiłam zmienić je we wszystkich pomieszczeniach. Pralka pierze, więc biorę się za mycie okien, ram okiennych i parapetów. Nieskończone płytki doczyściłam, no i fugi które miały wiele do życzenia, jeżeli chodzi o czystość. Na szczęście są teraz takie środki czyszczące, że poszło bez problemowo. Oświetlenie wypolerowałam i przy okazji wymieniłam żarówki na energooszczędne. Do pomycia jest sterta garów, z dwóch dni, więc wstawiłam te brudne naczynia do zmywarki. Odkurzyłam podłogi, a następnie je umyłam. W pokojach już czyściutko. Zabieram się teraz za łazienkę, no i za dużo to już nie zrobię bo znowu wyłączyli prąd. Muszą mieć jakąś porządną awarię, skoro codziennie go wyłączają. Zadzwoniłam do elektrowni i okazało się, że, pracują nad konserwowaniem lin przed zimą, a tam gdzie wymaga tego sytuacja to je wymieniają na nowe, takim sposobem jeszcze jutro nie będzie zasilania. Wracając do łazienki, to uzupełnię tylko papier toaletowy, mydło w płynie i wymienię ręczniki. Na dzisiaj koniec prac domowych, siadam na fotel i przy blasku świec poczytam swoją ulubioną lekturę.

Strachy w piwnicy

 Przyszedł moment na porządki w piwnicy. - O la Boga! - krzyknęłam w myślach otwierając drzwi do piwnicy. Przed moimi oczami rozległ się widok sceny opuszczonego domu z serialu "American Horror Story" - coś przerażającego! Ciarki przeszły całe, moje ciało. Pajęczyny były wszędzie. Na suficie, na ścianach, a także poprzeplatane na półkach. Zapach myszy lub szczurów unosił się w powietrzu. Na ścianach były ogromne zacieki, tynk odpadał. Na posadzce były plamy brudu i odchody tych strasznych gryzoni! I od czego zacząć sprzątać? Chwyciłam za małą zmiotkę i rozpoczęłam ściągać pajęczyny. Następnie zaczęłam wycierać szafki i półki z ogromnej warstwy kurzu. W kącie stało stare, ogromne lustro. Umyłam je i zrobiłam miejsce na ścianie, aby je powiesić. Suchą ściereczką przetarłam również lampę, która ledwo co oświetlała 20m2 piwnicy. Cisza, która mnie otaczała, momentami paraliżowała moje ciało. Na chwilę usiadłam na stare, drewniane krzesło. Rozejrzałam się dookoła. – I pomyśleć, że jeszcze z kilkadziesiąt lat temu była tu kostnica, grhhh! Zbędne rzeczy zebrałam z podłogi i poukładałam na półce. Następnie odkurzyłam podłogę z wierzchniego kurzu. Do wiaderka nalałam cytrynowego płynu i rozpoczęłam czyścić posadzkę. Takie wierzchnie sprzątanie zajęło mi dobrych, kilka godzin, ale na dziś wystarczy. Reszta zostaje na dzień jutrzejszy.

wtorek, 2 grudnia 2014

Kilka słów o mnie.


Witam Was bardzo gorąco. Często piszę o mojej Rodzinie. Dzisiaj będzie trochę o mnie. Na co dzień poza pracą zajmuję się dziećmi i domem. Więc temat sprzątania jest mi codziennością. Jednak każdą wolną chwilę i oszczędności poświęcam mojemu hobby – gitarze basowej. Tak, jestem muzykiem, gram w zespole rockowym. Nasza muzyka czerpie wpływy z rocka i bluesa lat 60 i 70. Oczywiście nowoczesne granie Brytyjskie i Amerykańskie nie jest mi obce. Aby kupić gitarę marzeń przez ponad pół roku pracowałem i odkładałem każdy grosz. A teraz marzę o wymianie wzmacniacza na lampowy. I znowu musze uzbierać kasę. Codziennie wieczorem z słuchawkami na uszach gram „do lustra”. Tylko raz w tygodniu wraz z kolegami z kapeli mamy święto, czyli próbę w Sali prób. Tam właśnie przechowuję mój sceniczny sprzęt. Więc jak tylko podepnę się do pieca to tylko telefon z pracy może mnie oderwać od gry. Rodzina o tym wie, więc nie dzwonią. Nasza próbownia znajduje się klubie w ramach służb mundurowych. I w ostatnim tygodniu kierownik dostał cynk o kontroli zwierzchników. Zagotowało się w całym kompleksie. Na dyżurce sprawdzanie przepustek i dowodów. W klubie załoga wzięła się za sprzątanie. W Sali prób pierwszy raz widziałem pozwijane kable i odkurzoną wykładzinę dywanową. Hol, schody i poręcze umundurowani pracownicy ścierali i myli. Nawet zakazano kolegom palenia w toalecie i wrzucania „petów” do ubikacji. W naszej obecności Panie sprzątające myły i polerowały lustra i armaturę. Inni pracownicy dezynfekowali i polerowali umywalki i toalety. Zapas mydła w płynie i papieru toaletowego czekał na uzupełnienie. W klubowej kawiarni również tornado przeszło, nawet kuchenkę mikrofalową z zewnątrz umyto, zlewozmywak wypolerowano i umyto blaty szafek i stoliki. Największe zaskoczenie było, gdy do Sali w trakcie próby wpadł człowiek z drabiną, chciał wytrzeć kurz z lamp i umyć okna. Jednak dźwięki naszej muzyki i rozstawiony sprzęt estradowy na to nie pozwoliły. Z tą pracą musieli poczekać do końca próby. Przy kolejnym spotkaniu okazało się, że kontrola odbyła się i wysiłek włożony w przywrócenie idealnego porządku zaowocował dobrą oceną kwartalną i oczywiście premią uznaniową.
Pozdrawiam wszystkich i życzę wszystkiego muzycznego.

Sprzątanie domu po remoncie

Sprzątanie domu po remoncie, to udręka wielu osób, których domy lub mieszkania były remontowane. Remonty mogą być różne np. tynkowanie, szpachlowanie, szlifowanie, malowanie i wiele innych prac, które zostawiają kurz, pył i inne zabrudzenia, z którymi nie łatwo sobie poradzić bez odpowiedniego sprzętu i przygotowania. Sprzątanie domu po remoncie, to nie lada wyzwanie dla całej rodziny. Potrzebny jest plan który pomoże z uporaniem się z tym nieprzyjemnym obowiązkiem jakim jest sprzątanie po remoncie. Aby ułatwić sobie sprzątanie dobrze jest wcześniej zabezpieczyć meble, ramy okienne, różnego rodzaju sprzęty AGD i RTV, a nawet podłogę. Do tego może posłużyć nam folia malarska dostępna w każdym sklepie budowlanym. Pomieszczenia, które nie będą remontowane powinny być również zamknięte i uszczelnione.
Sprzątanie po remoncie zaczynamy zawsze od góry do dołu. W praktyce oznacza to, że zaczynamy sprzątać od najwyższych partii, a następnie przechodzimy do najniższych, aż do podłogi. Zaczynamy oczywiście od odkurzania sufitu, następnie czyścimy lampy, odkurzamy ściany i fronty mebli, myjemy okna itd. Ostatnim etapem będą podłogi. Zanim zaczniemy myć powierzchnie na mokro należy zrobić dokładne wytarcie kurzy, ze wszystkich powierzchni. Wcześniej dobieramy środki i sprzęt potrzebny do sprzątania. Jeśli pozbędziemy się już kurzu i innych zabrudzeń ze wszystkich powierzchni warto przyjrzeć się również innym elementom, które były mniej narażone na zabrudzenia. Nawet elementy wcześniej zabezpieczone takie jak ramy okienne czy listwy przypodłogowe mogą się zabrudzić i wymagają doczyszczenia.
Sprzątanie po remontach wcale nie musi być takie straszne, a dzięki dobremu planowaniu, przestrzeganiu kilku prostych zasad oraz doborze odpowiednich środków i sprzętu może przebiegać szybko, sprawnie i co najważniejsze efektownie.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Brak prądu






Jak co roku, o tej samej porze, zaczynam przed świąteczne porządki. Mimo, iż  sprząta się na bieżąco, to przyjemniej jest jak na święta wszystko lśni. Oczywiście zaczynam od mycia okien, w tym ram i parapetów, zawieszone będą czyste, pachnące firanki i zasłonki.
Z półek starłam kurze i umyłam wszystkie bibeloty i szkła. Odkurzyłam ramy obrazów wiszących na ścianach.
Lampa wisząca,stojąca i kinkiety już błyszczą.
Zajęłam się też kuchnią, bo tam jest zawsze najwięcej do sprzątania.
Na początek wyjęłam wszystko z szafek, a następnie umyłam je dokładnie nie pomijając frontów wewnątrz i zewnątrz. Umyte naczynia, sztuczce, gary i inne gadżety wróciły na swoje miejsce. Płytki wiszące na ścianach musiałam potraktować porządnym środkiem czyszczącym, bo niestety w tym miejscu strasznie się brudzą, no i fugi, te też mają wiele do życzenia, jeżeli chodzi o ich czystość. Poradziłam sobie z tym bez trudu, teraz przez jakiś czas będzie błysk.
Dzwoni telefon, a to koleżanka wybiera się do mnie na pogaduchy, to miła niespodzianka, odpocznę sobie trochę, wszystkiego i tak nie da się zrobić na raz.
Mimo bałaganu i rozgardiaszu jaki panował w domu, miło spędziłam popołudnie.
W dobrym towarzystwie czas szybko leci.
Dobry humor nie trwał jednak długo, po wyjściu koleżanki, w domu nastała ciemność, wyłączyli prąd. Ledwo znalazłam w tym bałaganie telefon, by dowiedzieć się co się dzieje. Okazało się , że jest awaria linii wysokiego napięcia, przez trzy godziny będzie ciemno. Świeczki, gdzie one są?
Na dzisiaj koniec z porządkami, minęły trzy godziny a prądu jak nie ma, tak nie ma.






Codzienne porządki

Z własnego doświadczenia wiem, iż systematyczne sprzątanie ułatwia utrzymanie porządku, a na pewno sprawia mniej przeszkód w codziennym funkcjonowaniu. Jest niewątpliwe to iż kwestia metody jaką sobie wybierzemy sprawdzi się, bądź nie. Moje wieloletnie praktyki, których używam trzymają się jednej zasady. Przygotowując posiłek, bądź gotując staram się na bieżąco myć mniejsze naczynia, a bardziej zabrudzone wstawiam do zmywarki. Umycie blatów i stołu także wykonuję od ręki, a umycie frontów szafek odbywa się przy sobotnim sprzątaniu jak i mycie zewnętrznej powierzchni lodówki, piekarnika oraz mikrofali. Mycie i polerowanie armatury zlewozmywaka, w nawyku mam, aby po wieczornym myciu naczyń pozostawić po sobie należyty porządek. To też odkurzanie i mycie podług jest ostatnim wieczornym akordem w uprzątnięciu kuchni. Mycie kabiny prysznicowej, wprawdzie, każdy z domowników korzystając z niej pozostawia czystą, mimo to kilka razy do roku jest pucowana i dezynfekowana cała armatura łazienkowa. Wymiana ręczników jak i zmiana bielizny pościelowej nie ląduje ona w koszu na brudy, ale z marszu pakuję do pralki, i mam z głowy pranie. Przyzwyczajeniem jest, iż po rozwieszeniu prania wycieram pralkę, nie zapominam również o czyszczeniu filtra. Mycie pralki z zewnątrz, albowiem jest to bardzo istotna kwestia. Mycie luster i powierzchni szklanej, należy do moich ulubionych zajęć, jak i wycieranie kurzy ze wszystkich powierzchni. Mycie drzwi wewnętrznych jak i zewnętrznych staram się wykonywać dość często, wszak to wizytówka naszych domów i mieszkań.

Pecha ciąg dalszy.


Gorąco witam w mroźny dzień. Ostatnio pisałem o pechu, jaki spotkał moją Rodzinę. Muszę z przykrością zawiadomić, że nie opuścił nas aż do soboty. Zacznę od początku. Tradycyjnie sobota to dzień sprzątania i odwiedzin rodziny. Mój syn w tym dniu ma „przechlapane” nie dość, że zmuszamy go do wycierania kurzu z półek, biurka i z szafek to jeszcze przychodzą kuzynki. I nie dociera do niego, że dziewczyny są fajne albo, że to też ludzie. Trudno dotrzeć do ośmiolatka, który uważa tylko kumpli, komputer i piłkę nożną. Żartujemy z żoną, że jeszcze trochę a będzie wyczekiwał, kiedy siostra przyprowadzi koleżanki. Córeczka nasza bardzo się cieszy z odwiedzin i od rana układa lalki, wyciera kurz z pudełek i książek, muszę napomknąć, że od gwiazdora zażyczyła sobie zestaw do sprzątania. Zabawkową miotłę, mop z wiaderkiem, zmiotkę i szufelkę. I uznała, że teraz razem będziemy pracować.  
Sprzątanie to obowiązek, który przypadł mi w udziale. Tylko jestem takim gościem, który nie lubi jak mu się kręci ktoś pod nogami. Więc żona w pracy a dzieci oddelegowałem w gości. Zawczasu wymieniłem worki na śmieci i zrobiłem listę zakupów. Odprowadzając syna zahaczyłem o kontener i wyrzuciłem worki ze śmieciami a że w naszym domu segregujemy odpadki to i torby z makulaturą i plastikiem. W osiedlowym sklepie kupiłem zapas papieru toaletowego i mydło w płynie, aby uzupełnić dozownik.
Zacząłem od wytarcia kurzu z poręczy schodów i od zamiecenia i umycia schodów, aby nie wnosić do domu bałaganu. Następnie wytarłem kurz i umyłem drzwi i rurkę od gazu, która służy nam za wieszak do parasoli. Potem wziąłem się za kuchnię, a w niej umyłem zmywarkę z zewnątrz, umyłem z zewnątrz lodówkę i piec. Przyszedł czas na umycie blatów i wytarcie frontów szafek. Wypolerowałem armaturę i umyłem wierzchy szafek. Umyłem lampę i mogłem pozamiatać i umyć podłogę. Kuchnia skończona biorę się za łazienkę, umyłem i zdezynfekowałem wannę i umywalkę, wytarłem kurz z lustra i oświetlenia, umyłem toaletę i uzupełniłem zapas mydła i papieru toaletowego. I stało się.
Zamiast sprzątać pokoje, okazało się, że mój synek w zabawie u kolegi uderzył stopą w nogę od łóżka. Za kilka minut tata kolegi wniósł go na czwarte piętro do domu. Palec wyglądał normalnie, ale gdy postawił stopę na podłogę, to odstawał od pozostałych pod dziwnym kontem. Więc co zrobić we wtorek z córką byliśmy na Izbie Przyjęć a w sobotę z synem. Po dwóch godzinach oczekiwania ortopeda postawił diagnozę: ZŁAMANIE IV PALCA LEWEJ STOPY. I przez cztery tygodnie zakaz gry w piłkę, zakaz ćwiczeń na lekcjach Wf-u i zakaz basenu.
Mam tylko nadzieję, że los się do nas uśmiechnie i pech pójdzie sobie w las.  

Ostatnia część pamiętnika.

Nadszedł kolejny dzień samotności a ja doszedłem do wniosku, że odkurzać podłogi, dywany i wykładziny trzeba najwyżej raz w tygodniu. Pies dostał suchą karmę która jest równie pożywna, a miska nie jest tak brudna. Przestałem odkurzać i wycierać podłogę w kuchni. Ta czynność irytowała mnie tak samo jak słanie łóżka. Zamiast marnować czas, na mycie i odkurzanie, lepiej trochę dłużej poleżeć. Pies nakruszył na podłogę. Powiedziałem, że nie jestem jego służącym. Dziwne, nagle zdałem sobie sprawę, że moja żona też tak czasem do mnie mówi. Powinienem dziś się ogolić, ale jakoś nie mam ochoty. Nerwy mam napięte. Na śniadanie zjem tylko to, co nie wymaga, krojenia, smarowania, gotowania ani mieszania. Wszystkie te czynności doprowadzają mnie do rozpaczy. Plan na dziś: obiad zjem na mieście po pracy co z powoduję, że nie będzie do mycia żadnych talerzy, sztućców, a do prania obrusów i innych. Po południu zadzwoniła żona i spytała, czy umyłem okna i zrobiłem pranie. Wybuchnąłem histerycznym śmiechem. Powiedziałem jej, że nie mam czasu na takie rzeczy. Naprawdę powinienem się umyć, ogolić, uczesać, zrobić psu jeść, wyjść z nim na spacer, pozmywać, posprzątać, pójść po zakupy, ale po prostu nie mogę wykrzesać z siebie dość sił. Pies zupełnie przestał merdać ogonem. Już nie mogę się doczekać powrotu mojej ukochanej kobiety i, że skończyły się te dwa tygodnie. Przyznając jej racje jak ciężka i wyczerpująca jest praca, Pani domu. Obiecałem sobie że od teraz zacznę więcej jej pomagać. Ucieszyłem się, że już wraca i przygotowałem coś dobrego do jedzenia a na stole postawiłem świeże kwiaty.

Posprzątany korytarz



Rano, kiedy jedliśmy z mężem śniadanie, niespodziewanie przyszła do nas sąsiadka. Przekornie nazywamy ją kierowniczką piętra. Na to miano zasłużyła tym, gdyż to ona wydaje dyspozycje kto i kiedy ma posprzątać korytarz. Gdyby nie ona z pewnością nie byłoby tak czysto na naszym piętrze. Tym razem również przyszła w tej sprawie a właściwie po to by nam uzmysłowić, że zapomnieliśmy o sobotnim posprzątaniu wspólnego korytarza. Przeprosiliśmy za nasze uchybienie i obiecaliśmy zrobić to od razu. Oczywiście, przed sprzątaniem usiedliśmy z mężem do porannej kawy, przy której ustaliliśmy nasz rozkład dnia. Mąż miał mnóstwo pilnych spraw zaplanowanych na dzisiaj, więc sprzątanie wzięłam na siebie. Po porannej kawie wyszłam na korytarz by ocenić co jest do zrobienia. Pomyślałam o zbliżających się świętach i postanowiłam wysprzątać gruntownie bo przed samymi świętami zapewne nikt nie będzie miał na to czasu. W pierwszej kolejności umyłam i wypolerowałam okno. Starannie umyłam parapet. Następnie przeszłam do mycia lamperii namalowanych olejną farbą. Na naszym piętrze mieszkają dwie rodziny z dziećmi i to najprawdopodobniej pociechy jednej z nich pomazały ściany. Zmywanie ścian kosztowało mnie dużo wysiłku i czasu ale dałam radę. W końcu mogłam zająć się czymś lżejszym. Wzięłam szczotkę i wymiotłam korytarz i schody do piętra niżej. Robiąc to wytrzepałam wycieraczki pod wszystkimi drzwiami a kiedy to było już zrobione poszłam do mieszkania po wiadro z wodą i detergentem. Zmywanie podłogi i schodów poszło gładko bo to jedno z moich ulubieńszych czynności podczas sprzątania. Zmywając podłogę wytarłam listwy przypodłogowe i wreszcie mogłam odetchnąć, bo w kwestii korytarza było wszystko zrobione przynajmniej na dzisiaj. Mogłam spokojnie zająć się innymi sprawami.

Garażowa niespodzianka

Otóż chciałabym się z Wami podzielić swoim pomysłem-niespodzianką na urodziny mojego męża, która skończyła się kompletnym fiaskiem. Wspólnie korzystając z garażu, za każdym razem wchodząc do niego nie mogłam wytrzymać patrząc na ten cały bałagan. Klucze francuskie porozrzucane na jednej półce, na drugiej jakieś brudne szmatki, na trzeciej skrzynka z narzędziami, w której nic nie mogłam znaleźć. Postanowiłam w sobotni ranek, wysłać go do miasta na zakupy. Zrobiłam specjalnie długa listę, abym mogła zdarzyć wysprzątać garaż przed jego powrotem. Widząc jak wyjeżdża już za bramę, szybko czmychnęłam do garażu. Rozpoczęłam od segregowania narzędzi. Poukładałam według kolejności. Wyczyściłam półki z kurzu i smaru. Opony przeturlałam w jedno miejsce. Na jednej ze ścian wisiała mała półka z trutką na myszy. Szafkę przewiesiłam w inne miejsce, trutkę postawiłam w kącie na podłodze a w teraz wolne miejsce powiesiłam lustro, które stało przy drzwiach w ogóle nieużytkowane. W skrzynce z narzędziami zrobiłam porządek. Część rzeczy przełożyłam w inne miejsce bo nie było na nie już miejsca. Z mieszkania przyniosłam odkurzacz, posadzkę odkurzyłam a następnie wyczyściłam fugi i umyłam podłogę. Z ciemnoszarych płytek, wyszedł beżowy kolor posadzki, który był montowany na samym początku. Kiedy po dwóch godzinach przyjechał mąż i zastał mnie brudną w garażu, nie krył zaskoczenia i zdenerwowania tym, że zniszczyłam jemu jego królestwo. 

Sprzątanie po weekendzie

Dzisiejszy dzień nie należy do udanych, wstałam dzisiaj chyba lewą nogą, pogoda jest okropna, a do tego ten bałagan pozostały po weekendzie, to jeden wielki koszmar,  na samym początku rozglądam się co trzeba posprzątać i  się okazuje, że wszystko. Choć sprzątam  codziennie to i tak zdarza się, że jest jeszcze wiele do zrobienia przy  licznej rodzinie i w dodatku gdy wszyscy są w domu . Sprzątanie rozpoczęłam od pokojów najpierw wytarłam  kurze z półek przestawiając wszystkie przedmioty tam się znajdujące, a następnie odłożyłam  je na miejsca. Później wytarłam  kurze z pozostałych powierzchni: mebli i  telewizora. Więc przeszłam do umycia parapetów znajdujących się w pomieszczeniach użyłam do tego ściereczki i wody z płynem do mycia naczyń, a następnie wytarłam do sucha ręcznikami papierowymi. Grzejniki dokładnie  wytarłam szmatką  nie pomijając żadnego żeberka. Odkurzanie zaczęłam w miejscach trudno dostępnych to znaczy po łóżkami i meblami tam gdzie możliwy był dostęp, a potem odkurzyłam pozostałe powierzchnie. Do mycia podłogi używam płynu przeznaczonego do paneli i mopa. Przeszłam  do mycia łazienki zaczęłam od umycia specjalnym płynem  wanny, umywalki i toalety odczekałam chwilę i spłukałam wodą, przetarłam ściereczką  lustro i zewnętrzne elementy oświetlenia, uzupełniłam mydło i papier toaletowy, a także wymieniłam ręczniki. Na końcu przetarłam wilgotnym mopem podłogę. W kuchni sprzątanie zaczęłam od umycia sterty naczyń pozostałych z dnia poprzedniego, następnie szmatką  przetarłam parapety i grzejniki,  a później ściereczką i wodą z płynem do mycia naczyń umyłam stół i blaty. Dalej przy użyciu wilgotnej szmatki umyłam zewnętrzną powierzchnię lodówki i kuchenki mikrofalowej, a kuchenkę wyczyściłam płynem do  usuwania tłuszczu, potem umyłam i wypolerowałam zlewozmywak i armaturę. Podłogę umyłam wodą  z płynem przeznaczonym  do płytek i mopem. Sprzątanie po weekendzie nie należy do rzeczy  prostych.