Kładąc się wieczorem do łóżka,
postanowiłem następnego dnia zajrzeć do mamy. Mama mieszka samotnie i czasami
potrzebuje mojej pomocy w porządkach domowych. Rano po śniadaniu pojechałem.
Mama ucieszyła się na mój widok i od razu poprosiła mnie o umycie okien. Szybko
zabrałem się do pracy od odkurzania ram okiennych i parapetów, następnie wskoczyłem
na parapet i zacząłem myć okno. Opornie mi to szło, słońce świeciło prosto w
oczy. Natomiast moja mama wycierała kurz z półek i książek, a jest ich nie mało. Czasami
zastanawiałem się po co mamie tyle tego, mógłbym z powodzeniem założyć
bibliotekę. Mycie okien, zajęło mi około
godziny. Jak skończyłem na stole stała gorąca herbatka z sokiem malinowym i
ciasteczko. Wypiłem zjadłem. a naczynia wstawiłem do zmywarki. Myślałem, że na
dzisiaj to już koniec z tym sprzątaniem, ale mama postanowiła mnie jeszcze
trochę wykorzystać. Zresztą, wiedziałem że tak będzie. Poprosiła mnie o
odkurzanie dywanów i podłogi pod łózkami, kanapą, itp. Dla niej to za ciężko, a
dla mnie to mała siłownia. Poodsuwałem meble, i okazało się, że to nie takie
proste. Meble były ciężkie, dywany się zwijały, musiałem dobrze się
nagimnastykować przy tym odkurzaniu. Ale jakoś mi poszło. Zerknąłem na zegarek,
zrobiło się dość późno, zapytałem wiec, czy jeszcze jest coś do zrobienia. Mama
spojrzała na mnie, uśmiechając się powiedziała, że znalazłoby się, ale już nie
dziś. Trzeba jeszcze sprzątnąć łazienkę. Przydałaby się moja pomoc w umyciu i
dezynfekcji łazienki. Dziś mnie tylko poprosiła o opróżnienie kosza na śmieci i
zniesienia kilku słoików z przetworami do piwnicy. Jak zszedłem, złapałem się
za głowę, ile tam tego było. Przeraziła mnie myśl, ze przyjdzie czas, kiedy
mama poprosi mnie o posprzątanie i opróżnienie piwnicy z niepotrzebnych rzeczy.
Wróciłem do mieszkania i pożegnawszy się z mamą, obiecałem że jutro zajrzę.