środa, 29 października 2014

Atrakcyjne sprzątanie

Zdawałoby się, że sprzątanie to taka prosta rzecz. Nic bardziej mylnego.Dla mnie sprzątanie było i jest bardzo nużące. W związku z tym trudno jest w ogóle zacząć. Aby je trochę uatrakcyjnić staram się rozdzielać obowiązki na mnie i na męża. Mąż bierze obowiązki te które bardziej mu odpowiadają, a ja te które są dla mnie przyjemniejsze. Kiedy czegoś bardzo nie lubimy oboje wykonywać, np. odkurzać dywanów, bądź myć i polerować armatury, wtedy idziemy na kompromis i dzielmy się obowiązkami po równo. Staramy się tak zorganizować pracę, żeby sobie nie przeszkadzać. Kiedy mąż odkurzy dywan, wtedy ja biorę się za mycie podłóg. Albo gdy mąż zajmuje się myciem umywalek, wanny, ja wówczas wycieram kurze ze wszystkich powierzchni. Dla uprzyjemnienia czasu podczas dbania o porządki, włączamy rytmiczną muzykę aby dodać sobie energii. W miarę możliwości w trakcie sprzątania ucinamy sobie krótką pogawędkę z mężem. Na koniec całego przedsięwzięcia zostawiam sobie do sprzątania to co najprzyjemniejsze i najmniej wymagające energii. Przeważnie jest to wytarcie kurzy z mebli, obrazów, lamp, umycie frontów szafek, półek, grzejników, parapetów. Mój mąż natomiast bardzo lubi robić porządki z książkami i dokumentami. Pieczołowicie wyciera kurze z książek i różnych bibelotów poustawianych na półkach. Jego ważnym zadaniem jest czyszczenie sreber. Robi to za pomocą irchy. Poleruje każdą rzecz bardzo dokładnie. Na koniec sprzątania warto sobie dać jakąś nagrodę. Dla mnie taką nagrodą jest chwila odpoczynku przy filiżance kawy z mlekiem i cukrem. Dla męża natomiast będzie to obejrzenie jakiegoś ciekawego filmu przygodowego. Przy czym największą nagrodą jest świadomość wysprzątanego, czystego mieszkania.