Miesiąc czasu trwa już kalendarzowa zima, ale do tej pory tylko lało i wiało. Było szaro i ponuro, prawdziwie jesienna aura.
I, o to jest. Pada śnieg. To moja ulubiona pora roku, mimo iż temperatura spada poniżej zera, a mroźny wiatr tnie poliki. Dookoła wszystko przykryte białym puchem. Tak to już jest, że jedni się cieszą zimą, a dla innych to niezbyt przyjazna pora roku. Jedynym mankamentem jest to, że domownicy wnoszą na korytarz i schody śnieg, który topniejąc zostawia kałuże. I tak, tańczę z mopem cały dzień. Przy okazji wycieranie kurzu, mycie poręczy schodów i wytarcie kurzy z mebli stojących na korytarzu. Korzystając z tej sytuacji, że mop dzisiaj jest najbardziej pożądanym narzędziem pracy zabiorę się za umycie podłogi, wycieranie i mycie listew przypodłogowych.
W sypialni na całej powierzchni leży wykładzina, wiec odkurzenie przestrzeni pod łóżkami i meblami jest proste, bo miejsca te są łatwo dostępne i nie muszę się gimnastykować z odsuwaniem mebli.
Kurz w mieszkaniu niestety gromadzi się bardzo szybko, wycieranie półek, bibelotów, obrazów i mebli to codzienność. Ostatnio będąc w sklepie z gospodarstwem domowym zakupiłam sobie miotełkę do ściągania kurzu, świetna sprawa, szybko ogarnięte są wszystkie powierzchnie zakurzone, miotełkę wystarczy wytrzepać i gotowe.
Właśnie przybiegły do domu kociaki, chyba też polubiły śnieg, bo zabawnie się w nim turlały. No i takie śniegowe żywe bałwanki wpadły do mieszkania, można sobie wyobrazić jak wyglądała podłoga, wszędzie mokre plamy, no i cóż, mop znowu idzie w ruch.
Nieodzownym elementem prac w kuchni jest mycie lub wstawienie brudnych naczyń do zmywarki, a także wycieranie blatów kuchennych. Jak tak już myję to przetrę fronty szafek i pralkę z zewnątrz. Umycie zewnętrznej powierzchni lodówki/kuchenki mikrofalowej/i piekarnika to działka męża, średnio dwa razy w tygodniu wykonuje tą czynność. Na tą chwilę koniec z porządkami, czas na spacer, trzeba korzystać z zimowego krajobrazu, bo nie wiadomo jak długo będziemy się nim cieszyć.