Był
wyjątkowo piękny dzień, aż trudno uwierzyć, że to jest styczeń sam środek
kalendarzowej zimy. a mnie ogarnia chęć, by w siąść na mój poczciwy rower i
wybrać się gdzieś za miasto. A więc- nie marnując czasu, obieram sobie trasę,
która była mi dobrze znana. Na niej znajduje się miejscowość, gdzie zamieszkali
moi serdeczni znajomi. Od dawna się z nimi nie widziałam, toteż była okazja do
złożenia im wizyty. Jechałam omijając ruchliwe drogi, wybierając polne aleje,
tak chroniłam się przed zgiełkiem miasta, mijałam uśpione zimową porą łąki i zachwycałam
się urodą naszych okolic. W wyśmienitym nastroju dojechałam na miejsce,
sprawiając im niespodziankę. Lecz sama doświadczyłam zaskoczenia, zmiany, jakie
już wykonali - były zachwycające. A nie był to jeszcze koniec, wokół domku
stały rusztowania. Widać nowe drewniane okna, a w nich panie, które zajęte były
myciem okien. ależ on został pomysłowo przebudowany. Przypomina teraz niewielki
wiejski dworek. Zaprosili mnie do środka, abym zobaczyła i tam ukończone
zmiany, Weszliśmy przez nowo dobudowany krużganek. Pachniał jeszcze świeżością
pomalowanych ścian, wnętrze również niczym nie przypominało poprzedniego
układu. Obszerny hol był kiedyś niewielkim przedpokojem. po przemieszczeniu
murów uzyskało się tę znakomitą ogromną przestrzeń. Panujący ruch w domu
dowodził o wielkim sprzątaniu, a pracy było naprawdę wiele. Grupa ludzi, która
zajmowała się uprzątaniem, tego remontowego nieporządku. Myła podłogi, myła i
odkurzała schody, wycierała kurze i myła poręcze schodów. Panowie stojąc na
drabinie czyścili zewnętrzne elementy lamp oraz oświetlenia. Efekty były już
widoczne, wykonano wytarcie kurzy z mebli, półek i grzejników. Dwie panie
zajmowały się myciem wszystkich drzwi zewnętrznych, wkładając w to sporo serca,
miały jeszcze zająć się czyszczeniem wszystkich luster i powierzchni szklanych.
A także w następnej kolejności, myciem i polerowaniem armatury łazienkowej.
Widać już zbliżający się koniec, świadczą o tym poniższe prace wykończeniowe.