Mamy już początek stycznia, za nami świąteczne dni,
jak i sylwester. Najwyższy czas po tak wyjątkowo wielu wolnych dniach od pracy,
wrócić do codzienności. Żeby zająć się rzeczami, które w wirze przedświątecznych
przygotowań odsunęły się na dalszy plan. To też z prawdziwą przyjemnością,
wybrałam się na krytą pływalnię, aby zgubić troszkę kalorii po świątecznych
przysmakach. Zdecydowałam się na pokonanie całej trasy na piechotę. Korzystając
z pięknej wyjątkowo zimowej pogody. Jakaż była dla mnie niemiła niespodzianka,
kiedy na drzwiach wejściowych pływalni, przeczytałam „Nieczynne: Generalne
Sprzątanie” To jednym słowem mam fatalnego pecha. Kierowana ciekawością, rzucam
okiem do środka. Przez oszkloną ścianę widoczna jest grupa ludzi. Uwijając się
wypełniają zlecone im prace. Jedni myją okna, pozostali czyszczą kafle myjąc
zarazem podłogi. Wykonywane jest także czyszczenie zewnętrzne lamp oraz
elementów oświetlenia. Przyznaję, - iż gołym okiem widoczne są rezultaty
wykonanych już prac. Przez po otwierane na oścież drzwi do szatni, zauważam
jak, panie wycierają kurze ze wszystkich powierzchni. A również myta i
polerowana jest armatura, kabiny prysznicowe lśnią jak nowe, mycie to znaczy
dezynfekcja toalet i bidetów zrobiona. Pozostaje jeszcze uzupełnienie mydła w
płynie i papieru toaletowego. Opróżnienie koszy zostało najwidoczniej zrobione,
dowodzą o tym wielkie wory przed wejściem. Powracam do wejścia, by sprawdzić,
do kiedy jest zamknięta. Niestety zamiast informacji dostrzegam, postać myjącą
drzwi wewnątrz. A kątem oka w głębi holu, pani myje schody i poręcze wyciera z
kurzu. Duży pośpiech daje się zauważyć, a więc nadzieja, iż jutro najdalej po
jutrze będzie czynne. Następnym razem zamierzając iść na pływalnie upewnię się
telefonicznie, lub sprawdzę na stronie internetowej.