Wiele razy zadaje sobie takie pytanie, czy
ze mną jest coś nie tak? A to, dlatego, iż każda sobota to dzień przeznaczony na
gruntowniejsze sprzątanie. Wprawdzie sprzątam na bieżąco. Lecz w sobotę z dużo
większą dokładnością nie pomijając żadnej rzeczy ani przysłowiowego detalu. Takie
a nie inne przyzwyczajenia wyniosłam z mojego domu rodzinnego wzorując się na moich
rodzicach i nie mam zamiaru ich wcale zmieniać, choć przyznaję, że w tym czasie
mogłabym robić wiele przyjemniejszych rzeczy. Mimo drwinek ze strony mojego
męża, ja wycieram kurze ze wszystkich powierzchni. A dodatkowo zabezpieczam
jeszcze je specjalnym preparatem. Odkurzanie podłóg przyznaję, nie pałam
radością do tej czynności, ale oprócz mnie samej, żaden z moich domowników, nie
dostrzega konieczności odkurzania, wychodząc z teoretycznego założenia, że jest
czysto. To też sama odkurzam i następnie myje podłogi. Twierdzi się, że kuchnia
jest wizytówką pani domu, a więc. umycie brudnych naczyń, lub wstawienie ich do
zmywarki leży jak widać w moim interesie. Jak i umycie frontów szafek, dorzucę
jeszcze mycie zewnętrzne powierzchni lodówki, kuchenki oraz piekarnika. Ach
mycie i polerowanie armatury zlewozmywaka, zapomniałabym w każdą sobotę lśni
jak nowy. Mycie wszystkich luster jest ich u nas sporo, pięknie się prezentują,
ale utrzymanie krystalicznej czystości jest bardzo pracochłonne. Toteż sobota
jest właściwym dniem na takie i podobne sprawy. Są nimi czyszczenie zewnętrznelamp i elementów oświetlenia, mycie szafek, mebli zewnątrz wykonuje raz może dwa
na miesiąc to zdecydowanie wystarcza.