Biała i
śnieżna zima jest moją ulubioną porą roku. Bowiem niemała grupa ludzi, nie
przepada za tym mroźnym jak i często śnieżnym okresem. Woląc nad to ładną
słoneczną letnią pogodę. Bowiem ta kwestia jest bardzo indywidualna dla każdego
z nas. A ja wraz z moim czworonożnym kompanem a zarazem przewodnikiem, ubrani
jak na tą porę przystało, ja cieplutką puchową kurtkę do tego odpowiednie
śniegowce. Brysiu też w zimowych ochronnych trepkach, przykryty polarowym
pledem. Odpowiednio ubrani wychodzimy na codzienne nasze spacery, by zażywać
uroków zimy. Mój Bryś psoci na nich, jakby był małym szczeniaczkiem, a nie
sędziwą psiną. Parska i prycha podskakując przy tym zabawnie, a przypomina to
kicanie zajączka, wyrażając tym swoje zadowolenie. To też z wielką niechęcią
spełnia komendę, dosyć, do domu. Wracamy, idąc poprzez posypane solą i piachem
ulice. Kiedy docieramy do domu jesteśmy
ochlapani brudną, rozjeżdżoną breją. A na dodatek mokry śnieg podoczepiał się
do psich kudeł. No cóż, wygląda na to, że czeka mnie zaraz sprzątanie. A więc w
przedpokoju oporządzam Brysia, by nie roznosił tego po całym mieszkaniu. Gdy on
wyczyszczony a także zadowolony, instaluje się na własnym legowisku. Ja wykonuję
mycie podłogi, po czym jest odkurzanie podłóg, tak , tak podłóg . Brysiu
niestety po każdym zmoczeniu zrzuca sierść, liniejąc jak stare futro.
Wytrzepując się brudzi wszystko, dokoła, zatem umycie wewnętrznych drzwi, jak i
wycieranie i mycie listew przypodłogowych. To etap początkowy, mycie wszystkich
luster, wytarcie kurzy ze wszystkich powierzchni. Jak widać nie mało jest zajęć
po powrocie z zimowego spacerku. A przecież nasze codzienne obowiązki, które
wykonujemy, chociażby w kuchni: wycieranie blatów kuchennych, stołów, czy
dbanie o umycie zewnętrznej powierzchni lodówki a także piekarnika. Nie
zapominając o umyciu frontów szafek jak i umyciu brudnych naczyń lub wstawieniu
ich do zmywarki. Nie zależą wyłącznie od nas samych, znane są powszechnie
każdej pani domu.